Mam małego bóla, bo nie mogę sobie za bardzo pocisnąć prawego pedału
Jak ostro ruszam z miejsca albo szybko wrzucam dwójkę (tak wedle 5-5,5tys. obr) i dalej ją ostro cisnę, to gadzina mnie lubi pociągnąć w bok. Najczęściej ciągnie w lewo aczkolwiek zdarza jej się też w prawo. Po skontrowaniu ściągania później idzie już równo. Najgorzej jest przy zapinaniu dwójki, bo prędkość w okolicach 50-60 i takie szarpnięcie w bok nie należy do najprzyjemniejszych i może się kiedyś kiepsko skończyć
Dojeżdżam do skrzyżowania prościutko i delikatnie, ogień ze świateł, a ona chce zepchnąć konkurencję z lewego pasa
Zatem do sedna sprawy. Na pewno mam gdzieś luz tylko zastanawiam się gdzie. Czy w układzie kierowniczym gałka/drążek/przekładnia, czy bardziej skoncentrować się na zawieszeniu - gałka na wahaczu/guma wahacza/górne mocowanie ?
Jako że z przednionapędowych pojazdów posiadałem dawno temu Trabanta to wiedza moja o niuansach przedniego napędu i McPhersonów jest żadna
Liczę na wsparcie i opinie
Pozdro.
-----------------
*** Try not. Do or do not. There is no try. ***
[ wiadomość edytowana przez: Perzan dnia 2008-04-20 23:16:00 ]


Po dość krótkim czasie zaczęły się głuche postukiwania i jazda jakbym miał połowę ciśnienia w oponach.
Wymiana kompletu tulei zwrotnic załatwiała sprawę (na krótko) więc tutaj pierwszym podejrzanym były gałki wahaczy
tylko to nie to, bo zdarza się też w lesie...