Witam po długim okresie milczenia- postaram się tym razem wstawiać na bieżąco zmiany i ewentualne ulepszenia łady

ale zacznijmy od początku .... Pierwszy złombol moja 2102 pokonała całkiem spoko myślę bez większych problemów dlatego pojechaliśmy z mety w Hiszpanii dalej do Portugalii a dokładnie Porto

. Spalanie wyszło około 7-8 litrów przy prędkościach rzędu 110-120 na trasie wiec jak dla mnie bajka.
Po powrocie z racji braku czasu auto głównie stało jedynie od czasu do czasu udało się zaliczyć Poznańskie klasyki nocą . Przyszedł czas na kolejny złombol i znowu problemy z czasem ale z racji że auto pokonało już konkretną trasę uznałem że możemy śmigać i do Grecji. Przed wyjazdem standardowy przegląd ham. płynów zawieszenia i jazda roverkową ładą na trase

. Startuje w złombolu od 2009 z wyłaczeniem edycji w 2011 Loch Ness jako PociskTeam i zawsze z problemami większymi lub mniejszymi udawało się. Na początku PT wystawiało jedno auto a od pewnego czasu jedzie fiat i Łada ... najpierw 2107 dwie edycje a teraz 2102 dwie edycje. W tym roku wyjątkowo mieliśmy problemy z drugim autem - Fiat 125p dlatego z poznania wyruszyła tylko łada a fiat miał nas gonić po uregulowaniu spraw z elektroniką. Po dojechaniu do Katowic okazało się że padła nam skrzynia Roverowa która zaliczyła już jeden zlombol i się posypała całe szczęście druga ekipa dojechała dzień później po nieudanej reanimacji fiata - mazdą 6

przywożąc nam skrzynie na wymianę, po przekroczeniu granicy z Czechami okazało się że zaginął napęd - zmieliłem most pomyślałem - ale to "tylko" wysunięta półośka, nauczony doświadczeniem miałem używaną na wymianę. Wymieniliśmy i jazda w drogę. Po przejechaniu kilku kilometrów znów zleciał pierścień dociskający łożysko a półoś wysunęła się zabierają ze sobą możliwość dalszej jazdy :/. Tym razem wybraliśmy lepszą półoś i nabiliśmy nowe łożysko z nowym pierścieniem rozgrzanym na kuchence gazowej

. Dojechaliśmy do Brna na nocleg wreszcie bez większych już przygód. Następnego dnia jechaliśmy dalej. Niestety hmmm coś poszło nie tak ... na autostradzie pojawiło się zwężenia gdzie wozy zaczęły nagle hamować i .... no właśnie coś nie pykło obładowana towarem,słoiczkami i częściami łada nie zahamowała :/ może za późno hamowane było ?? Trudno powiedzieć ja spałem i słyszałem tylko jak kolega ostrzega koleżankę która prowadziła akurat Ładę - Hamuj ... potem był Range Rover a dokładnie jego zderzak by ostatecznie się od niego odbić i wylądować w rowie ... Prędkość jakies 70 km/h była ale niestety Range miał lepsze hamulce ... no właśnie brak serwa to jednak dość duży problem który mam zamiar usunąć jeżeli blacharz wypowie się pozytywnie o chęci naprawy mojej łady.
Plan jest taki: Jeżeli auto da się zrobić a myślę że temat do ogarnięcia jak części będę miał a raczej będę miał - hamulce zakładamy już z serwem, układ kierowniczy raczej wracam do klasycznego a nie listwowego i silnik... no właśnie klasyczny układ kierowniczy wyklucza już rovera ... wiec może jakaś niva (pomysł po rozmowie z kolegą z LKP) zobaczymy ... byle na kolejny zlombol ogarnąć furę

Generalnie blachę można wyprostować ale grunt że wszyscy cali wyszli z tej kolizji ... Łada wróciła lawetą do domu a my zamiast do Grecji skoczyliśmy do Chorwacji tak żeby chociaż trochę odpocząć
