Witam
Jak to zwykle bywa... mam problem. Dzisiaj, po pół roku stania w garażu bez przepalania (wiem, że to zbrodnia, ale musiałem pojechać do UK za chlebemm, a samochód musiałem zostawić) próbowałem ją przepalić. Wsadziłem świeży akumulator, wyczyściłem świece i... auto kręci, ale nie załapuje.
Wykręciłem świece, brak na nich iskry. Idę po kablach do kopułki i szukam jakichkolwiek śladów zniszczeń. Nic. Otwarłem samą kopułkę. Jest czyściutka. Myślę sobie: "może iskry nie zauważyłem".
Wsadzam więc wszystko na miejsce, a potem próbuję sztuczki z wstrzykiwaniem paliwa do gaźnika. Tak jakby chciała zapalićm, ale potem znowu zaczęła tylko kręcić.
Wyłączam zapłon. Próbuję przekręcić znowu i dzieje się coś dziwnego. Kontrolki i gotowość do startu włącza się dopiero wtedy, kiedy przekręcam kluczyk do opor-jakbym chciał odpalić silnik.
Jestem już załamany. Możecie coś doradzić? Moja mądra książka serwisowa nic mi nie podpowiedziała.





eeech pycha
