mam problem: mojej 16letniej carinie II, która przez ok. 2 lata była mało eksploatowana przez rodziców, a zaczęła byc mocno eksploatowana w grudniu 2006 przeze mnie, rozwalił się silnik.
W trasie ni z tego niz owego wyciekł olej, rozwalił się korbowód, cośtam, rozwaliło głowicę silnika, generalnie kaplica (jak widać nie znam sie na motoryzacji
samochodem zajmuje sie głównie mój mąż i znajomy mechanik jego kumpla, no comments
).
Jestem nieźle wkurzona, bo w ostatnich miesiącach władowaliśmy w ten samochód ze 3tys. PLN w wymianę amortyzatorów, rozrzadu, sprzęgła (wszystko to była kwestia zużycia, po 300tys km). Na wiosnę mieliśmy zrobić blachy, bo ją trochę rdza toczyła. I tu kluczowe pytanie: czy warto inwestować dalej? jakie są szanse na dostanie silnika 2.0 do takiego starocia, ktory by trochę pochodził?
a jesli nie - jakie są szanse na odzyskanie choć części wkładu? Para tylnych amortyzatorow i rozrząd zrobiły ok. 1000km, nie więcej.
a takie super auto bylo

[ wiadomość edytowana przez: abeba dnia 2007-04-20 00:05:58 ]

