Witam,
W tym wątku będę opisywał różne usterki w mojej toyocie
Z racji że nagle wystąpił najpoważniejszy jak dotąd „zgrzyt” i nieco się przestraszyłem to zakładam wątek bez fotek autka i nie pisze nic fajnego co miałem w planach od jakiegoś czasu.
Pierwsze dziś uruchomienie autka było bardzo dziwne: Bardzo długo trzymałem na rozruszniku bo około 10 sek. aż w końcu zrezygnowany puściłem kluczyki o dziwo w tym momencie silnik zapalił.
Odniosłem wrażenie że zapalił dopiero po wyłączeniu rozrusznika.
Podczas jazdy zachowywał się ładnie, dynamicznie i miał odpowiednie obroty silnika. Jednak na światłach, i to przed główną komendą policji w Częstochowie zaczęły się numery. Silnik „chodzi” bardzo cichutko na postoju, i gdyby nie chwilowe leciutkie drgania kierownicy , nie wiedziałbym że pracuje. Nigdy wcześniej nie zwracałem uwagi na te właśnie drgania, więc postanowiłem je sprawdzić czy są w miarę regularne: wyłączyłem wycieraczki dla pewności i dmuchawę. Nie doszukałem się jakiejkolwiek jednostajności .może gdyby był cieplejszy to chodziłby równiej. Ale nie to mnie zmartwiło, otóż gdy włączyło się zielone światło i gdy jak zwykle dynamicznie nadepnąłem pedał gazu..auto zgasło a że byłem pierwszy to narobiłem bałaganu..Do następnych świateł udało mi się odpalić i tym razem lekko gazując dojechałem na miejsce. Pod blokiem sprawdziłem reakcję silnika na gaz: obroty bez ingerencji wynoszą 800 obr/m po gwałtownym nadepnięciu gazu obroty dławiąc się 5-4 krotnie wkręcają się na 2 tyś. A potem gładko-płynnie Ida w górę. W drodze powrotnej wszystko wróciło do normy.
Czy to pierwsze oznaki padnięcia sondy ( tudzież czujnika LB ) ?
Jakie są oznaki popsutych tychże elementów?
Czy zazwyczaj obroty na postoju



Jeśli jeszcze na pokrywie zaworów nie masz niebieskiej naklejki o swiecach platynowych to nie jest to lean burn na bank. Akurat umiejscowienie sondy lambda i wtrysków nie ma tu nic do rzeczy tak naprawde - przerabiałem to wnikliwie jak szukałem silnika