Panewki wałka pośredniego silnika 2.0 - Strona 3

  
Sortuj wg daty:
rosnąco malejąco
Bardzo „ciekawe” i dziwne wyciągasz wnioski. Za całym szacunkiem dla Twojej osoby , ale pozwolę sobie na „luźną” polemikę z pewnymi stwierdzeniami, które przedstawiasz.

Cytat:
Wszystko jest założone profesjonalnie np: wiązka elektr. do rozrusznika jest fabryczna taka jak w polonezach 2000

Phi – jak się kupuje zardzewiałego Fiata 132 na przeszczep silnika, to jaki problem zamontować oryginalny kabel do rozrusznika od tego auta. W niczym się to nie będzie różniło od kabla z PN 2000 i też będzie bardzo „profesjonalnie”... Na marginesie, czy jeśli użyję do tego celu kabel od malczana (bo polonezowski jest za krótki ze względu na umieszczenie rozrusznika z drugiej strony zespołu napędowego) to nie będzie to „profesjonalnie”??? Kabel ma spełniać swoją funkcję i tyle.
Cytat:
stacyjka jest włoska z niewymienną kostką

To tym bardziej świadczy o tym, że był to przeszczep, bo w fabryce montowano polskie stacyjki – nie było „specjalnych” włoskich stacyjek do 2000. Po prostu najprawdopodobniej ktoś przełożył sobie stacyjkę od F132, bo pasuje znakomicie.
Cytat:
Poza tym zapłon Magneti Marelli, orginalna dwururka do wydechu.

To chyba też żaden problem wyjąć razem z silnikiem od dawcy? Na marginesie – zapłon fabrycznie był montowany tylko oryginalny (wspomniany Magneti-Marelli lub Bosch). Chcąc zastosować polonezowski (oczywiście elektroniczny, bo stykowca nie ma najmniejszego sensu) trzeba się z tym pobawić i nie w każdym aparacie zapłonowym się to da wykonać (przy przeróbce wykorzystuje się oryginalny wałek aparatu zapłonowego – pasuje tylko z Magneti-Marelli i też nie każdy jak się w końcu okazało).
Cytat:
Buda też jest ciekawa: z przodu długi ryjek jak w przejściówce po 89 roku ale bagażnik jest z wysoką krawędzią.

W niczym dla mnie nie jest ciekawa – jest jak najbardziej seryjna, czyli wersja S (special) z „noskiem” coupe i tylnymi szybkami z tyłu (tzw. „akwarium” dostępna od roku bodajże 1987. Owy „ryjek” (z wersji coupe) jak to nazywasz (czyli gwarze wrocławskiej „nosek” pojawił się w seryjnym pięciodrzwiowym nadwoziu nie w „przejściówce po 89 roku” ale znacznie wcześniej bo już w 86. Sam miałem takiego – rocznik 88. Może wydała Ci się owa wersja dziwna, bo jak wiadomo od września 89 roku zaczęła być produkowana wersja „z tyłem caro”. To że roczniki 90 często posiadają tył starego typu wynika raczej z tego, że jak pamiętacie w owym 90 roku Polska otworzyła granice, co pozwoliło na masowy (kto to jeszcze pamięta) import używanych aut zza Odry – krajowy rynek zbytu dosłownie się całkowicie załamał. Ponieważ oznaki załamania pierwotnego rynku zbytu pojawiły się już w roku 89, więc sporo egzemplarzy z tego roku produkcji stało miesiącami na placu fabrycznym. Dużą cześć stanowiły modele wyprodukowane przed ww. wspomnianą modernizacją. Swego czasu były to auta sprzedawane więc jako rocznik 90 (w roku produkcji samochodu wpisywano wtedy rok w którym dokonano sprzedaży auta) i tyle – nikt sobie tym głowy nie zawracał. Bo takich „fabrycznie” odmłodzonych aut właśnie z roku 90 jest, jak zauważyłem bardzo dużo – twój egzemplarz nie jest wcale rzadkością. Nie wierzę, aby były produkowane równolegle wersje ze starym tyłem i nowszym a’la caro, bo wymagało by to dwóch odrębnych linii spawalniczych, co w wypadku FSO było by już rozrzutnością. Być może część tych nadwozi pochodziła z zapasów i faktycznie zostały te auta zmontowane w 90 roku, ale tu raczej Adamus by coś konkretniejszego chyba mógł napisać.
Cytat:
Pytanie skąd sie wziął silnik 1600?, może pierwotnie była to 2000, która komuś padła i wymienił silnik na 1600, (typ silnika to 132 B1000, więc jest to 1,6)

Raczej filozofujesz – podaj numer nadwozia (pierwsze 9 znaków) to się wszystko wyjaśni. Nawiasem pisząc tylko formalnie za moimi przedmówcami stwierdzę, że 132B1.000 to silnik 1.8 a nie 1.6 – musisz się jeszcze wiele nauczyć . Ale jak dla mnie silnik zarąbisty – wolę tą wersję niż „przereklamowane” 2.0. Aż pachnie najzwyklejszą w świecie przekładką, bo w 90 roku już pojemności 1.8 Włosi nie produkowali (były tylko 2.0, które były montowane do wersji policyjnych). Widać „trafił” Ci się egzemplarz zarejestrowany na 1.6 – widać ktoś miał wtyki w wydziale komunikacji . Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że jesteś posiadaczem Poloneza 1.8 DOHC zupełnie niefabrycznego, czyli z wymienionym silnikiem, ot co. Nie rozumiem dlaczego na siłę chcesz się oszukać, wmawiając sobie, że zakupiłeś model fabryczny. Czy to, że jest to model przemianowany na dohc prywatnymi rękoma to źle??? Jeździ tak samo, a może nawet lepiej...
Cytat:
Pierwsza rejestracja to 1990 rok, wtedy wszystkie poldki były już z niską krawędzią bagażnika

Patrz wyżej – teoretycznie tak, ale praktycznie nie. To po prostu poldek wyprodukowany przed IX’89 i sprzedany dopiero w roku 90. Z datą produkcji były to w sumie przekręty w majestacie prawa, a może zwyczajnie „nie zwracano” na to szczególną uwagę.
Cytat:
(...) więc nie można też wykluczyć składaka ale przeciw temu świadczy staranny montaż i użycie orginalnych części.

Ależ... czy to, że jak wymienię silnik w swoim aucie (nawet na inny niż fabryczny) to już będę miał (tzn. kiedyś, bo obecnie składaków się nie rejestruje) pieczątkę w dowodzie o treści „SKŁADAK”??? Bajeczki drogi kolego. Nic podobnego – wymieniam tylko dowód, w którym zostaną wpisane inne dane zamontowanego silnika i po sprawie, żadnego „składaka” w dowodzie nie uświadczysz.
  
 
Odnośnie daty produkcji:

Nie ma w tym żadnej tajemnicy - auta produkowane w grudniu 90r miały już wybijany rocznik 1991.
I tak były sprzedawane w styczniu i nie było problemu
chociaż ... mój pierwszy Polonez (przejściówka 1.5SLE) pierwszy właściciel kupił 29 grudnia 1990r. i auto miało oficjalnie rok produkcji 1991 a zarejestrował go dopiero 2 stycznia 1991r.

BTW: To był dobry egzemplarz - Na ostatni wiadukt na Trasie Toruńskiej (ten w Markach) wpadłem raz z prędkością 150km/h na oponach Vivo 165R13. Auto skorzystało z całej szerokości drogi + pobocza, ale z zakrętu wyszło. Wieziony na tylnej kanapie 25 calowy telewizor Trilux przekoziołkował i zrobił w tapicerce drzwi dziurę na wylot. Jadący ze mną kolega nie zdązył się zdenerwować
  
 
No to dostało mi się po uszach częściowo słusznie -oczywiście, że pomyliłem oznaczenia bo mam 132B1000 i jest to faktycznie silnik 1800 a ja pomyliłem to ze 131B1000 => 1600, moja pomyłka, nawiasem mówiąc tabelka jest trudna do czytania bo wiersze się troche rozjeżdżają. Emocje przy kupowaniu auta były dość duże i wtedy już to źle skojarzyłem, podważając to co mówił sprzedający że ten silnik to dwulitrówka.
Natomiast co do dalszych zarzutów to pozowlę obie na małe ad vocem :
Mrożek pisze
Cytat:
Phi – jak się kupuje zardzewiałego Fiata 132 na przeszczep silnika, to jaki problem zamontować oryginalny kabel do rozrusznika od tego auta. W niczym się to nie będzie różniło od kabla z PN 2000 i też będzie bardzo „profesjonalnie”... Na marginesie, czy jeśli użyję do tego celu kabel od malczana (bo polonezowski jest za krótki ze względu na umieszczenie rozrusznika z drugiej strony zespołu napędowego) to nie będzie to „profesjonalnie”??? Kabel ma spełniać swoją funkcję i tyle.


otóż będzie sie to różniło bo nie chodzi o sam kabel a o wiązkę,na pewno kabel od 132 nie będzie owinięty białym estrofolem ( tzw owijka do wiązek stosowana przez kooperanta FSO) i nie będzie miał złączki do podłaczenia się z kostką nad alternatorem - łączy się tam kabelek do elektrowyłącznika i jest to specyficzne rozwiązanie stosowane właśnie w poldkach ze względu na używanie w nich różnych silników nota bene bardzo wygodne dla złodziei, bo wystarczy po rozpięciu kabelka dotknąć jego końcem śruby w alternatorze i rozrusznik zakręci.
Idźmy dalej
Cytat:
nie było „specjalnych” włoskich stacyjek do 2000. Po prostu najprawdopodobniej ktoś przełożył sobie stacyjkę od F132, bo pasuje znakomicie.


No więc jednak były - orginalne włoskie stacyjki ARMAN - w odróżnieniu od polskich produkowanych na licencji tej samej firmy i można je było kupić jeszcze na początku lat 90 w polmozbycie na Kruczej w Warszawie, być może takiej nie spotkałeś nigdy bo jak napisałem stacyjki te miały niewymienną kostkę i jak komuś padła to wymieniał na całą polską stacyjkę. Być może nie montowali ich we wszystkich polonezach 2000.
No a teraz gwóźdź programu czyli będzie o noskach w poldkach
Cytat:
Cytat:
--------------------------------------------------------------------------------

Buda też jest ciekawa: z przodu długi ryjek jak w przejściówce po 89 roku ale bagażnik jest z wysoką krawędzią.

--------------------------------------------------------------------------------

W niczym dla mnie nie jest ciekawa – jest jak najbardziej seryjna, czyli wersja S (special) z „noskiem” coupe i tylnymi szybkami z tyłu (tzw. „akwarium” dostępna od roku bodajże 1987. Owy „ryjek” (z wersji coupe) jak to nazywasz (czyli gwarze wrocławskiej „nosek” pojawił się w seryjnym pięciodrzwiowym nadwoziu nie w „przejściówce po 89 roku” ale znacznie wcześniej bo już w 86. Sam miałem takiego – rocznik 88. Może wydała Ci się owa wersja dziwna, bo jak wiadomo od września 89 roku zaczęła być produkowana wersja „z tyłem caro”


No tak czyli kolega nie zauważył, że były dwa rodzaje rzeczonych "nosków" (niech będzie po wrocławsku) tzw krótki o ujemnym kącie krawędzi atrapy i ten faktycznie wszedł w MR86 oraz drugi tzw długi o dodatnim skosie krawędzi atrapy ( w zasadzie wypada to prawie pionowo) który wszedł razem z nowym tyłem. Oczywiście nie można wykluczyć, że ktoś wymienił nosek po kolizji. Zmiany w "nosku" były dość duże: inna atrapa ( długości kołków plastikowych w których biegły śruby mocujące), inne były też tzw okulary(mocowanie reflektorów) i skrzynki je mocujące ze względu na wiekszą długość całego zestawu. Jako ciekawostkę dodam że kolega kupił kiedyś na giełdzie ryjek stanowiący kompilację obu konstrukcji (po jednej stronie ujemny skos a po drugiej nowszy dodatni-ktoś odwalił fuchę w FSO i część poszła na tzw buble-najpopularniejsze kiedyś miejsce nabywania częsci zamiennych-Łabiszyńska, Marki,Wiązowna itd nikomu sie wtedy jeszcze nie śnił ZOMIS), tam pewnie kupił to handlarz z giełdy.
Kolejna sprawa numer nadwozia, który ciekawa sprawa zawiera tylko czternaście znaków zamiast siedemnastu i jego początek to SUPB01 dalej są same cyfry czyli kolejny numer nadwozia. Nikt nie nabił trzech liter charakteryzujących model auta. W związku z tym są dwie możliwości: 1. całe auto kupione przez pracownika FSO, lub 2. samo nadwozie kupione na składaka.
Odnośnie dokumentów to wiem co to jest składak a co przekładka silnika więc proszę ze mnie robić bajkopisarza.
Polonezami drodzy Panowie jeżdżę od 86 roku ( a mój ojciec kupił pierwszego w 80 roku jeszcze bez składanej kanapy tylnej) i sporo ich widziałem w róznych wersjach i naprawdę mogę sporo o nich powiedzieć, więc nie traktujcie mnie jak nowicjusza kóry na niczym sie nie zna.
  
 
Jeszcze jedno, być może część uzna mnie za starego mądrzącego się zgreda, ale ja swoje wiem. Zjeździłem dwa DF Z 86 roku po 100.000 km (jeden był matki a drugi znajomego rodziców obydwa odbierane razem, jednego dnia) to były wozy żaden nigdy nie rozkraczył się w trasie. Do pierwszego założyłem gaz w 93 roku, drugiegi odkupiłęm od znajomego starych w 96 roku z sentymentu za 4000 i sprzedałem po dwóch latach za 3200. Ojciec miał dwa poldki z 1980 i 1984 roku a ja prawko mam od 86. Wszystkie naprawy zawsze robiłem sam ( na początku z ojcem). Pierwszego własnego poldka kupiłem w 98 roku i był to CARO 1,6 (pierwszy rok produkcji carósów) a potem odkupiłem od znajomej babki CARO+ z 1998 roku jako dwulatka. Sam robiłem ludziom kapitalki jeszcze na studiach i o klasycznym silniku wiem naprawdę dużo. Teraz chciałem pobawić się silnikami DOHC i tu na razie nie wiem za wiele więc liczyłem na waszą pomoc. A tu od razu kubełek zimnej wody na głowę, bo za dużo filozofuję. To są poprostu moje przypuszczenia, które opieram na istniejących przesłankach popartych posiadaną wiedzą i doświadczeniem. Potrafię odróżnić to co montowała fabryka od składaka z garażu gdzie połowa części jest nieorginalna (głupie duperele typu podkładki i blachowkręty o które kiedyś było trudno-muwimy o roku 90, więc ci co składali auta kupowali rzemieślnicze - i dla mnie sprawa jasna auto fabryczne czy składak)a wszystko jest zmontowane niechlujnie, brakuje niektórych detali pod tapicerką-przelotki na kable i linki z dętki od traktora i tak dalej ,spinki do linek od ssania z podkładek, krańcówki drzwi i ręcznego z rzemiosła (kiedyś tego nie była w sklepach jak teraz).
A jak was nie interesuje taki dinozaur jak ja to mi powiedzcie żebym spadał i tyle.
  
 
wierz mi ze oni tylko tak nie przyjaźnie wyglądają

na poczatku mojej klubowej działalności tez nie przepadałem za kol. Mrożkiem ale potem okazało sie ze on poprostu posiada tak wielką wiedzę i dzieli sie nią tak nachalnie ze czasami to wygląda jak by posiadał wiedze apsolutna .
Wierz mi jednak jak zadasz mu konkretne i inteligentne pytanie na temat silników DOHC to dostaniesz taką samą odpowiedz.

I jako posiadacz poloneza 1800 LE z 1986r chciałbym cie oficjalnie przywitać w klubie bo jesteś 2 posiadaczem poloneza z tym silnikiem i 3 jego posiadaczem. Ciesze sie wiec ze klan 1.8 rośnie w siłę i powoli gonimy 2 litrowców




[ wiadomość edytowana przez: bodziot dnia 2003-06-05 12:26:02 ]
  
 
Dzięki za powitanie w gronie Użytkowników Silników DOHC. Postaram się nie przynieść hańby tak Szacownemu Gremium, do ktorego przynależność, traktuję jako osobistą nobilitację. Ponadto cieszę się, że zasilę nieliczne grono właścicieli silnika 1800, jako mniej spotykanego od 1600 i 2000.
W związku z tym, że zostałem tak zachęcony, pozwolę sobie zadać pytanie do klubowych specjalistów. Proszę o podanie ilości zębów w pasku rozrządu dla posiadanych przeze mnie trzech rodzajów silników tj 132 C2000 (pojemność 1995 cm sześc.) , 132 B1000 (poj 1756 cm sześc.) oraz dwulitrowego silnika z Argenty bez wałka pośredniego (nie mam pod ręką jego oznaczenia). Potrzebuję tych danych ponieważ słyszałem, że niektórzy mechanicy montowali do silników 132 C2000 paski o dwóch różnych liczbach zębów(różnica podobno o jeden ząbek) i nie wiem jaka jest właściwa. Jeżeli temat był już poruszany i został wyjaśniony to poproszę o wskazanie gdzie mam tego szukać.
  
 
Cytat:
otóż będzie sie to różniło bo nie chodzi o sam kabel a o wiązkę,na pewno kabel od 132 nie będzie owinięty białym estrofolem ( tzw owijka do wiązek stosowana przez kooperanta FSO) i nie będzie miał złączki do podłaczenia się z kostką nad alternatorem (...)

upss... rozmieniamy się na drobne... ale co do owijki, to przecież nie ma jej na kablu rozrusznika, a złączkę na przewodzie idącym do alternatora to sobie można zrobić (sam to wykonywałem przy przekładce dohc do Poldka - banalna sprawa). Poza tym wiązki wcale nie trzeba ruszać przy wymianie kabla rozrusznika przy przekładce – wiec nie rozumiem do czego ma się odnosić „oryginalność” owijek na wiązce??? Pewną, nazwijmy to miarodajną oceną oryginalności pochodzenia fabrycznego tego nieszczęsnego kabla może być klema (+) tzn. jak kabel od rozrusznika oraz od alternatora (do tego koniecznie brązowy, choć w 132 też był takiego koloru) są w niej zatopione to można z pewną dozą prawdopodobieństwa przyjąć że może to być oryginał. Ale pewności nie ma żadnej.

Cytat:
No więc jednak były - orginalne włoskie stacyjki ARMAN - w odróżnieniu od polskich produkowanych na licencji tej samej firmy i można je było kupić jeszcze na początku lat 90 w polmozbycie na Kruczej w Warszawie, być może takiej nie spotkałeś nigdy bo jak napisałem stacyjki te miały niewymienną kostkę i jak komuś padła to wymieniał na całą polską stacyjkę. Być może nie montowali ich we wszystkich polonezach 2000.

A właśnie, ze spotkałem, bo miałem taką osobiście, tylko, że ją wymieniałem, bo w polskiej stacyjce często kostka nie chce łączyć. We włoskiej nie miałem z tym problemów, bo działało niezawodnie.

Cytat:
No a teraz gwóźdź programu czyli będzie o noskach w poldkach
(...)
No tak czyli kolega nie zauważył, że były dwa rodzaje rzeczonych "nosków" (niech będzie po wrocławsku) tzw krótki o ujemnym kącie krawędzi atrapy i ten faktycznie wszedł w MR86 oraz drugi tzw długi o dodatnim skosie krawędzi atrapy ( w zasadzie wypada to prawie pionowo) który wszedł razem z nowym tyłem. Oczywiście nie można wykluczyć, że ktoś wymienił nosek po kolizji. Zmiany w "nosku" były dość duże: inna atrapa ( długości kołków plastikowych w których biegły śruby mocujące), inne były też tzw okulary(mocowanie reflektorów) i skrzynki je mocujące ze względu na wiekszą długość całego zestawu.


No proszę i mnie zagiąłeś – aż tak dokładnie „noskom” się nie przyglądałem, chociaż przyznam, nawet patrząc z zewnątrz dało się zauważyć niewielkie różnice w wyglądzie atrapy w modelu MR-89. Dzięki Tobie wszyscy jesteśmy teraz mądrzejsi . Bravo dla tego Pana!!!

Cytat:
Kolejna sprawa numer nadwozia, który ciekawa sprawa zawiera tylko czternaście znaków zamiast siedemnastu i jego początek to SUPB01 dalej są same cyfry czyli kolejny numer nadwozia. Nikt nie nabił trzech liter charakteryzujących model auta. W związku z tym są dwie możliwości: 1. całe auto kupione przez pracownika FSO, lub 2. samo nadwozie kupione na składaka.

No to wszystko jasne. Dodam jeszcze trzecią możliwość: zakupione i wymienione nadwozie, co nie oznaczało jeszcze, że koniecznie na składaka (bo, np. mogło wynikać z wymiany gwarancyjnej). Zresztą co tu się nad tym rozwodzić – składak czy nie – obecnie oficjalnie składakiem nie jest i tego się trzymamy . W każdym razie nie jest egzemplarz fabryczny sprzedany w oficjalnej sieci sprzedaży, z czym się chyba zgodzisz. Na marginesie – czy zamierzasz przywrócić ten egzemplarz do stanu używalności, czy wyciągasz z niego silnik celem przełożenia do innego Poldefixa?

Cytat:
Odnośnie dokumentów to wiem co to jest składak a co przekładka silnika więc proszę ze mnie robić bajkopisarza.

Spox. Nawiasem mówiąc to bajki pisali sławni ludzie bo to nie tak prosta sprawa ... (joke )

Cytat:
Polonezami drodzy Panowie jeżdżę od 86 roku ( a mój ojciec kupił pierwszego w 80 roku jeszcze bez składanej kanapy tylnej) i sporo ich widziałem w róznych wersjach i naprawdę mogę sporo o nich powiedzieć, więc nie traktujcie mnie jak nowicjusza kóry na niczym sie nie zna. (...)
A tu od razu kubełek zimnej wody na głowę, bo za dużo filozofuję.

Loozik... Po prostu miałem wrażenie, że trochę Ciebie „nawiedziło” i zbytnio na siłę chciałeś Siebie przekonać, że jesteś właścicielem oryginalnego egzemplarza fabrycznego (jestem w stanie zrozumieć - każdy by takiego chciał). Dlatego musiałem Cię sprowadzić do parteru . Na poważne – oczywiście cenię Twoje doświadczenie, ale czasem chyba warto spojrzeć bardziej krytycznie na pewne „przesłanki” jakie masz na myśli. Sam już nieraz się dałem nabrać.

Cytat:
Natomiast co do [ww. – przypis aut.] zarzutów to pozowlę obie na małe ad vocem : (...)

Stary! i właśnie o to chodziło. Bo nie mam z kim sobie pogwarzyć na sensowne tematy – ciągle tu nudy jak flaki z olejem „pomocy, nie zapalił, nierówne obroty, gaśnie... blablablabla....” można zasnąć nad tymi tematami ... (oczywiście joke – bez obrazy dla całej reszty forumowiczów)

Cytat:
Jeszcze jedno, być może część uzna mnie za starego mądrzącego się zgreda, ale ja swoje wiem.

I kto to mówi ... Ja też swoje wiem , chociaż pewnie jestem od Ciebie młodszy. Ale na „zgreda” to chyba wiem lepiej kto tu wychodzi i to na własne życzenie (a...niech Wam będzie )

Cytat:
Teraz chciałem pobawić się silnikami DOHC i tu na razie nie wiem za wiele więc liczyłem na waszą pomoc.

Ależ oczywiście!!! – zawsze jestem na posterunku, więc pytaniami o tych silnikach możesz mnie zasypywać ile dusza zapragnie. Na tyle ile moja wiedza w ich temacie pozwoli to będę starał się odpowiedzieć na każde wyczerpująco i dokładnie.

Cytat:
A jak was nie interesuje taki dinozaur jak ja to mi powiedzcie żebym spadał i tyle.

Zwariowałeś??? Nigdy bym sobie tego nie wybaczył.

Cytat:
wierz mi ze oni tylko tak nie przyjaźnie wyglądają

na poczatku mojej klubowej działalności tez nie przepadałem za kol. Mrożkiem ale potem okazało sie ze on poprostu posiada tak wielką wiedzę i dzieli sie nią tak nachalnie ze czasami to wygląda jak by posiadał wiedze apsolutna

. Hehe... no właśnie – musicie się przyzwyczaić do mojego „ciętego” języka Belfer też musi sobie czasem poużywać na uczniach . A jak mnie już nominowaliście na kierownika Katedry Mechaniki DOHC FSO AutoKlubu to musicie znosić fory swojego „psorka” . Po prostu zwyczajnie nie cierpię lamerstwa i jak czytam co niektóre wypowiedzi na forum to normalnie albo nóż w kieszeni mi się otwiera albo ze śmiechu zapluję monitor. Strasznie mnie wnerwia zadawanie pytań i przedstawianie problemów bez choćby przygotowania teoretycznego, a wystarczy chociaż najpierw zajrzeć do książki. Przykładów mógłbym znaleźć co najmniej kilkadziesiąt, ale nie mam na to chęci i ochoty.

Cytat:
Wierz mi jednak jak zadasz mu konkretne i inteligentne pytanie na temat silników DOHC to dostaniesz taką samą odpowiedz.

Otóż to!!! Nawet pasowało by to chyba na moje motto .

Cytat:
Ciesze sie wiec ze klan 1.8 rośnie w siłę i powoli gonimy 2 litrowców

też się cieszę... (trzeba w końcu dowalić tym zapyziałym dwulitrowcom :yes
  
 
Cytat:
2003-06-05 13:53:38, ppredki pisze:
W związku z tym, że zostałem tak zachęcony, pozwolę sobie zadać pytanie do klubowych specjalistów. Proszę o podanie ilości zębów w pasku rozrządu dla posiadanych przeze mnie trzech rodzajów silników tj 132 C2000 (pojemność 1995 cm sześc.) , 132 B1000 (poj 1756 cm sześc.) oraz dwulitrowego silnika z Argenty bez wałka pośredniego (nie mam pod ręką jego oznaczenia). Potrzebuję tych danych ponieważ słyszałem, że niektórzy mechanicy montowali do silników 132 C2000 paski o dwóch różnych liczbach zębów(różnica podobno o jeden ząbek) i nie wiem jaka jest właściwa. Jeżeli temat był już poruszany i został wyjaśniony to poproszę o wskazanie gdzie mam tego szukać.



Służę:
132C2.000 - pasek o 148 zębach i szerokości 3/4 cala. Istnieje pasek o 147 zębach do dwulitrówki, ale przeznaczony jest do silnika ritmo 125/130 TC abarth (można taki zamontować w przypadku np. zamontowania mniejszego niż seryjne łożyska napinacza paska rozrządu).
132B1.000 - pasek o 146 zębach i takiejż samej szerkości 3/4 cala.

Natomiast nic mi nie wiadomo o cyt. "dwulitrowego silnika z Argenty bez wałka pośredniego" - pierwsze słyszę o takiej wersji, a argent już sporo rozebrałem. Obejrzyj dokładnie ten silnik, bo tym razem chyba niezłą gafę strzeliłeś.
  
 
Cytat:
2003-06-05 18:16:15, Mrozek pisze:
Cytat:
Ciesze sie wiec ze klan 1.8 rośnie w siłę i powoli gonimy 2 litrowców

też się cieszę... (trzeba w końcu dowalić tym zapyziałym dwulitrowcom :yes




  
 
..ee. tak apropo 2.0 TC bez wałka pośredniego- oczywiście że są takowe silniki, b.fajne- lżejsze, s porządną pompą oleju o zazębieniu wewnętrznym na przednim końcu wału ,w wersjach z wałkami wyrównoważającymi i bez, turbo i N/A..tyle że niekoniecznie fabrycznie montowane w argentach-raczej Croma ,tempra ,lancie.. Ale to nic bo świetnie pasują tam gdzie trzeba.
..swoją drogą to napęd pompy oleju z wałka pośredniego to pomysł kurwy i szatana!! zwłaszcza w wykonaniu Fiata-żeby to był chociaż sześciokątny trzpień (jak w Fordach)a nie ząbecki jak w wiertarce dentystycznej..

[ wiadomość edytowana przez: Ireq dnia 2003-06-06 01:00:16 ]
  
 
Być może, że coś przykitowałem, że ten silnik 2000 bez wałka pośredniego jest z Argenty (chociaż tak mówił mi ten co go sprzedawał - akurat miał Argentę, oraz czytałem coś o silniku 16V złożonym z dołu od Argenty i głowicy od Lancii, bodajże na forum FSO PTK), ale moja znajomość tematu jaki silnik gdzie siedział nie może sie równać z Waszą jako ekspertów tym temacie. Jak odczytam wreszcie oznaczenia silnika (ciągle zapominam) to dam znać na forum co to za jeden.
W temacie kabelek a sprawa polska dodam że wiązkę do rozrusznika tworzą dwa kable: prądowy (gruby) i sterujący elektrowłącznikiem który się łączy z kabelkiem od stacyjki właśnie koło alternatora, oba te kable są owinięte estrofolem w jedną wiązkę i leci ona z przodu przed chłodnicą, potem wzdłuż lewego błotnika wewnętrznego i do rozrusznika. Natomiast kabel plusowy od alternatora powinien być zaciśnięty razem z prądowym (grubym) wjedną klemę dodatnią ale klema jest po wymianie, więc nie jest - a może jednak przeszczep? już sam nie wiem.
Dzięki za słowa uznania w związku z naświetleniem sprawy nosków ( fakt - lepiej brzmi niż ryjek) oraz za podanie danych o ilości ząbków w paskach.
Narazie lecę do garażu robić wymianę sprężyn zaworowych w TUNINGU czyli CARO 1,6 z silnikiem po modyfikacjach i z wałkiem Świątka, bo trochę siadły i tłok zaczyna spotykać się z zaworem powyżęj 5600 obr. a jak tylko go złożyłęm to się kręcił do 6500. Zakładam sprężyny od hydrauliki.
Pozdrawiam i do poniedziałku bo on line jestem tylko w pracy.
  
 
Cytat:
2003-06-05 23:21:49, Janio pisze:
Cytat:
2003-06-05 18:16:15, Mrozek pisze:
Cytat:
Ciesze sie wiec ze klan 1.8 rośnie w siłę i powoli gonimy 2 litrowców

też się cieszę... (trzeba w końcu dowalić tym zapyziałym dwulitrowcom :yes







Ale powiało chłodem.

  
 
Cytat:
tak apropo 2.0 TC bez wałka pośredniego- oczywiście że są takowe silniki (...)tyle że niekoniecznie fabrycznie montowane w argentach-raczej Croma ,tempra ,lancie..


Pewno, że są, ale fabrycznie w argencie nigdy ich nie było. Jeśli numeracja takiego silnika zaczyna się na 132 to na bank jest to numer bity.

Cytat:
swoją drogą to napęd pompy oleju z wałka pośredniego to pomysł kurwy i szatana!! zwłaszcza w wykonaniu Fiata-żeby to był chociaż sześciokątny trzpień (jak w Fordach)a nie ząbecki jak w wiertarce dentystycznej


..eeeee tam, nie jest tak źle z „ząbeckami” , niech sobie som (ich jedyna wada, to zbyt duży luz, potęgowany jeszcze dodatkowo luzem na wieloklinie – fakt, napęd bezpośrednio z wału korbowego to dużo lepsze rozwiązanie)... dużo gorzej jest z mimośrodem do napędu pompy paliwa w gaźnikowych wersjach 1.8 oraz 2.0 – jak zrywa się pasek rozrządu to drugi korbowód potrafi tak pierd...ąć w ten mimośród, że kadłub pęka na pół... tia iście szatański pomysł, jakby tego pie...nego wałka nie można było umiejscowić niżej. Swoją drogą to wiertarka dentystyczna to dość precyzyjne urządzenie ...
  
 
..w przeciwieństwie do silnika ,gdzie w takim miejscu nadmiar precyzji kosztem solidności to nic dobrego..a widziałem niejedne takie ząbki upierd....!praktycznie nie spotyka sie tego połączenia w dobrym stanie
  
 
naped pompy oleju w 132 jest do kitu, powinni urwaj jaja kolesiowi ktory to wymyslil, zniszczylem juz kilka pomp i zebatek przez to dziadostwo.
  
 
..jeszcze to pedalskie zwężenie pod wielowypustem na wałku pompy-lubi sie ukręcać!
  
 
wlasnie o tym mowie, raz mi to peklo nawet przy niskich obrotach. ja juz powaznie mysle nad sucha miska olejowa. musze gdzies dostac tylko pompe, jak nie dorwe uzywanej to bede musial sprowadzic nowa, tylko ta cena...
  
 
..spróbuj poeksperymentować z pompą od wspomagania kierownicy..
  
 
Dziś jadę odebrać mojego Fiata 132.
Po remoncie i przelożeniu skrzyni nie mogę się już doczekać.

Jutro za to idę odebrać kasę od mechanika który spartolił poprzednie dwa remonty ale miał cywilną odwagę przyznać się i oddać kasę
  
 
Czekamy na relację SIR