Witam wszystkich na forum. Sprawa wygląda nastepująco. Parę dni temu w drodze do pracy nagle poczułem coś jakby zadławienie się silnika. Jechałem wtedy na 5-tce, ale dosyć wolno. Ok. 70-tki. Poczułem delikatne szarpnięcie. Silnik stracił moc, tak jakby np. filtr paliwa się zapchał,lub zabrakło paliwa. Lub coś w tym stylu. Po zatrzymaniu na światłach, gdy obroty spadły, okazało się, że całym silnikiem rzuca. A jego praca przypominała pracę dwusuwa(no prawie)

Miałem wrażenie jakby jeden cylinder nie pracował, bo silnik stracił całą swoją..."symetrię pracy". Przejrzałem mniej więcej pod maską co i jak. Przewody były nie dawno zmieniane. Dziś wymieniłem świece. Jest znacząca poprawa. gdy byłem przegonić auto, miałem nawet wrażenie, że już jest ok. Silnik już wkręca się na obroty.Moc tez jest, i już się nie trzęsie. Tylko tak co kilka minut dławi się, ale dosł. na sekundę, dwie. Po chwili wszystko wraca do normy.Na jałowym czasami obroty delikatnie falują, a czasami nie. W każdym razie na pewno nie pracuje tak jak wcześniej. Czy ma ktoś pomysł, co to może być? Ja niestety nie jestem fachowcem. Mam tylko swoje przypuszczenia. Dodam, że wydech nie jest do końca szczelny w okolicach s.Lambda. Nie wiem, czy to ma znaczenie. Czy może coś się rozregulowało( przez 1 martwy cylinder)?