miałem ostatnio w psim polu przypadłość - zatrzymałem się na pół godziny i auto nie odpaliło. Rozrusznik kręcił żwawo, ale Oma załapać nie chciała. Sprawdziłem błędy spinaczem (31, 135), pomacałem bezpieczniki, przekaźniki i auto odpaliło. 135 dalej siedział. Pamiętam że kilka miesięcy temu po zajebistej ulewie też auto odpalić nie chciało, ale następnego dnia problemu już nie było.
To o co Was proszę, to dobra rada co sprawdzać w momencie jak następną razą auto nie odpali.
To co już wiem:
1. sprawdzić czy jest napięcie na pompie paliwa podczas kręcenia,
a) jeżeli napięcie jest to sprawdzić czy paliwo się leje pod maską z jakiegoś magicznego zaworu podczas kręcenia rozrusznikiem
b) jeżeli napięcia nie ma to zamienić fioletowe przekaźniki w trójkącie pod maską
Jeżeli napięcie do przekaźnika nie dochodzi, to może być problem z czujnikiem położenia wału. Sprawdziłem ostatnio kabelek do tego czujnika podczas wymiany klinowego i wydaje się być ok. Czujnik to podobno raczej nie psujący się kawałek magnesu.
Co dalej? Jeżeli koncepcja z awarią zasilania motoru paliwem padnie, co jeszcze mogę na szybkiego sprawdzić?
I co oznacza błąd 135 ?????


to wiem dokładnie który to
