W piątek miałem wymieniony zbiornik paliwa na inny (używka z corolli E11 z 98 roku) bo stary ciekł. Obecnie obserwuję następujące zjawisko:
przy ostrzejszym skręcie w lewo lub w czasie trochę szybszej jazdy na rondzie (czyli też skręt w lewo) nagle auto mi przyhamowuje i za chwilę odzyskuje moc.
Zrobiłem test i wjechałem na luzie w zakręt obserwując obroty no i okazało się że spadły do prawie 300obr/min i za chwile kiedy już kończyłem zakręt wzrosły do normalnego poziomu.
Tak to przejeżdżam trasę z Bielska do Katowic (60 km) i nic się nie dzieje, ale przy ostrzejszym skręcie w lewo auto się dławi...
Próbowałem też ostrzej skręcać w prawą stronę ale nic się nie działo. Przy zakręcie w lewo też nie występuje to zawsze, ale często.
Silnik raczej nie gaśnie, nie zauważyłem zapalania się kontrolek czy zmiany siły wspomagania, choć może ze względu na to że auto jest na biegu od razu odpala... ale nie wydaje mi się.
Generalnie sądzę że jest to coś związanego właśnie z wymianą zbiornika paliwa. Pytanie co tam może być źle zrobione? Może nie był dokładnie wymyty i gdzieś coś się przytyka? Możliwe to wogóle?
Na zbiorniku paliwa są jakies takie metalowe przewody. Może mechanik zostawił te z 'nowego' zbiornika a one były przytkane?
