W dodadku nie można było zrobić pełnego obrotu silnika ręką . Próbowałem go odpalić z linki ale było straszne gruchotanie więc zaraz odpuściłem. Ale wcześnij żyłowałem go na rozruszniku i nie było tego słychać.
Miałem drugi silnik więc przełożyłem cylindry, tłoki (na tłoki dałem nowe pierścienie, ale mogłem przez przypadek przy wsadzaniu tłoków pomieszać je i wsadzić odwrotnie), razem z tłokami przełożyłem też panewki (były dobre złote więc czemu nie) wału i wałka nie ruszałem, wymieniłem uszczelke pod głowicą i to wszystko. Ale silnikiem nadal tak jak przed remontem nie mogłem zrobić ręką pełnego obrotu. Co się okazało zauważyłem na starych tłokach ślady po zaworach (waliły w tłoki i się zatrzymywały na nich). Więc wyjołem głowicę z drugiego silnika wsadziłem do siebie i było ok jeszcze wymieniłem lasi popychaczy bo były krzywe. Złożyłem do kupy i wsadziłem do malucha. Próbowałem odpalić, ale nie zaskakuje (luz na zaworach ustawiony dobrze na 100% tak jak i zapłon, świece czyste). Pompka paliwa daje paliwo, ale bo długim próbowaniu odpalania malczyka z rozrusznika świece powinny być mokre a u mnie są suche. Nawet wsadziłem przewód paliwowy od góry do gaźnika, ale nadal jest sucho
Wziołem go na chol to czasem (pare razy) zachowywał się tak jak miałby zaskoczyć.
Co to może być??? Wał się skrzywił, wałek padł, gaźnik zapchany czy jeszcze co innego??
Mam już tego grzmota dosyć. Nie chce mi się po raz kolejny wyjmować silnika, a tym bardziej rozbierać
HELP ME!!!!!!!!!!!!!!!!
REGULAMIN
[ wiadomość edytowana przez: schwepes dnia 2004-10-15 12:16:40 ]
