Sprzedałem ten samochód. Kupiłem nowszy. Caro+ na wielopunkcie, z gazem Elpigaz, dwa komputery, niewielki przebieg itd. itp.
Byłem pewien, że moje kłopoty się zakończyły.
Problem występuje, gdy silnik jest zimny - np. rano, ale także chociażby dzisiaj, po trzygodzinnym postoju - polega on na tym, że silnik nie jest w stanie przełączyć się na gaz. Odpalam na benzynie, komputer czeka na przekroczenie około 2500 obr., by przełączyć się na gaz. Oczywiście czekam chwilkę, nie gazuję od razu. Wciskam gaz, obroty wzrastają, słyszę "cyk" z tyłu auta i... jakbym kluczyk wyjął. Obroty po prostu spadają do zera. Żadnego szarpania, walki... tak jakby zawór benzyny łapał o co chodzi i zamykał jej dopływ, ale zawór gazu się nie otwierał. Czymże jest w takim razie "cyk" dochodzący z tyłu samochodu?
Świece wymienione, Bosch, ciepłota 85, przerwa 0.7. Filtr gazu oraz powietrza wymieniony.
Co najciekawsze, nie jest to powtarzalny kłopot. Wczoraj rano silnik przełączył się bez kłopotów, dziś po pięciu próbach dałem spokój, ponowiłem próbę przy 70 stopniach - udało się. Dziś wieczorem /około pół godziny temu/ udało się za trzecim razem - przełącznik na benzynę, 3000 obr., przełącznik na gaz - zadziałało.
Byłem w ASO na regulacji, nic nie trzeba było ustawiać, komputer wskazywał dobre wartości, analizator potwierdził optymalne ustawienie instalki.
Co najgorsze, mam wrażenie, że problem się nasila. Jeszcze miesiąc temu silnik gasł na trzy, cztery poranne odpalania, dziś odpala za trzecim, czwartym razem, a co kilka odpaleń jest dobrze.
Jeśli sobie z tym nie poradzę to chyba sprzedam ten samochód i kupię następny... fatum jakieś wisi nade mną czy co? Klątwę który rzucił?
Jeśli ktoś mi w końcu pomoże i problem zniknie, na pewno zaprocentuje mu to
na najbliższym zlocie!




Oczywiście sama nie jestem jeszcze taka mądra w tej dziedzinie, ale się uczę
Może kiedyś coś i ze mnie będzie...