Dzis poldek postanowił się zepsuc. Jadac zauwazyłem że temperatura wzrosła tak do ok 100st. a w aucie poczulem taki charakterystyczny zapach jakby petryga. No ale olałem to bo bylem juz praktycznie kolo domu. Za kilka godzin miałem jechac, zauwazylem ze pod poldkiem jest kaluza petryga. Wiec dolałem wody i odjecahlem. Jadac wszystko byo OK. Zatrzymalem sie i uslyszalem jakies takie bulgotanie w okolicy nagrzewnicy. Odpalilem ponownie zaczolem jechac i wlaczylem ogrzawanie. Temp wzrosla i stała tak okolo 100st. Jadac dalej temperatura niespadała w ogóle. Zatrzymalem sie, zgasilem. Pozniej odjechalem na wylaczonym grzaniu. Przejachałem dosłownie kawałek (moze ze 100m) a temp wzrosła do ponad 120st! zatrzymalem sie a zawartosc chlodnicy znow znalazla sie na ulicy. Odstałem troche, dolałem wody zeby dojechac do garazu. Dolewając wody, coś zabulgotało w chłodnicy, potem to co wlewałem widziałem jak sie wylewało skąs pod autem jednak w miare wolno. Niestety było ciemno juz wiec niemogłem zlokaliwać skąd. Wlałem pod korek i pojechalem od garazu. Temeratura była w miarę stabilna. Pod garazem stanołem niegasząc auta niebyło widac zeby sie coś lało, zgasilem a tam znów fontanna spod auta.
I teraz moje pytanie brzmi czy coś z tego mojego opisu mozna wywnioskowac? czy chłodnica jest peknieta (dolewałem wody i widzialem ze odrazu cieknie spod auta) czy moze rozszczelniona nagrzewnica (zapach w srodku i bulgotanie) czy moze gdzies cos innego jest przyczyna.
[ wiadomość edytowana przez: elltry dnia 2006-09-21 22:25:36 ]
