Cytat:
|
2006-11-26 23:43:42, nds pisze:
Mi się wydaje że kierowca i pilot powinni znać się na tyle, żeby wiedzieć gdzie są granice i przede wszystkim zaufanie. |
|
popieram w 100%
przypadek z kjs: kierowca zaangażował kolesia żeby dyktował mu trasę a znał go... z widzenia

na szczęscie efekt końcowy nie był najgorszy
Cytat:
|
2006-11-26 22:20:17, rallyman pisze:
no i driver zawsze wali strona pilota |
|
pamietają co było w bydzi na próbie koło kartodromu? ledwo wyhamował przed śmietnikiem a leciał na niego którą? LEWĄ stroną
Cytat:
|
2006-11-26 21:03:47, rejser pisze:
w pilotowaniu najgorsze jest to ze pilota sie nie docenia (przynajmniej w rajdach najbardziej amatorskich) "-kto wygrał? -jan kowalski! " a nie "-jan kowalski i basia nowak" |
|
Myslę że to zależy od indywidualnego podejścia. Ważne żeby cieszyć się że czytają czy mówią o tym który ma bliżej siebie lewe lusterko :> mnie by to np mobilizowało

poza tym na imprezach typu mm czy wmk (chociaż wmk mniej) raczej wszyscy się znają i wiedzą np. że tego pilotuje ten a tego ta
Mówienie o samym kierowcy może być też wyrażaniem tzw. skrótu myślowego, bo i tak wiadomo że załoga składa się z dwóch a nie jednej osoby

chyba łatwiej spytać "który był Kowalski?" niż mówić: "na którą pozycję zawiodła Kowalskiego jego oratorsko-percepcyjna współpraca z Malinowskim?"
Dobra, bardziej na poważnie: po rajdzie to raczej kierowcy rozmawiają ze sobą kto który co i w jakim momecie zrobił (!), jak mu się jechało, co mu się nie podobało... tym bardziej że to z reguły kierowcy wiedzą co siedzi w ich rajdówkach przez co automatycznie są bardziej rozchwytywani niż koledzy piloci
tak więc uważam że nie ma co narzekać
i zawsze można się dopomnieć "halo, to ja go pilotowałem!"
(oczywiście wyżej nie było mowy o kjsach)
Radass? Ja nie wiedziałam że z Ciebie jest taki talent plastyczny
Dobry pomysł z wierszykiem (kolejne zaskoczenie, „John, przerażasz mnie” )
Może da radę w przyszłości cos dokleić albo być tak fajnym jak Lisu i samemu skołować coś w stylu "oda do pilota"
Jeśli chodzi o pilotowanie to jak Bizer mówił doświadczenie moje prywatne osobiste - bliskie zeru :> sumując: raptem 1,5 sezonu w mm na prawym

ale zawsze można powiedzieć: "dociążałam malucha dwóm (dwom? obojgu?

) największym rzeźnikom z 1klasy

"
W 2005r. rodzina uznała że nie umiem obchodzić się na rajdach z kamerą i "skoro nie pomagasz to chociaż nie psuj". Później dotarło do mnie pismo od brata z kluczowym "zapraszam". Więc po co się nie zgadzać?
Początek ciężki: śnieg, zimno, konkurencja

nikogo ciekawego jeszcze nie znasz, szczęka lata, ręce się trzęsą, stres - wiadomo jak to za pierwszym razem

teraz człowiek cwany i może się z tego pośmiać

ale nie wtedy

sytuację uratowały wyniki:
1.Trikolory
2.Evil/Rejser
3.Szymon/Kasiaczek
Potem już lepiej. Co prawda nadal czuć odpowiedzialność i nerwy ale tylko do czasu kiedy słyszy się: "weź ty już lepiej nic nie gadaj, jade tą trasę 15ty raz!" "dobra, teraz cicho, sam sobie poradzę"

Pilotowanie Bizera (bo o tym mowa) na minimaxach (o ile w ogóle można nazwać to pilotowaniem

) ogranicza się do siedzenia z boku, machania do kamery i ewentualnego zamykania oczu na szykanie

. Na minimaxach. Na minimaxach. Powtarzam jeszcze raz: na mi-ni-ma-xach
I bardzo podziwiam tych którzy siedzą na prawym w KJSach. Być może to dlatego że jestem "misiem o bardzo małym rozumku" i narazie nie jestem w stanie tego ogarnąć
Na poligonie, kiedy wiesz że kierowca zna trasę i jesteś traktowany jako dodatek czujesz się w miarę spokojnie

ale jeśli np. widzisz pilotów w Koronowie, Bydgoszczy, Grudziądzu, Brodnicy? (hoho!) ja wtedy wolę dać im spokój i poczekać na ich uśmiechy dopiero po rajdzie

bo domyślam się co przeżywają, a tym bardziej mam świadomość że przeżywają to 3 razy bardziej niż... się domyślam
Schodząc na ziemię: dociążanie prawej strony na mm to niezła zabawa, chociaż wiadomo że kiedyś można usłyszeć „pani już dziękujemy”, ale wtedy… cóż, zawsze zostaje – „Magda? Bierz kamerę i jedziemy”
[ wiadomość edytowana przez: magda_trikolor dnia 2006-11-27 15:56:09 ]