Niewiarygodne ? mnie orędownikowi niezawodności Roverka ? padł silnik krokowy przepustnicy...
Skąd wiedziałem ze to silniczek krokowy?- a z tej prostej przyczynę ze na czas wyścigów w których często biore udział wyciągam mikser gazowy i przy tej czynności odpinam wiązkę do silniczka. A potem prawie zawsze zapominam o tym aby ja z powrotem zapiąć ? wiec znam objawy.
Już miałem sięgnąć do archiwum forum i poczytać na ten temat gdy po wjeździe do garażu mowie sobie ? tylko cztery srobki ? odkręcę i zobaczę co tam w środku słychać.
Odkręciłem i nic nie widzę ?wszystko czyściutkie i tak naprawdę nic tam nie ma.
I tak od niechcenia poruszyłem przepustnicą. I zauważyłem ze bardzo trudno ja ruszyć z położenia spoczynkowego. Już wiedziałem dlaczego silniczek nie działa po prostu jest za słaby a przepustnica się przycina. Wziąłem srodek do czyszczenia silnika w aerozolu i popsikałem nie oszczędzając po osi przepustnicy. Poruszałem kilka razy, przeczyściłem szmatką a później WD-40 popsikałem obficie jeszcze raz a potem to wszystko przesmarowałem.
Odpalam i .... działa!! J
I pomyśleć ze moja teoria o psuciu się auta gdy nie jeździ działa! A nie jeździł tylko jeden dzień i to wystarczyło aby się przepustnica przycięła.
Ale prawdę mówiąc objawy pojawiły się już trochę wcześniej. Gdy silnik się trochę rozgrzał obroty stabilizowały się w okolicach 850 RPM jak szybko odpuściłem pedał gazu obroty spadały prawie do zera i dopiero po chwili wracały do prawidłowych. Czasem zdarzało się nawet ze auto gasło. Wtedy zrzuciłem to na karb innego stosunku propanu do butanu który zmienia się w zimie.(mam LPG).
Cała ?naprawa? silniczka trwała 10 min i nawet nie przebrałem się w brudne ubranie aby to naprawić.
Tak wiec zanim zainwestujecie kilkaset złotych w nowy silniczek krokowy ? sprawdźcie czy przepustnica się nie przycina.
