Jak wszyscy, to i ja opowiem
razu pewnego, wyjeżdżałem ze stacji paliw, nakaza jazdy w prawo, a mi nijak w prawo nie pasi bo musze w lewo, szybko się rozejrzałem i rura w lewo. jadę tak sobie, nagle widzę w lusterku niebieskiego poloneza, to ja redukcja i rura, niestety, dojechałem do niewielkiego zatoru i tam mnie dogonili, blysnęli światlami,zjechałem na pobocze
miły pan poprosił o dokumenty itd mówi,że złamałem 3 przepisy-na nakazie jazdy pojechałem w innym kierunku, przejechalem podwójną ciągłą i po martwym polu czy czyms takim
i ze za to będzie mandat coś ok 500 czy 600 i 11 punktów.
pyta czy przyjmuje czy nie, ja mowie,ze student itd,ze kredyt na samochód-cos trzeba bylo wymyślec-pan dalej się opierał,
myślę,trzeba będzie dzwonić po znajomych bo nic sie nie załatwi, nagle pan oddał mi dokumenty i powiedział,ze nastepnym razem wwali dwa razy wiecej niz proponował i zyczył szerokiej drogi, ja podziekowałem i powiedziałem,ze nastepnego razu nie będzie.
od tamtej pory jaki kolwiek nakaz,zakaz wjazdu, to jadę nawet 500 metrów czy kilometr,żeby potem ewentualnie nawrót zrobić i jechac tam gdzie mi potrzeba.
innym razem-2-3 lata wstecz jadę sobie w małym miasteczku,z kumplami, jeszcze ładzianką, widzę na skrzyzowaniu miśków, skrecali w lewo, nagle widze ze zmienili kierunek na prawy i rura za mną. włączyli bulaje,zatrzymałem się na drodze-nie bylo nawet pobocza ni chodnika.
siedzę
podchodzi,dokumenty,itd
czemu pasy nie zapiete-powiedzielismy,ze my tylko 200 metrów do baru jedziemyi tak jakos wyszło.
kazał otworzyć bagażnik,nawet skrzynke na narzedzia.
zaglądał do schowka przed pasazerem
nagle pyta o radio-prosze wyjąć bo chcę numery sprawdzić
ja do niego-że oczywiście, ale jedziemy do białegostoku do serwisu który radio montował i jak oni wyjmą to se pan spisze.
koles zdebiał,wiec wyciąga z vento alkomat i karze dmuchac
to ja dmucham,oczywiscie 0.00
przez ten czas sprawdzali punkty, samochód itd
w sumie straciłem ze 20 minut
nastepna historia
jadę sobie z ojcem do wujaszka na wioskę
z dalek widzę po przeciwnej stronie na poboczu jakies auto-pod słonce bylo to sie ne rpzyglądąlem
w pewnym momenci ojciec mówi,ze to chyba policja bo wyciągnęli lizak przez szybę
okazało sie ze to wideoradar mondeo.
zatrzymałem się,podchodzi kobita, dobrze zbudowana, karze wysiąśc,dokumenty itd
na podwórku zimno, ok 0 stopni, ja w samej bluzie.
stoję
sprawdza dokumenty
nagle pyta-kierowca trzeźwy-ja że oczywiscie, ona-to sprawdzimy, i łup alkomat, no dobra, 0.00
wsiadła do mondka i siedzi
a mi zimno, to ja tylnymi drzwiami wsiadam do środka
ona na mnie-co pan robi, ja do niej,że zimno, i zapowiada sie na dłuższą rozmowę, to nie bede stal jak kołek,chyba ze kurtke mi pozyczy.
kiwneła glowa ze ok
patrzy w dokumenty,zatrzymała się przy prawku-i do mnie-punkty są? ja na to że nie ma, ona-to sprawdzimy
i dawaj gliniarz przez cb baze wywołuje, krzyczy tam krzyczy i nic
nie ma zasięgu
kilka minut mineło, baba sie obraca-napewno punktów nie ma? ja nt o,że napewno
oddała dokumenty i kazała jechac