Coś mi kiedyś granatowego śmignęło.
Ty dziś przy amorkach a ja przy układzie kierowniczym. Mamy co robic niestety - ale taki to jush wóz, ze trzeba ją pieścic żeby jej się chcialo. Niviasty widocznie lubią długą gre wstępną.
Ja chyba tesh bez pomocy mechanika się nie obejdę .
Mam namiary na dobrego mechanika.Młody, zna sie na rzeczy czysty warsztat - cenowo normalny. Jak nie dam rady sam to lecę po prośbie do niego.
Co do rozrządu to napinacze wymieniałem jusz 3 x w ciągu miesiąca i tam cały czs cóś stuka i puka i lekko rzęzi - widocznie ten typ tak ma i jush. Teraz głównym problemem jest to, że mi cós wali jak młotem w okolicach skrzyni - ale to w innym wątku pisałem. A i jeszcze kółka mi latają jak wafelki i nie wiedziałem, że mam podnoszona kierownicę -bo się odkręciła

Wogóle trza ją wywalić bo jest od jakiegoś Fiaciny i klaksonu nie mam co mnie wkurza bo jak jakaś laska z babcią wyskakuje to nie mam jak jej doć znać coby reumatyzm ruszyła a nie chcę za bardzo w kogoś wjechac.
PozdróFka.