(126)Witam wszystkich, Mam problem- dawno nic sie nie spierd.. po pol roku w kaszlu to troche dziwne wiec zaraz wszystko wrocilo do normy

i to akurat kiedy wieczorem wracalem z wawelskiego

no nic, do rzeczy:
po przejechaniu kolejnej partii dziur nagle zapalila sie kontrolka ladowania-pomyslalem ze to kabel aku-rozrusznik zas spadl przy rozruszniku- ale jak?? przecierz zalozylem go pancernie jakis rok temu! okazalo sie zaraz ze kabel spadl bo... peklo to miedziane grube ucho zacisku!!
bylo ciemno wiec nie kombinujac wiele polaczylem kabel alternator-rozrusznik z tym grubym- aku-rozrusznik tak jak nieraz wczesniej w naglych przypadkach i zaizolowalem- auto nie mialo rozrusznika ale bylo ladowanie zawsze. teraz tez tak mialo byc, ale po zakonczonej "naprawie" okazalo sie ze przy wolnych kontrolka ladowania sie nie swiecila wraz ze wzrostem obrotow zaczela sie swiecic, voltomierz sygnalizowal 12v, podczas jazdy moc spadala systematycznie- brak ladowania, pod koniec spadla do 9v, dotoczylem sie na aku... co padlo? alternator przypuszczalnie, ale co w nim?? diody w ukl prostowniczym?? uzwojenie wirnika? stojana? jeszcze nie sprawdzalem, elektryka w maluchu (alternator) to jedyna zecz ktorej nigdy nie naprawiam sam bo raz probowalem i spier..lem
prosze o rade co sprawdzic? jutro obadam co to moze byc...