to znowu ja, mój Poldek i LPG
1.5GLE, gaźnik, instalacja zakładana w lipcu tego roku; auto na benzynie mieściło się w 10l na trasie i 12l w mieście. Instalka zakładana była przez zlotem w Toruniu, pierwsze tankowanie - spalanie 14 litrów, co przy mojej zabawie /bo przecież taniej!/ mnie nie zdziwiło.
Dzień przed założeniem instalki wymieniłem olej /Lotos mineralny/, filtr oleju, filtr powietrza, nowe świece Iskra o ciepłocie 85, nowe kable Semtech. Postanowiłem zmniejszyć spalanie i zacząłem kręcić...
Na dzień dzisiejszy analizator wskazuje prawie idealne wyniki - instalkę regulował mi Jacek94 /dwa obroty śruba główna, śruba na reduktorze - wiadomo - silnik chodzi i nie gaśnie, wolne obroty około 850 - 950/. Wyjazd na zlot owocował spalaniem rzędu 10.5 litra, co przy pełnym załadowaniu samochodu /4 osoby + dużo piwa/ i błądzeniu po mieście oraz jeździe w kolumnie uważam za wynik dobry. Niedawno miałem problem z odpalaniem na gazie, jednak po wymianie modułu zapłonowego wszystko wróciło do normy /pisałem o tym wcześniej/.
Zużycie paliwa dziś przekroczyło magiczne 20 litrów - dokładnie zanotowałem 20.82 litra na 100 km. Przecież nie przykręcę jeszcze bardziej śruby od ilości gazu... Mieszanka moim zdaniem jest dobra, ponieważ silnik się nie dusi, ma odpowiednie przyspieszenie, odpala z łatwością itd.
Obecnie podejrzewam dwie rzeczy:
1) uszczelka pod gaźnikiem przepuszcza niewielkie ilości paliwa /gaźnik bywa zawilgocony, nie oblany/ - może lewe powietrze, może gaz tamtędy ucieka?
2) może mam jakąś nieszczelność w instalacji gazowej? Jutro jadę do gazowników właśnie to sprawdzać testerem szczelności.
Wiem, że jest możliwe zejście z powrotem na 14 litrów - tyle już mi palił. Wiem, że mogłem nie dotykać śrubek i byłoby ok - niemniej jednak to już było, minęło i muszę rozwiązać problem, który już istnieje.
Jakieś sugestie, porady, gdzie jeszcze zajrzeć?
[ wiadomość edytowana przez: PAGAN dnia 2006-03-15 14:02:47 ]
[ powód edycji: zmiana na bardziej czytelny tytul dla wyszukiwarki ]



chciałeś oszczędzić to teraz masz.
i czekać musze do wiosny nie mam gdzie sie za to zabrać a na dworze mróz