Wcześniej, bo 1 czerwca pojechałem do Chojnic oglądać nowe pudło (jeszcze corollką). Jako że mi przypadło do gustu, to wpłaciłem zaliczkę a następnego dnia przybyłem ponownie z kolegą aby sfinalizować transakcję i odebrać zarejestrowany już samochód. Jest to Rover 25 z 2001 r., 1400ccm, 103 KM. Z "bajerów" ma jedynie poduszki, pasy z napinaczami, elektryczny szyberdach i ABS. No ale jest w miarę nowy i ma tylko 52 tys. km przebiegu (ogólny stan auta potwierdza to). Auto oczywiście po dzwonie, robione jeszcze w Niemczech. Na dzień dobry wyłożyłem 1000zł na nowe opony (było na zimowych), zbieżność, prostowanie 2 felg, kilka żaróweczek, bezpiecznik, uszczelkę pod maską, dywaniki i manual Haynes'a. Musiałem jeszcze posklejać rozwaloną pompke spryskiwacza tylnej szyby. Dodatkowo czeka mnie wymiana tarcz i kolocków, bo stare są zwichrowane. Mam nadzieję że więcej nie trzeba będzie w najbliższym czasie ładować.
Foty z ogłoszenia na otomoto, sam jeszcze nie zdążyłem porobić.
A teraz poddaję się miażdżącej fali krytyki z Waszej strony
[ wiadomość edytowana przez: Golden_Flyer dnia 2006-06-19 09:18:24 ]

Oczka ma śliczne
szkoda, że już nie jeździsz Toyotą...mam nadzieję, że nadal będziesz uczestniczył w życiu forum
........... prawie 7 tys
