Praktyka pokazuje, że kąpiele błotne nie służą alternatorom, szczególnie takim, którym brakuje pół roku do pełnoletności
"Ładowanie" mu się zrobiło na poziomie 12,8-13,2V powolutku dochodząc do 13,5V na podwyższonych obrotach. Akumulator sprawny, sprawdzony testerem obciążeniowym w zakładzie.
Alternator po minucie-dwóch pracy robi się tak gorący że nie można go dotknąć i lekko zalatuje spalenizną
Rozebrałem dziada, pomierzyłem i oto wyniki z uwzględnieniem błędu pomiaru taniego miernika:
Stojan - między poszczególnymi wyprowadzeniami uzwojeń każdy z każdym - 0om, między każdym wyprowadzeniem uzwojeń a obudową - 3-3,5om.
Wirnik: ok. 3,5-4om
Diody - mostek złożony z ośmiu diód zalakierowany, zasyfiony że ciężko dotrzeć do końcówek, nie mówiąc o próbie rozgryzienia schematu połączeń. Sześć diód od wewnętrznej końcówki w kierunku zacisku + mają ok. 0,5V, tylko dwie najbliższe zaciskowi plusowemu pokazują 0,99V tak, jakby prąd płynął gdzieś przez dwie naraz w szeregu. Cholera, nie pomierzyłem tych dwóch w drugą stronę
Nie wiem, jak pomierzyć działanie regulatora
I teraz klasyczne pytanie - co padło ? (oprócz tego że alternator
)
Czy te dwie diody tak mają mieć, czy ta rezystancja stojana do obudowy jest prawidłowa ? Nie mam pojęcia jak to ma wyglądać w zdrowym ustrojstwie
Pozdro.
-----------------
*** Try not. Do or do not. There is no try. ***


Mowa oczywiście o złączu alternatora, bo na akumulatorze jest jakieś 0,2-0,3V mniej.