Mam Carinke 2.0 z 94 roku smigam nia juz 3 lata i jest wszystko git, zbliża mi sie kolejna wymiana oleju i teraz sie zastanawiam, bo auto ma swoje latka, a ja ciagle leje do niej dobry olej syntetyczny wczesniej elf 5w40 a ostatnio Millers 5w40 ogolnie silnik jest w dobrym stanie (od wymiany do wymiany nie dolewam ani kropli oleju, bo nie widac ubytkow), dodam ze samochod nigdy nie jezdzil na gazie. Teraz do sedna czy warto przechodzic na polsyntetyk zeby jednak obnizyc troche koszty eksploatacji (wiem ze nie wiele) ale bardziej chodzi o to, ze nie jest to najnowsze auto i czy rzeczywiscie potrzebuje olej w pelni synetetyczny. Temat troche teoretyczny bo roznica w kosztach nie jest ogromna, bardziej pytam z ciekawosci czy ma to jaki kolwiek wplyw na silnik wg. licznika ma 270000 km, ja mysle ze wiecej
.


Jakieś 150-200/1000km więc jeszcze na akceptowalnym poziomie
Ciężka noga i LPG robią swoje