Wklepuje to ręcznie więc doceńcie
Cytat z książki:
W roku 1934 powstał projekt zbudowania przez Panstwowe Zakłady Inżynierii polskiego samochodu wysokiej klasy, który mógłby zastąpić drogie luksusowe samochody zagraniczne, sprowadzane dla dygnitarzy panstwowych i wojskowych. Opracowanie podwozia powierzono utalentowanym inzynierom: Mieczysławowi Dębickiemu i Kazimierzowi Studzinskiemu (obecnym profesorom politechnik). Wywiązali sie oni tak dobrze z trudnego zadania, ze już w roku 1935 podwozie było gotowe z wbudowanym w nie 6-cylindrowym silnikiem FIAT 121, przerobionym w celu uzyskania większej mocy. Na tym podwoziu z prowizorycznym nadwoziem przejechano bez żadnych kłopotów wiele tysięcy kilometrów i stwierdzono wspaniałą wprost przydatnosc samochodu do normalnej, wytezonej eksploatacji. Miałem przyjemnośc sie osobiście o tym przekonać, przeprowadzajac jazdy próbne.
Prototyp otrzymał prowizoryczna nazwe "L-S" ("Lux- Sport") i pod ta marka przechodził nastepne koleje losu.
Podwozie było niezwykle nowoczesne, a jednocześnie bardzo proste. Centralna rama, złożona z dwóch umieszczonych blisko siebie podłużnić, niosła niezalezne zawieszenie, identyczne dla przednich i tylnych kół, na wahaczach z niezwykle długimi, podłużnymi drazkami skrętnymi. Drażki te umieszczone były tak, że zamocowane na ramie ich konce zbiegały sie w połowie długości ramy. Konce te były zamontowane w dźwigniach, pozwalających na doraźnie ręczne regulowanie siły resorowania( nawet w czasie jazdy), aby można ją było dostosowac do przewidywanego obciążenia i rodzaju drogi. W układzie kierowniczym zastosowano tuleje gumowe (sitenbloki), dzięki czemu podwozie nie wymagało żadnego smarowania. Nie tworzyły sie również luzy .Elektromagnetyczna skrzynka biegów Cotal dopełniała luksusu podwoziowego.
Wobec bardzo dodatniej opinii, jaką zyskało sobie podwozie postanowiono również i polski silnik. Zadania tego podjeli się młodzi inżynierowie Jerzy Dowkontt i Jan Werner (pózniejsi profesorowie politechnik) . Postanowiono skonstrułowac 8-cylindrowy silnik widlasty o wymiarach cylindrów 82x92, pojemności skokowej 3,88 litra i o mocy 95 KM przy 3600 obrotach na minutę.
(...) W nocy 15 sierpnia 1936 rokusilnik ruszył na hamowni i po czterech godzinach nienagannej pracy został obciążony, dajac pełna założona moc 95 KM, pozwalajaca na łatwe rozwijanie 125 km/h.
Tegoż roku inż Stanisław Panczakiewicz opracował do tego samochodu nadwozie o najbardziej wówczas nowoczesnym kształcie opływowym i o reflektorach schowanych w przednich błotnikach, znacznie wybiegające ponad ówczesna przeciętność.
(...tu pisze o tych Hanomagach więc pominę przyp Nab)
Czy polski, piękny "L-S" był zbudowany w serii? Otóż nie! Wpływy kapitału zagranicznego, drzemiące w uprzywilejowanej włoskiej firmie FIAT, spowodowały, że został wydany zakaz seryjnej budowy typu "L-S". Istniejacy i wypróbowany prototyp poszedł do lamusa. Nie pozwolono na zamieszczenie fotografii oraz na opublikowanie recenzji o tym wspaniałym samochodzie. Drugie podwozie zostało wystawione jesienią 1936 r na Wystawie Przemysłu Mechanicznego i Elektrycznego w Warszawie, gdzie wzbudziło prawdziwą sensacje wśród krajowych i zagranicznych specjalistów Oba te egzemplarze wraz z dokumentacja niestety przepadły.
Witold Rychter "Dzieje samochodu"
WKŁ Warszawa 1983.