nawet nie chce mi się pisać - bo mnie kurwica strzela..... ale z grubsza było to tak. Balowałem sobie na ymprezie
musiała jechać - wiec do furki i odwiozłem ją do domu...a jako że wieczorek był udany......a droga pusta.........postanowiłem pogonić esperaka na magicznym LPG Od kilku dni coś mi swistało - ale myslałem że to napinacz klinowegą bądź alternator...... miało wytrzymac do piątku.....nie wytrzymało....
spieprzyło się gdy zjechałem z "7" na wąską droge przez pola nawet równą gdzie z reguły potrafie zapiąc 160
Wyłączyłem radio zwolnilem.....i wtedy zrozumiałem że te odgłosy wydaje moje espero....
Zatrzymałem się......i w tym momencie esperak zrobił cytat "brrr(samochód jak z galarety) PIERDUT......sruuuuuuuuu" i cisza
Szybko zrozumiałem że rozrząd poszedł się kochać...a samochodu za chiny nie uruchomie.
Zadzwoniłem po qumpla , scholował mnie i wróciłem na ympreze
rano z przerażeniem stwierdziłem że to jednak prawda
Jak się okazało zaklinowało się i zmieliło totalnie łożysko rolki napinacza....po czym pasek stopił samą rolke....o dziwo nie pękł
Do wymiany idzie wszystko, łącznie z pompą wody - która to niby wygląda nie najgorzej...ale dla pewności zmienie tez ją.
Teraz najważniejsze! NIE KUPUJCIE NIEMIECKICH CZĘSCI ZAMIENNYCH!!!!!
Łożysko SKF...NIEMIECKIE!!!! stanęło bo.......nie było wnim grama smaru!!!!!!
NIGDY WIECEJ NIE KUPIE NIC NIEMIECKIEGO! Sławek kupił mi dzisiaj napinacz SKF...ale made in korea...
mam nadzieje że ten wytrzyma więcej
aha fotki wrzuce jutro..... napinacz zostawie sobie na pamiątke.....
reasumujac NIEMIECKI ZNACZY GÓWNIANY!
