[OGÓLNE] Po deszczu nie chce odpalić. Elektryka?

  
Sortuj wg daty:
rosnąco malejąco
Witam szacowne grono

Wprowadzenie : wczoraj wieczorem jezdzilem autem i bylo wszystko ok. Dzisiaj rano wstaje do pracy, a tu alarm płacze. Poszedłem do samochodu - odpalił choć aku był lekko rozładowany.

Po pracy okazało się, iż światła mijania (tylko przednie) świecą się cały czas - nawet po wyłączniu na wyłączniku zespolonym. Oczywiscie spowodowalo to rozladowanie aku. Po kilkukrotnym włącz-wyłącz gasną. Poza tym zaczęła świecić się kontrolka hamulca ręcznego - jak wciskam hamulec nożny - ona gaśnie (płyn w ukłądzie jest).

Puszka przekaźników jest sucha, ale stało się to po nocnym deszczu. Wiec pewnie przyczyna jest wilgoc. Tylko gdzie szukac ?

Pozdrawiam
Lukasz



[ wiadomość edytowana przez: Kalor dnia 2009-11-26 17:58:15 ]
[ powód edycji: Dostosowanie tematu do nowego regulaminu ]
  
 
sprubuj zresetowac komputer moze cos pomoze

-----------------
Minister Zdrowia ostrzega
korzystanie z turbo może być przyczyną wielu wyprzedzań.

...:: FEFK # 950 ::...

najladniejszy nieEscort 2007
  
 
Nie nie - komp sam sie zresetował jak się aku skończył
To musi być jakieś zwarcie. Pytanie zadałem bo może coś komuś powie to połączenie : światła - kontrolka hamulca.

Pozdr
  
 
jak światła "zawisły" to bym zespolony obstawiał albo przekaźnik... jak wilgoć to zobacz czy nie leje ci sie spod akumulatora na nogi pasażera, czasem tam lubi przegnić
  
 
W samochodzie jest całkiem sucho, nic sie nie leje. Dobrze sprawdzilem okolice puszki bezpiecznikow i przekaznikow. Tam nigdzie nie wystepuje wilgoc.
  
 
Ja mam to samo... Auto postało ok 3 dni w deszczach i przed godzinką chcę jechać a tu centralny nie działa, wsiadam przekręcam kluczyk 0 (słownie zero ) prądu. Dopchnąłem do garażu i podpiąłem pod prostownik. Zapaliły się długie ku mojemu zdziwieniu. Patrzę do środka... wszystko powyłączane tak jak było. Wsiadam i nagle włączył mi się wentylator... Długie gasną jak się dźwignię kierunków pociągnie do siebie, ale po sekundzie znów się zapalają. Auto kompletnie nie kręci, nie odpala na podłączonym prostowniku i przez moment słychać było jakby zwarcie lekkie. Odłączyłem essiego od akuma i naładuję go przez noc.

Ma ktoś jakiś pomysł co mogło paść? W dosłownie najgorszym momencie Ehh jak zawsze pod górkę.
Proszę o pomoc.
PS.
Pogrzebałem na forum ale jak narazie znalazłem jedynie ten wątek.
  
 
Podobno były przypadki w essim ze świrował zespolony i np. w nocy w garażu odpalił sobie światła a co za tym idzie na rano akumulator był puściusieńki jak spiżarnia po weselu;p Zastanawia mnie ta kontrolka hamulca czemu się zapala ale może przyczyna tkwi w skrzynce albo masach - te lubią się zaśniedzieć w essim i wtedy dyskoteka na całego
  
 
chcę włączyć kierunek w lewo coś strasznie piszczy... w prawo to samo... dmuchawa też włącza się jak chce. To mi trochę nie pasuje do przełącznika Może skrzynka bezpieczników padła??

Napisałem do łukiego PM jak on to rozwiązał. Zobaczymy czy odp
  
 
Wiazka ktora znajduje sie pod deska ma swoja mase, wiazka spod siedzen i tylnych lamp swoja mase a wiazka łacząca instalacje kabiny z instalacja silnika swoja mase - co ciekawsze schodza sie w jendym miejscu czyli na progu tam gdzie znajduje sie skrzynka bezpiecznikow - ja bym sprawdzil czy wsyzstko tam ok bo taka dyskoteka wszytskeigo w samochodzie to często jest spowodem brakiem masy a ze wszystko pod deska wlacza sie jak chce to moze faktycznei cos nie teges. Specjalista ze mnie żaden ale niech elektryk sie wypowie
  
 
Przeczyściłem styk z karoserią kabla od masy akumulatora i odpalił, elektryka już nie szaleje. Podładuje jeszcze akum i się później przejadę żeby komp się ustawił.

Dziękuję za pomoc Jeśli wszystko będzie w porządku potwierdzę, innym się przyda może kiedyś
Pozdrawiam
  
 
hugobos, sprawdź czy masz jeszcze szczelną półkę podszybia nad skrzynką bezpieczników, woda w skrzyneczce robi takie cuda.
  
 
ok dzięki za wskazówkę.
Okazało się, że pojeździłem dzień i po dwóch dniach przychodze i znów do zera wywalony. Naładowałem (ale nie odpalałem!) postał tydzień i normalnie odpalił. Przejechałem się do biedronki bo Tyskie w promocji przed świętami było wróciłem, postawiłem, tyskie wypiłem a na następny dzień znów wywalony akum do zera...

Zastanawia mnie to, że stał naładowany, klemy normalnie podłączone przez tydzień i odpalił normalnie (pochodził 15 min śmiało i później przejechałem się kilka km do tej biedronki i z powrotem). W drodze powrotnej lekko paliła się dioda na włączniku ogrzewania tylnej szyby. Już pod domem wyłączyłem silnik i wyciągnąłem bezpiecznik od ogrzewania tej szyby odpaliłem i świeciła się delikatnie dalej.

Ma ktoś jakiś pomysł jeszcze? Z chajsem krucho a nie mam znajomego elektromechanika żadnego
Na dniach skołuję miernik i sprawdzę, czy prąd nie ucieka i jeśli tak to będę po kolei odłączał bezpieczniki i patrzył którędy ucieka. Ehhh nie ma to jak świetny początek 2010 roku
Pozdrawiam
  
 
W międzyczasie idę pooglądam tą półkę pod szybą
  
 
Mi się też zawiesiły światła. Musiałem rozbierać przełącznik zespolony, przeciąć jakiś kabelek i poprowadzić obejście bo straciłem tylne przeciwmgłowe.
Przyczyny szukaj ze schematem instalacji elektrycznej w ręku. Zacznij poszukiwania od przełącznika zespolonego, choć on sam pewnie nie jest winny.
  
 
a podrzuci ktoś takowy schemat?
  
 
Masz tu:
Schemat 1
Schemat 2

Po lewej stronie na dole jest przełącznik zespolony.
  
 
Dzięki wielkie
koledzy powiedzcie mi jeszcze, jak to jest możliwe, że na odłączonym akumulatorze paliła mi się lampka oświetlenia wnętrza? Ja jestem zielony z elektromechaniki ale wydało mi się to delikatnie dziwne
  
 
Masz dodatkowy akumulator w bagażniku, albo kondensator CarAudio. Inna możliwość nie istnieje.