
Zanim przejdziemy do zapachu nowości w kabinie i tego, jak ten lśniący, czerwony lakier Sunrise Red przyciąga wzrok sąsiadów, musimy wyjaśnić sobie pewną kwestię, która w świecie motoryzacji budzi tyle samo kontrowersji, co pizza z ananasem na neapolitańskim festiwalu. Mowa o zjawisku zwanym “rebadgingiem”.
Mitsubishi ASX 2026 vs Renault Captur
Nie oszukujmy się – nowe Mitsubishi ASX to w dużej mierze Renault Captur, który postanowił zmienić paszport i zapisać się na kurs języka japońskiego. Czy to powód do wstydu? Wręcz przeciwnie! Żyjemy w czasach, w których opracowanie nowej platformy od zera kosztuje miliardy, a sojusz Renault-Nissan-Mitsubishi to potężna maszyna, która pozwala dzielić się tym, co najlepsze. Zamiast budować coś od nowa, Japończycy wzięli jedną z najlepszych konstrukcji w segmencie miejskich crossoverów i doprawili ją po swojemu, tworząc auto, które na pierwszy rzut oka wygląda jak brat bliźniak, ale po bliższym poznaniu ujawnia swój własny, nieco bardziej zadziorny charakter.
Mitsubishi ASX szybko pokazał nam, że to nie jest tylko pójście na łatwiznę, lecz genialny ruch taktyczny. Dlaczego? Bo Captur to świetne auto, a Mitsubishi dodało do niego to, czego wielu klientom brakowało: agresywniejszy wygląd i legendarną pewność marki, która kojarzy się z trwałością na lata. Kiedy odebraliśmy testowy egzemplarz w najbogatszej wersji Instyle, z czarnym dachem i nadwoziem z ognistą czerwienią, pomyśleliśmy, że ten samochód wygląda po prostu… doroślej. To nie jest kolejny “słodki” crossover dla studenta; to maszyna, która ma w sobie pewną dozę elegancji połączonej z dynamiką, której próżno szukać u francuskiego pierwowzoru.

Czy ten makijaż wystarczy, by przekonać do siebie fanów marki, którzy wciąż wzdychają do starego Lancer’a? To pytanie retoryczne, bo rynek crossoverów rządzi się własnymi prawami, a ASX wchodzi w niego z impetem, oferując technologię, której Japończycy sami pewnie nie wdrożyliby tak sprawnie przez najbliższą dekadę.
W teście sprawdzimy, czy “japoński Francuz” faktycznie zasługuje na miano najmocniejszego gracza w swojej klasie, zwłaszcza że pod maską mamy silnik, który ma więcej wspólnego z marką Mercedes niż z kosiarką do trawy, co już na wstępie obiecuje nam jazdę pełną emocji i – co równie ważne – umiarkowanego apetytu na paliwo, o którym krążą już legendy wśród użytkowników tego modelu.
Design zewnętrzny: Kiedy uczeń poprawia mistrza
Przyjrzyjmy się teraz tej sylwetce, bo to właśnie tutaj Mitsubishi wykonało najbardziej precyzyjne cięcia skalpelem, by odróżnić się od swojego europejskiego kuzyna. Projektanci marki z trzema diamentami zaadaptowali swój słynny styl Dynamic Shield do nadwozia, które znamy, i trzeba przyznać, że zrobili to po mistrzowsku. Podczas gdy Renault Captur stawia na obłości, francuski szyk i pewną wizualną “miękkość”, ASX w wersji Instyle wygląda, jakby przed wyjściem na miasto spędził kilka godzin na siłowni. Front auta jest znacznie bardziej agresywny – chromowane listwy, charakterystyczny układ grilla i ostro narysowane reflektory sprawiają, że samochód wydaje się szerszy i niżej zawieszony, co w segmencie B-SUV jest zawsze mile widziane.

Kolor Sunrise Red w połączeniu z czarnym dachem to absolutna petarda; ten lakier w słońcu mieni się w sposób, którego nie powstydziłyby się auta z segmentu premium, a kontrastowe elementy dodają mu sportowego pazura. Często spotykamy się z opinią, że ASX wygląda “lepiej” niż Captur i po tygodniu testów musimy się pod tym podpisać obiema rękami – jest w nim coś bardziej męskiego, konkretnego, co sprawia, że auto nie ginie w tłumie na parkingu przed centrum handlowym. Detale takie jak 18-calowe felgi o unikalnym wzorze czy czarne nakładki na lusterka dopełniają obrazu całości, tworząc spójną wizję nowoczesnego miejskiego wojownika. Z tyłu różnice są nieco skromniejsze, ale Mitsubishi zdecydowało się na odważny krok i zamiast logotypu, umieściło na klapie bagażnika duży, dumny napis “MITSUBISHI”.
To prosty zabieg, który jednak buduje prestiż i odcina się od skojarzeń z budżetowością; wygląda to nowocześnie i bardzo “w stylu” współczesnych trendów panujących w motoryzacyjnym designie. Czy te subtelne różnice wystarczą, by uznać ASX-a za ładniejsze auto? To oczywiście kwestia gustu, ale jeśli szukacie czegoś, co ma w sobie odrobinę japońskiej technokracji zmieszanej z europejskim stylem, to ASX w tej konfiguracji bije konkurencję na głowę. Można powiedzieć, że Mitsubishi wzięło solidną bazę i doprawiło ją ostrymi przyprawami, tworząc danie, które smakuje wybornie i wygląda apetycznie z każdej strony, a my podczas testu niejednokrotnie łapaliśmy się na tym, że odwracaliśmy głowę, zostawiając auto na parkingu – a to chyba najlepsza recenzja dla każdego projektu nadwozia, prawda?

Wnętrze i technologia: Instyle, czyli luksus w wersji kompaktowej
Wsiadamy do środka i tu zaczyna się prawdziwa uczta dla fanów gadżetów oraz wysokiej jakości wykończenia, ponieważ wersja Instyle to najwyższy dostępny poziom wyposażenia, który sprawia, że zapominamy, iż siedzimy w aucie miejskim. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to ogromny, pionowo ustawiony ekran multimedialny o przekątnej 9,3 cala, który dominuje nad deską rozdzielczą niczym tablet najwyższej klasy. System działa błyskawicznie, menu jest intuicyjne (choć czuć w nim francuską szkołę ergonomii), a bezprzewodowa łączność z Apple CarPlay i Android Auto działa bez najmniejszych zacięć, co w dzisiejszych czasach jest absolutną koniecznością.
Jednak to, co faktycznie robi różnicę, to jakość materiałów – w wersji Instyle mamy „skórzaną” tapicerkę, która nie tylko dobrze wygląda, ale jest też przyjemna w dotyku i łatwa w utrzymaniu czystości, a miękkie wykończenie deski rozdzielczej i boczków drzwi sprawia, że czujemy się, jakbyśmy podróżowali autem o klasę wyższym. Nie możemy zapomnieć o systemie nagłośnienia Harman Kardon, który w tej klasie aut jest rzadkością; gra on czysto, z głębokim basem, zamieniając kabinę ASX-a w małą salę koncertową, co szczególnie doceniliśmy podczas stania w korkach. Ergonomia to kolejny mocny punkt – mimo wszechobecnych ekranów, inżynierowie pozostawili fizyczne przyciski do obsługi klimatyzacji, co jest zbawienne dla bezpieczeństwa i wygody, bo nie musimy odrywać wzroku od drogi, by zmienić temperaturę o pół stopnia.

Fotele są wygodne, mają szeroki zakres regulacji, a w zimowe poranki doceniliśmy podgrzewanie nie tylko siedzisk, ale i kierownicy, co jest standardem, do którego bardzo szybko można się przyzwyczaić. Czy wnętrze jest ciasne? Absolutnie nie! Mimo kompaktowych wymiarów zewnętrznych, w środku jest mnóstwo miejsca nad głowami i na ramiona, a dzięki dużym przeszkleniom kabina wydaje się jeszcze bardziej przestronna. Mitsubishi zadbało też o detale, takie jak oświetlenie ambientowe, które możemy personalizować, co po zmroku tworzy niesamowity klimat – od relaksującego błękitu po dynamiczną czerwień pasującą do lakieru nadwozia.
To wnętrze to przykład tego, jak powinno się projektować nowoczesne crossovery: ma być cyfrowo, ale przytulnie, luksusowo, ale praktycznie. Siedząc tutaj, ma się wrażenie pełnej kontroli nad maszyną, a każdy przełącznik znajduje się dokładnie tam, gdzie podpowiada nam intuicja, co sprawia, że nawet po przejechaniu 500 kilometrów wysiadamy z auta bez bólu pleców i z uśmiechem na twarzy, gotowi na kolejne wyzwania.

Napęd i dynamika: 158 koni, które nie lubią żartów
Pod maską naszego testowego egzemplarza pracuje silnik, który jest chyba najmocniejszym argumentem za zakupem tego modelu – jednostka 1.3 Turbo o mocy 158 KM, połączona z 7-biegową, dwusprzęgłową przekładnią automatyczną 7DCT. Dla tych, którzy nie śledzą nowinek technicznych, przypomnę tylko, że ten silnik to owoc współpracy z Mercedesem, co czuć przy każdym mocniejszym wciśnięciu pedału gazu. To nie jest jednostka, która “jakoś tam jedzie”; to dynamiczne serce, które sprawia, że ASX staje się niezwykle zwinny i szybki, reagując na komendy kierowcy niemal natychmiastowo.
Moment obrotowy wynoszący 270 Nm dostępny od niskich obrotów sprawia, że wyprzedzanie na drogach krajowych staje się formalnością, a auto nabiera prędkości w sposób bardzo liniowy i kulturalny, bez szarpania czy niepotrzebnego wycia silnika. Skrzynia biegów pracuje bardzo inteligentnie – w trybie standardowym stawia na komfort i płynność, natomiast po przełączeniu w tryb “Sport” staje się znacznie bardziej responsywna, utrzymując silnik w optymalnym zakresie obrotów, co pozwala w pełni wykorzystać potencjał tych 158 koni.

Co ciekawe, mimo tak dużej mocy, silnik pracuje bardzo cicho i charakteryzuje się wysoką kulturą pracy, co jest zasługą czterech cylindrów (tak, tu nie ma mowy o żadnym trzycylindrowym “terkotaniu”!). Napęd wspierany jest przez system miękkiej hybrydy, który w praktyce jest niemal niezauważalny, ale pomaga przy ruszaniu i pozwala na sprawniejsze działanie systemu start-stop, co w efekcie przekłada się na płynność jazdy w miejskim gąszczu.
Podczas testów sprawdzaliśmy auto w różnych warunkach – od ciasnych uliczek, po autostradowe przeloty – i w każdym z tych scenariuszy napęd spisywał się wzorowo, dając kierowcy duże poczucie pewności i bezpieczeństwa. Czy ASX jest sportowcem? Nie, to wciąż crossover, ale dynamika, jaką oferuje ta konkretna wersja, stawia go znacznie wyżej niż większość konkurentów z silnikami 1.0 czy 1.2 o mocy około 110-130 KM. Tu mamy zapas mocy, który docenimy, gdy auto zostanie załadowane całą rodziną i bagażami, a my będziemy musieli sprawnie włączyć się do ruchu na drodze ekspresowej. To połączenie japońskiej precyzji w zarządzaniu energią i europejskiego podejścia do dynamiki sprawia, że jazda ASX-em 1.3 to czysta przyjemność, która nie męczy nawet po wielu godzinach spędzonych za kółkiem, a wręcz zachęca do częstszego korzystania z prawego pedału, by poczuć to przyjemne wbicie w fotel.

Ekonomia i spalanie
Przechodzimy do punktu, który dla wielu z Was będzie decydujący przy wyborze nowego samochodu – ile to pali? No cóż, przygotujcie się na miłe zaskoczenie, bo Mitsubishi ASX 1.3 Instyle to prawdziwy mistrz oszczędności, który zdaje się przeczyć prawom fizyki. Podczas naszego testu, który nie był żadną “eko-jazdą o kropelce”, ale normalnym, dynamicznym użytkowaniem, średnie spalanie w cyklu mieszanym oscylowało w granicach 5,4 – 5,9 litra na 100 kilometrów. Tak, dobrze czytacie – 158-konny benzyniak z automatem pali tyle, co małe auto miejskie z silnikiem od kosiarki. Jak to jest możliwe?
Kluczem jest wspomniana wcześniej konstrukcja silnika i system miękkiej hybrydy, który odciąża jednostkę spalinową w najbardziej energochłonnych momentach, ale też świetne zestrojenie skrzyni biegów, która bardzo szybko wrzuca wysokie przełożenia, utrzymując obroty na minimalnym poziomie podczas spokojnej jazdy. Na trasach podmiejskich, przy stałej prędkości w granicach 80-90 km/h, bez trudu udało nam się zejść do poziomu 4,8 litra, co przy dzisiejszych cenach paliw sprawia, że uśmiech na twarzy kierowcy pojawia się przy każdym spojrzeniu na komputer pokładowy. Nawet na autostradzie, przy prędkościach rzędu 120-130 km/h, ASX nie staje się paliwożernym smokiem, utrzymując zużycie w okolicach 6,5 – 7 litrów, co jest wynikiem więcej niż akceptowalnym dla auta o takim prześwicie i bryle nadwozia.

Zastanawialiśmy się, czy to nie jest błąd pomiaru, ale kolejne tankowania “pod korek” potwierdzały te optymistyczne dane – Mitsubishi ASX po prostu potrafi obchodzić się z paliwem niezwykle oszczędnie, co czyni go genialną alternatywą dla wymierających silników Diesla. Czy warto dopłacać do tej jednostki? Biorąc pod uwagę relację dynamiki do spalania, odpowiedź brzmi: absolutnie tak. Słabsze silniki w tej samej budzie często palą więcej, bo muszą pracować na wyższych obrotach, by utrzymać tempo ruchu, podczas gdy 1.3 “płynie” po asfalcie z lekkością, o której inni mogą tylko marzyć.
Dla kogoś, kto rocznie pokonuje 15-20 tysięcy kilometrów, różnica w kosztach paliwa względem mniej dopracowanej konkurencji może wynieść nawet kilka tysięcy złotych rocznie, co w połączeniu z niskimi kosztami serwisowania sprawia, że ASX jest po prostu wyborem racjonalnym i mądrym. To auto udowadnia, że nowoczesna inżynieria spalinowa wciąż ma sens i wcale nie musimy przesiadać się na pełne hybrydy czy “elektryki”, by jeździć tanio i bezstresowo, ciesząc się przy tym zasięgiem rzędu 800-900 kilometrów na jednym zbiorniku paliwa, co w dzisiejszych czasach daje ogromne poczucie wolności i niezależności od infrastruktury ładowarek.
Komfort i prowadzenie: Złoty środek między miastem a trasą
Jazda ASX-em to doświadczenie, które można opisać jako niezwykle wyważone – Japończycy (czy też ich francuscy partnerzy pod ich nadzorem) znaleźli ten mityczny “złoty środek” między komfortem wybierania nierówności a pewnością prowadzenia w zakrętach. Zawieszenie jest zestrojone dość sprężyście, co oznacza, że auto nie “pływa” na drodze i nie kładzie się na bok przy każdym ostrzejszym łuku, co daje kierowcy duży margines pewności.

Jednocześnie, mimo 18-calowych felg, komfort podróżowania po polskich, nie zawsze idealnych drogach, stoi na bardzo wysokim poziomie – ASX sprawnie filtruje mniejsze pęknięcia asfaltu i progi zwalniające, a do kabiny nie docierają żadne niepokojące stuki czy wibracje, co świadczy o solidnym montażu. Układ kierowniczy jest dość lekki, co jest ukłonem w stronę miejskiej eksploatacji i parkowania w ciasnych lukach, ale wraz ze wzrostem prędkości odpowiednio się usztywnia, dając wystarczające czucie tego, co dzieje się z przednimi kołami. Na autostradzie auto prowadzi się stabilnie, jest mało wrażliwe na boczny wiatr i, co bardzo ważne, świetnie wyciszone – przy 120 km/h w środku można swobodnie rozmawiać bez podnoszenia głosu, co w tej klasie cenowej nie zawsze jest standardem.
Systemy asystujące, na czele z inteligentnym tempomatem i asystentem utrzymania pasa ruchu (MI-PILOT), działają bardzo kulturalnie, bez gwałtownych reakcji, co sprawia, że długa podróż staje się znacznie mniej męcząca i bardziej relaksująca. My szczególnie polubiliśmy pracę systemu Multi-Sense, który pozwala dostosować charakterystykę auta do aktualnego nastroju – od trybu Eco, który uspokaja zapędy silnika, po tryb Sport, który sprawia, że ASX staje się naprawdę zadziorny i chętny do szybkiego połykania kolejnych kilometrów. Hamulce są skuteczne i łatwe do dozowania, co w połączeniu z kompletem systemów bezpieczeństwa sprawia, że czujemy się w tym aucie po prostu chronieni.

ASX to samochód, który nie wymaga od kierowcy nauki nowej obsługi czy przyzwyczajania się do specyficznego zachowania podwozia – od pierwszego kilometra mamy wrażenie, jakbyśmy znali to auto od lat, co jest najlepszą rekomendacją dla pojazdu, który ma służyć nam w codziennych dojazdach do pracy, szkoły czy na weekendowe wypady za miasto. To po prostu bardzo dojrzała konstrukcja, która nie sili się na bycie pseudosportowym bolidem, ale oferuje taką dawkę przyjemności z jazdy, która w pełni zadowoli 99% użytkowników szukających solidnego i wygodnego crossovera na każdą okazję.
Praktyczność i przestrzeń: Sprytne rozwiązania dla rodziny
Crossover segmentu B musi być jak szwajcarski scyzoryk – mały, ale z mnóstwem funkcji, i Mitsubishi ASX wywiązuje się z tej roli znakomicie, oferując kilka sprytnych rozwiązań, które ułatwiają codzienne życie. Największą gwiazdą jest tu przesuwna tylna kanapa (zakres to aż 16 cm!), która pozwala nam błyskawicznie wybierać między ogromnym bagażnikiem a królewską ilością miejsca na nogi dla pasażerów z tyłu. Jeśli jedziecie tylko we dwoje, możecie przesunąć kanapę do przodu, zyskując aż 536 litrów pojemności bagażnika, co stawia ASX-a w szranki z autami o klasę wyższymi; jeśli natomiast wieziecie z tyłu dorosłych pasażerów, przesunięcie kanapy do tyłu sprawia, że poczują się oni jak w limuzynie, mając mnóstwo przestrzeni na kolana.

Sam bagażnik ma regularne kształty, podwójną podłogę (idealną na schowanie kabli czy drobiazgów) i niski próg załadunku, co docenicie przy pakowaniu ciężkich toreb z zakupami. W kabinie znajdziemy mnóstwo schowków, w tym ogromny schowek przed pasażerem (w formie wysuwanej szuflady, co jest genialne!), kieszenie w drzwiach mieszczące butelki z wodą oraz wygodny podłokietnik ze schowkiem na drobiazgi. Z tyłu pasażerowie mają do dyspozycji własne nawiewy powietrza i gniazda USB, co w dobie tabletów i telefonów jest kluczowe dla zachowania spokoju podczas rodzinnych wyjazdów nad morze czy w góry.
My doceniliśmy również wysoką pozycję za kierownicą, która nie tylko ułatwia wsiadanie i wysiadanie, ale zapewnia doskonałą widoczność we wszystkich kierunkach, co w połączeniu z systemem kamer 360 stopni sprawia, że parkowanie tym autem to czysta formalność, nawet w najciaśniejszych miejscach. Jakość montażu foteli i kanapy jest wzorowa – nic nie trzeszczy, nic nie puka, a mechanizm przesuwania działa lekko i bez oporu, co świadczy o dbałości o detale, której czasem brakuje w tej klasie pojazdów.

Mitsubishi ASX to auto, które rośnie i kurczy się wraz z Twoimi potrzebami; rano może być sprytnym autkiem miejskim, a po południu zamienić się w pakowny wóz na rodzinne zakupy czy transport mniejszych mebli. Ta elastyczność jest jedną z największych zalet tego modelu i sprawia, że ASX jest wyborem niezwykle praktycznym, który nie zmusza nas do kompromisów między stylem a użytecznością, co w świecie dzisiejszych, często przekombinowanych crossoverów, jest ogromnym atutem i powodem, dla którego klienci tak chętnie zaglądają do salonów marki z trzema diamentami.

Podsumowanie: Czy warto postawić na trzy diamenty?
Zbliżając się do końca naszego testu, musimy odpowiedzieć na kluczowe pytanie: czy Mitsubishi ASX 1.3 Instyle to samochód wart Waszych pieniędzy? Patrząc na to auto przez pryzmat tygodniowej, intensywnej eksploatacji, odpowiedź może być tylko jedna: tak, i to z wykrzyknikiem. Choć fundamenty tej konstrukcji pochodzą z Francji, Mitsubishi udało się stworzyć produkt, który wizualnie jest bardziej atrakcyjny, agresywniejszy i lepiej dopasowany do gustów kierowców szukających auta z charakterem.

Najmocniejszy silnik 1.3 o mocy 158 KM to absolutny majstersztyk, który oferuje dynamikę godną aut premium przy spalaniu, które zawstydza małe hybrydy, a wersja Instyle dopieszcza nas wyposażeniem, którego nie powstydziłyby się znacznie droższe modele. Jednak najważniejszym argumentem, który przemawia za ASX-em, jest spokój ducha – 5-letnia gwarancja producenta to as w rękawie, który sprawia, że zakup tego auta jest decyzją bezpieczną i rozsądną z ekonomicznego punktu widzenia.
Wybierając ASX-a, dostajecie auto nowoczesne, bezpieczne, naszpikowane technologią, która faktycznie pomaga, a nie irytuje, i ubrane w karoserię, która po prostu cieszy oko każdego ranka. To idealny przykład na to, że globalne sojusze mogą przynieść wymierne korzyści dla klienta końcowego, oferując sprawdzoną technologię w nowym, ciekawszym opakowaniu. Nasz testowy egzemplarz w kolorze Sunrise Red udowodnił, że ASX to nie tylko “Captur w przebraniu”, ale pełnoprawny, japoński gracz, który ma wszystkie atuty, by stać się nowym bestsellerem na polskich drogach.

Jeśli szukacie crossovera, który jest zwinny w mieście, komfortowy w trasie, tani w eksploatacji i po prostu ładny, to nie szukajcie dalej – Mitsubishi ASX 1.3 Instyle czeka w salonach, by udowodnić Wam, że motoryzacyjny rozsądek może iść w parze z czystą frajdą z jazdy. Z czystym sumieniem polecamy ten model każdemu, kto ceni sobie jakość, styl i nowoczesne rozwiązania podane w bardzo przystępnej i dopracowanej formie, która przetrwa próbę czasu i trudów codziennej eksploatacji.

Mitsubishi ASX 2026 FAQ – Co warto wiedzieć?
- Czy silnik 1.3 Turbo nie jest zbyt skomplikowany w serwisowaniu przez współpracę z Mercedesem?
Wręcz przeciwnie! Jest to jedna z najpopularniejszych jednostek na świecie, co oznacza doskonały dostęp do części zamiennych i szeroką wiedzę mechaników na jej temat. Współpraca z Mercedesem gwarantuje najwyższe standardy wykonania, a fakt, że silnik ma cztery cylindry, sprawia, że jest trwalszy i bardziej kulturalny w pracy niż mniejsze jednostki trzycylindrowe. - Czy przesuwna kanapa nie wpływa negatywnie na stabilność foteli i hałas w kabinie?
Mechanizm przesuwnej kanapy w ASX jest wykonany bardzo solidnie. Podczas testów nie odnotowaliśmy żadnych luzów, trzeszczenia czy wibracji dochodzących z tyłu, nawet na dużych nierównościach. Solidne blokady sprawiają, że kanapa trzyma się sztywno, a pasażerowie czują się tak samo pewnie, jak w autach z kanapą zamontowaną na stałe. - Jak działa system MI-PILOT w porównaniu do systemów innych marek?
System MI-PILOT od Mitsubishi charakteryzuje się bardzo łagodnym i “ludzkim” podejściem do asysty. Nie szarpie kierownicą i nie hamuje gwałtownie bez wyraźnej potrzeby, co jest bolączką wielu konkurencyjnych systemów. To sprawia, że faktycznie chce się z niego korzystać podczas nudnej jazdy autostradowej, bo realnie odciąża kierowcę, a nie z nim walczy. - Czy kolor Sunrise Red jest trudny w utrzymaniu i wymaga specjalnej pielęgnacji?
To lakier trójwarstwowy, który ma niesamowitą głębię, ale jak każdy metalizowany lakier wysokiej klasy, warto o niego dbać. Polecamy nałożenie powłoki ceramicznej lub dobrego wosku, co nie tylko jeszcze bardziej podbije efekt wizualny, ale ułatwi codzienne mycie i zabezpieczy lakier przed drobnymi zarysowaniami, o które nietrudno w mieście. - Czy 5-letnia gwarancja Mitsubishi obejmuje również elementy układu hybrydowego?
Tak, ochrona gwarancyjna Mitsubishi jest bardzo szeroka i obejmuje kluczowe komponenty pojazdu. Warto jednak pamiętać o regularnych przeglądach w autoryzowanych serwisach, co jest warunkiem utrzymania ochrony, ale w zamian dostajemy spokój ducha i znacznie wyższą wartość auta przy ewentualnej odsprzedaży w przyszłości.





















