witam!
jakis miesiac temu mialem problem z ladowaniem. wine ponosila zuzyta juz pradnica. zostala naprawiona na "tymczasem" i wczoraj znow dala o sobie znac. dzis rano wyjechalem w celu wymiany i za moment... peklo mocowanie pedalu sprzegla z oska:). dotoczylem sie na dwojce. wykrecilem, pekniecie zostalo zaspawane, zlozylem calosc. zrobilem jazde testowa, ustawilem wszystko i dokrecilem. wyjezdzam - nagle male "uderzenie" i stoje w miejscu. albo cos w skrzyni (byly juz problemy) albo cos przy oskach. jutro zaczynam kolejny dzien prac, a wszystko po to zeby znow pojezdzic kilka godzin:)))))
ps: musialem sie komus wyzalic, a tutaj wszyscy maja juz dosyc opowiesci o malarii.
