Auto blacharsko jest w stanie niemal idealnym. Jak na ładę z 1992 roku jest to po prostu cud... Ponoć zimą w ogóle nie jeździła (użytkował emerytowany wojskowy, pszczelarz
)... Możliwe, że to prawda.
A co do przestrogi - auto kosztowało 700 zł, bo ma rozwalony motor. Ktoś postanowił zaoszczędzić 60 zł na rolce napinającej pasek rozrządu i przy wymianie paska zostawił starą rolkę. Efektem są urwane zawory na jednym cylnudrze, zniszczone gniazda i tłok. Jutro jak będę w pracy, to ściągnę zdjęcia z telefonu i je tu podrzucę. Wygląda to efektownie bardzo.
I jeszcze ciekawostka dobrze obrazująca różnicę w podejściu Rosjan do klientów z exBloku Wschodniego i Europy Zach. Moja ,,stara" samara, też z rocznika 1992, to egezmplarz kupiony przez mojego ojca w... Madrycie. Hiszpańśka instrukcja obsługi to ładna książeczka wydana na kredowym papierze, z ładną fotką na okładce. Instrukcja polska przypomina wydawnictwo drugiego obiegu, stukane na maszynie, kopiowane na powielaczu na papierze 3. jakości... Ot, są klienci równi i równiejsi
W kontekście całej akcji ciągnięcia łady specjalne słowa uznania należą się mojej narzeczonej, która bohatersko przetrwała podróż za kierownicą holowanej łady. 4 h bez ogrzewania... Z wariatem za kierownicą auta holującego (poza terenem zabudowanym lecieliśmy ok. 80 km/h). Poza tym dzięki dużej wprawie na tym polu moje kochanie lepiej kuma o co chodzi w holowaniu (np. trzymanie linki w stanie napiętym) niż niejeden facet, których już spro w życiu holowałem).

Skup się na głowicach (to też się, kurde pewnie kojarzy), kolektorach
