Cytat:
|
2010-12-11 12:51:10, Perzan pisze:
Nie wiem ja w Wartburgu, ale w takim np. Trabancie łożysk się samodzielnie nie wymieniało, tylko oddawałeś stary wał, a brałeś regenerowany ze sklepu A łożyska wystarczały na ok. 50 tys. km, czyli niejednokrotnie więcej niż potrafi przejechać salonowe D4D, TDI, czy inna kopcąca cholera Pozdro.
|
|
No coz czasy sie zmieniaja,inne auta inne rozwiazania i sprzet diagnostyczny.
Gdy mialem 20 lat do diagnostyki i naprawy wystarczyl mi komplet ruskich kluczy cdielano w CCCP ,miernik,stroboskop ,analizator spalin z miernikiem kata rozwarcia stykow przerywacza-najdrozszy

za 200 funtow.
Uklady wtryskowe wkuwalem na pamiec i wyobrazalem sobie jak dzialaja,bo jeszcze nie moglem ich zobaczyc w realu.Czasem jakis golf na starym KJ tronicu sie trafil jako super nowoczesna fura ktora niema gaznika a jednak jezdzi.

bo ma czarnoksieski komputer ktory w mistyczny sposob wszystkim zawiaduje...
Teraz bez testera za 12 tys ,miernika za 1200 laptopa programatora epromow,stacji lutowniczej i tym podobnych gadzetow nieda sie wogole nic zrobic.
Niektorzy coprawda pruboja ale wyglada to jak nieraz w postach

-dziwne kody bledu i jeszcze dziwniejsze nie trzymajace sie kupy wydumane diagnozy.
[ wiadomość edytowana przez: Bigelektron dnia 2010-12-11 23:32:05 ]