Czołem,
Dziś wymieniałem kolektor ssący i przy okazji sprawdziłem filtr powietrza i nne bzdety. Po skończonej robocie przejechałem się po osiedlu - auto szło jak muł pancerny. Wpadłem w panikę że coś spaprałem przy kolektorze i że znów muszę go wyjąć a to kupa roboty, i wtedy dostrzegłem wiszącą luzem złączkę od przepływki.
Kiedy tak jeździłem bez niej nic na blacie się nie zapaliło - pytanie - czy powinno ?
Oprócz tego wymieniłem kiedyś klocki przednie i nie założyłem czujników. Pozostawiłem kabelek podwiązany gdzieś tam - też zero alarmu. Czy to oznacza że mam zwalony komp ? Oczywiście tech-a podpinałem i nic złego nie pokazał.
Pozdrawiam
Piotr


