Witam, wiec ja przedstawiam moja propozycje, sporzadzic umowe z data sprzed smierci, w skarbowce nie powinni robic problemow, i urzad tez sie nie przypieprzy, jesli nie jezdzisz autem nie masz obowiazku wykupowac OC. Jak jezdzilem Zolta strzala to manta stala juz u mnie w garazu, mialem tylko umowe kupna sprzedazy, i OC bo u poprzedniego wlasciciela auto stalo rok z racji jego wyjazdu, skarbowke zaplacilem mniej wiecej po 1,5 roku od daty kupna na umowie, zadnych problemow, bo auto warte mniej niz 1000zeta rocznikowo u nich, a w urzedzie dali dowod tymczasowy, celem zrobienia badan technicznych, i jak zalatwilem badania po miesiacu poszedlem do urzedu miejskiego i dali mi nowe tablice rejestracyjne juz stale.
Ze sprawami spadkowymi bym sie nie zabieral za to, trwa to wieki, auto sie rozpadnie a dalej i tak tego nie zalatwisz, a jak juz mialbys zalatwic to bedzie Cie to kosztowalo sporo nerwow, czasu i niestety na pewno kapusty.Jakby sie pytali czemu tak dlugo nie rejestrowales to mow ze robiles remont i auto stalo na klockach
pozdrawiam