Jadąc dziś do pracy o mało nie wpakowałem się SC w dupsko.
Wjeżdżam w jakąs wioskę, rozpędzony nieco z górki, leje dośc konkretnie,widzę z daleka że z lewej zbiera się do wyjechania na drogę SC.
I tu jak zawsze, w 100 % powtarza się jeden i ten sam scenariusz:
Zamiast wyjechac gdy byłem daleko albo poczekac gdy przejadę (za mna było pusto) to kretyn czeka do ostatniej chwili i wyjeżdża tuż przede mną.Gdyby nie to że przerabiam ten scenariusz dość często, zaparkowałbym mu w bagazniku.
I jak za każdym razem, po przejechaniu max 50 m skręca w lewo, zatrzymując się wcześniej na środku drogi i blokując ruch.
Szlag mnie na takich debili trafia.Jak zawsze jestem spokojny i staram sie być wyrozumiały, bo wiadomo, każdemu zdaża się popełnic jakiś bład na drodze, tak tego typu kretynów nie trawię.
Żeby sie jeszcze jeden z drugim rozpędził i jechał.
Nie, wpakuje się tuz przed maskę, ja po hamulcach, ujedzie z 30 metrów i skręca.
Słów brak.
Obtrąbiłem dziada ale co tam, nawet się nie obejrzał

idiotów nie brakuje na drogach
Jeśli widzę, że kolo macha łapkami to trzeba jeszcze zwolnić - no bo chyba jest mu jeszcze za szybko
ja też, tylko teraz samochodu szkoda
Ale jak się jeździło Nissankiem....
a co jak oni mogą mnie oślepiać to czemu ja mam być gorszy. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku i bezpieczeństwa
(jak by nie mógł poczekać chwile bo za mną NIE BYŁO NIKOGO !!!) i przez następny kilometr rozpędzał się do prędkości 80 km/h. Z tego wszystkiego najbardziej wqrzające było to rozpędzanie