Ostatnio cos zaczelo mi buczec pod maska - ze wstepnej analizy wynika, ze to alternator - ma zuzyte szczotki i pierscien slizgowy "plusowy" no i prawdopodobnie ktores lozysko
Laduje jeszcze co prawda ale wydaje sie, ze slabo i juz dlugo nie pociagnie (12,8V na wolnych obrotach). No i pojawia sie dylemat - czy warto samemu w nim grzebac ? Myslalem o kupnie tych pierscieni, szczotek i lozyska i ich wymianie - nie wiem tylko co z tymi pierscieniami - czy sa wciskane czy moze jakos wklejane ? Alternatywa (znosna finansowo) to uzywki z allegro - ale brak jest gwarancji, ze nie bedzie on w podobnym stanie jak moj
Czy ktos moze orientuje sie w temacie i moglby mniej wiecej podac koszt regeneracji w zakladzie, koszt samych czesci i doradzic czy w ogole takie grzebanie ma sens ? Aha - alternator jest firmy DENSO, numer 27060-16170
Oczywiscie nie pogardzilbym tez informacja, ze ktos ma taki alternator w dobrej cenie i stanie
Pozdrowionka



13.5V-14.6V to jest norma z obciazeniem swiatlami mijania.