Wracajc dzis z Gdyni chcialem strabic kilku ludzi bez wyobrazni - klakson nie zadzialal walnalem go kilkanascie razy i w koncu zatrabil tylko prawy horn. Pojechalem jeszcze jakies 4km i okazalo sie ze cos nie tak z prawym kierunkiem przod ... myslalem ze to problem z zarowa, ale okazala sie ok - co dziwniejsze ... samochod zamiast mrugac prawym kierunkiem na wlaczonych swiatlach pozycyjnych mrugal prawa pozycja ??? ... dalej ... klakson znow nie dziala ... za to po wcisnieciu klaksonu pali sie prawy kierunek .... poza tym ze to smiesznie brzmi troche mnie to wq - mial ktos z Was cos takiego ? (samochod nie mial zadnych problemow z elektryka wczesniej).
pozdrawiam
Pawel


