chciałbym Wam przedstawić moją skarpetę. Troszkę historii.
Syrenami i ogólnie polskimi autami zacząłem się interesować w wieku ok 5 lat- wpadła mi w ręce książka pana Zielińskiego, pt. "Polskie konstrukcje motoryzacyjne 1947- 1960). Od tego czasu cały czas zawracałem głowę całej rodzinie, że chcę "garbuskę", czy "starego" stara. Oczywiście, ze względu na mój wiek nie mogłem sobie pozwolić na kupno wymarzonego auta przez długi czas. Poszukiwania zacząłem ok. 2002 roku. Niestety bezowocne. A to skarpeta, którą właściciel opisywał jako ideał okazywała się być kupą złomu, albo sprzedający, kiedy dowiadywał się w jakim wieku jestem wykręcał się od sprzedania auta- po jaką cholere gnojowi syrena.... , . Później na jakiś czas myśl o zakupie zipy przeszła mi. Jednak w 2004 znowu mnie naszło na syrenę- możliwe, że jednym z powodów było miejsce na strzeżonym parkingu, które odziedziczyłem po sąsiadach.I wtedy się zaczęło, codzienne przeszukiwanie allegro, zwiedzanie wszystkich garaży w okolicach, wsi wokół stolicy, itp. Aż 1 kwietnia 2005. dostałem telefon od Bubu, że jest do wzięcia 105L za darmo. Pomimo, że tego dnia było prima aprilis, wiadomość była "prawdziwa". No to powiedziałem, że ją biorę bez jakiegokolwiek oglądania auta. Kilka dni później pojechaliśmy po jej odbiór. Syrena była w ciężkim stanie-wyrwana chłodnica, brak progów, powyginana maska, drzwi też mocno zdeformowane( gnoje próbowały je wyrwać). Ale dla mnie nie miało to żadnego znaczenia- miałem przecież w końcu własną syrenę!
Dostałem ją od dwojga bardzo sympatycznych studentów, którzy kupili skarpetę przed 4. laty od drugiego właściela. Jednak natłok spraw sprawił, że nie mieli wogóle czasu dla auta, no i syrenka stała sobie i coraz bardziej wrastała.
I od tego momentu zaczęły się moje zmagania z syreną. Początkowo jako laik miałem ogromne problemy natury technicznej. Jednak z czasem dowiadywałem się coraz więcej, syrenę po jakimś czasie udało się odpalić. We wrześniu zeszłego roku baśka pojechała do blacharza, który jak się później okazało był człowiekiem bardzo niepoważnym. W maju b.r. syrena wróciła do mnie z nowym lakierem i zrobioną blacharką(bardzo źle zrobioną blacharką i obrzydliwym lakierem). W między czasie udało mi się ją przerejestrować( co było dosyć trudne,nie muszę chyba tłumaczyć czemu
Później przyszła kolej na remont silnika, hamulców i poprawienie elektryki. I tak, przed dwoma tygodniami syrena wyjechała na drogi o własnych siłach. Jednak muszę przyznać, że uśmiechy innych kierowców na drogach, nieustanne pozdrawianie mnie rekompensują cały mój trud włożony w to, aby znowu mogła jeździć.
Tak syrenka wyglądała w kwietniu 2005 roku.
styczeń '06
kilka miesięcy później:
i obecnie:
na sobotnim nocnym rajdzie(autorem zdjęć jest Blazlov)
Pozdrawiam, Mateusz
[ wiadomość edytowana przez: GDA dnia 2006-10-19 11:42:35 ]
[ powód edycji: poprawka zdjęć ]

Poza tym to syrena jest już FSM 

