0.5/100 to jeszcze nie tak zle.....
Moj smok jak sie konczyl na nie cale 300 km zjadal ponad 4 litry oleju i ponad 30 litrow benzynki

az sie w koncu zdenerwowalem i nie dolewalem oleju. Mialem tak wielkie przedmuchy w komorze korbowej,ze jak podkrecilem obroty to mi bagnet wybijalo a z rurki odpowietrzajacej lecial bym na 1,5 metra.....wygladal jak lokomotywa
To bylo w zimie wiec klopoty z rozruchem to standard, tym bardziej,ze kompresja kolejno, 6, 5, 4, 4

wiec nei am sie co dziwic.
Udalo mi sie go jednak odpalic, w czesie jazdy jednak cos strzelilo i silnik nagle zaczal wydawac z siebie dziwnie metaliczne dzwieki

az w koncu nie udalo sie go utrzymac na obrotach i padl na 16 stopniowym mrozi...qrde 5 km na nogach musialem isc.
Potem holowanie do warsztatu, pod samym warsztatem odpalil na pych i wyjechal bo nie mala gorke w wieeliki problemami (linka holownicza sie w ostatnim podejsciu urwala)
A teraz to co powiedizal mechanik. Urwane denko od tloka, praktycznie brak pierscieni we wszystkich 4 cylindrach, tam gdzie wyrwalo denko rozerwalo pierscien i przelecial sie po silniku wiec glowica tez sie skonczyla

a co najlepsze srednica cylindrow zwiekszyla sie o 0.8 mm w stosunku do maksymalnej srednicy szlifu
Ktos kiedys powiedizla,ze silniki fiatowskie beda jezdzic tak dlugo az sie cos sie w nich nie urwie.....moj jezdzil nawet i po tym