chcialbym abyscie mi cos doradzili odnosnie gaznika w samarce...
sprawa wyglada nastepujaco..
samarka pali dobrze jak cieplo to bez ssania, jednak wczoraj zajechalem do kumpla odstala jakies 2h odpalila od kopa przy nawracaniu zgasla krece krece nic...... :/ pozniej juz tylko rozrusznik tykal a nie chcial krecic (nieraz sie to zdaza i nie wiem od czego tj ;/) no to wzialem ja na popych 2 bieg i odpalila po paru razach,
jak zajechalem do domu to popatrzylem na gaznik zdjalem pokrywe filtra powietrza i zobaczylem ze komora ssania jest zamknieta bo wyskoczyl bolec od dzwigni ssania :| zdziwilo mnie to troche bo obroty miala dobre (na wolnych) zalozylem to i dziala,
ale nie tylko to mnie trapi miedzy czasie jak juz odpali i probuje ruszac to auto strasznie dlawi i zrywa (jak jest cieply silnik, i zimny ale to wiadomo) dopiero jak da sie gazu w deske to idzie no ale bez jaj ilez tak mozna jezdzic, paliwa bierze jak smok wawelski albo jeszce gorzej 14L/100km
drugi, trzeci, czwarty bieg to samo tyle ze juz tak nie zrywa (bo wyzszy bieg niz 1
)
pomozcie nie wiem czy to powietrze czy za duzo paliwa ?
przypomne ze takie rzeczy jak filtry paliwa, powietrza, kopulka kable WN, swiece zostaly wymienione, paliwo V-POWER :p

norma czegos tam 3,5 a ja mialem 4,6
Jesli kapie ci na przelewie NIE BEDZIE PLAM !!
od gaznika do tej tylnej scianki odchodzi dodatkowy wezyk, jak stoisz przed samarcia, to masz go z prawej strony gaznika, u mnie z niego kapalo i tez nie widzialem az przypadkiem nie ujrzalem gdy silnik pracowal, dziwilo mnie ubywanie beny gdy jezdzilem tylko na LPG 