Bezpieczeństwo oraz kultura jazdy na polskich drogach

  
Sortuj wg daty:
rosnąco malejąco
ciekaw jestem co możecie powiedzieć na ten temat,co można by zrobic żeby było bezpieczniej .
  
 
Witaj wit.
Co można zrobić? No to chyba myśleć za kółkiem. Ale nie jest to takie proste, przynajmniej dla "świeżych" i młodych kierowców.
Jestem już lekko po 30-tce i prawko mam ponad 10 lat. Od dłuższego już czasu jeżdżę ostrożnie, staram sie wyprzedzać myślą to co może zdarzyć się na drodze, nigdy nie ryzykuję
w czasie wyprzedzania- wolę stracić na szybkości niż zdążyć "łyknąć" jeszcze jednego "marudera". Bardzo często "łapię" się na tym, że pewne niebezpieczne manewry jeszcze kilka lat temu wykonałbym w ciemno, a teraz nie.
Napewno duży wpływ na mój bezpieczny styl jazdy ma fakt, że zazwyczaj jeżdzę z Żoną i Synem. A więc odpowiedzialność ogromna.
Ale nie myślcie że umarła we mnie żyłka do "szaleństwa" na drodze. Lubię wdepnąć i pędzić jak James Dean, ale tylko tam gdzie jest to możliwe i oczywiście w ramach zdrowego rozsądku.
A kultura? Jak ktoś jej nie wyniósł z domu to nic nie da się zrobić.

Pozdrowienia ze Szczecina
  
 
widzę że myslimy podobnie ,przynajmniej w tej kwestii.i chyba dokładnie o to chodzi ,dużo wyobrażni i może trochę pokory dla własnych umiejętności ,a co do kultury to święte słowa .
  
 
Panowie zgadzam się z Wami i jestem pewny że powodem zgodności w temacie jest mój wiek (32) prawko mam od 12 lat zrobiłem kilkaset tysięcy kilometrów i własnymi samochodami i służbowymi i wyobraźcie sobie że poza drobnymi stłuczkami nie miałem żadnej poważnej kolizji i nawet nie byłem nawet świadkiem takowej.

Co do sposobu jazdy - Ja osobiście preferuje szybką jazdę ale bezpieczną (tak tak panowie można tak jeździć) i jazdę z tzw. "głową" czyli to o czym pisał Mach - powinniśmy umieć przewidywać na drodze i jadąc MYŚLEĆ , odpuszczać "narwańcom" szczególnie jest to dotkliwe na 7-ce do Warszawy (wyprzedzanie na trzeciego ba nawet na czwartego) odpuśmy sobie zjedźmy na pas boczny niech pędzi, może nie uda nam się go spotkać na którymś drzewie.

Podoby temat na naszym forum już sie przewijał kilkanaście tygodni temu, co nie oznacza że nigdy nie jest za duzo o tym mówić.
  
 
nie jest tak zle na naszych pieknych(dziurawych-przez co nie ma sensu zakladac innych gum miz o profilu mniejszym niz 50)drozkach. Jak ktos byl kiedys w Italii to wie, ze nawet tacy jak ja sa spokojni porownujac sie do nich...przyklad: czerwone swiatlo w miescie to tylko sugestia zeby sie zatrzymac.CO zrobic zeby bylo bezpieczniej? zrobic lepsze drogi zeby mozna obnizac samochody i wstawaic gigantyczne aluski
 
 
zdecydowanie bardziej zgadzam sie z Machem i Gda,osobiście często poruszam sie pojazdami o dośc duzym tonażu i włosy stają mi dęba jak widzę co sie dzieje,a drogi są jakie są i trzeba sposób poruszania dostosowac do ich stanu.
  
 
Głupota wielu kierowców wynika z braku doświadczenia, wielu myśli że jazda samochodem jest tak prosta jak siedzenie w fotelu przed telewizorem. Jestem jeszcze młodym kierowcą mam prawko od pięciu lat, i muszę wam powiedzieć że pierwsze dwa lata mojej kariery za kierownicą to była czysta głupota, Dopiero gdy zaczołem nabierać doświadczenia, wpadłem w niejeden poślizg, zaliczyłem kilka placów manewrowych, uświadomiłem sobie jak pędzący samochód z niemyślącym kierowcą może być niebezpieczny. Teraz mam trochę doświadczenia, ale do perfekcji dużo mi brakuję, Jedno jest pewne i zgdzam się z wami, każdy manewr powinien być dokładnie zaplanowany i przemyślany pod względem konsekwencji, oraz wszystkich możliwości jego spartaczenia, ale w ruchu publicznym, na pierwszym miejscu zimna krew, nie dać się ponosić emocją, Przede wszystkim zastanowić się ,,co może być na następnym zakręcie, ,,może dziecko''. Jeśli jeździcie stylem sportowym na pewniaka to wyruszajcie na KJS tam zobaczycie dopiero jakie macie umiejętności. Pewnie wielu z tych co mają super fury rozwijające ogromne prędkości przekonało by się że nie ma żadnych. Należy brać przykład z mistrzów kierownicy, w ruchu publicznym są poprostu wzorami do naśladowania.

A jak się nie jest rozsądnym to potem robimy takąminę.

Pozdrawiam

WALA
  
 
nie sztuką jest się rozpędzić ,sztuką jest się bezpiecznie zatrzymać.
  
 
RACJA, RACJA, WIT!!!

Pozdrowionka
WALA
  
 
Ja uważam że najlepszy pomysł na bezpieczną jazdę to obejrzeć sobie zdjęcia/filmy z wypadków. To najlepiej przemawia do człowieka jak widzi co zostaje z samochodu przy uderzeniu samochodem przy określonej prędkosci. Tak więc zobaczcie co może wyniknąc, bo wyobraźnia jest zbyt mała żeby to wszystko sobie wyobrazić.
Co do kultury to ciężka sprawa, bo tego powinni uczyć już w szkole jazdy. W każdym razie ja nauczyłem się jeździć tak jakby mnie się nie spieszyło. Staram się jeździć tak jakby za każdy miły gest ktoś płacił mi 10zł. Niby głupie ale skutkuje. Mruganie światłami, dziękowanie awaryjnymi, zjeżdzanie na pobocze jak komuś się spieszy i chce wyprzedzać na trzeciego. Mnie to nic nie kosztuje, a od razu poprawia się samopoczucie jak ktoś mnie puści.
  
 
Nie mozna sie z wami panowie nie zgodzic, ale jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Mieszkam w malym miasteczku, i zauwazylem jedno: bardzo czesto dochodzi do sytuacji kiedy "tatus" kupuje syneczkowi drogie auto, zazwyczaj od razu GSi albo GTi, lub podobne, a synus ma od pol roku prawko. Zaczynaja sie popisuwy przed kolegami i panienkami, przy kompletnym braku umiejetnosci i ktoregos dnia jest poprostu jakies bummmm!!! ops: ops: ops:
  
 
zgadzam się z wami całkowicie , ale kulturę ( nie tylko jazdy ) wynosi się z domu .



Pozdrawiam Robaczek
  
 
a w Trojmiescie najgorsi sa warszawiacy (bez obrazy co dla niektorych a jesli ktos jest z warszawskiego i jezdzi innym stylem to jest on wyjatkiem ktory potwierdza regule ) oni to nie maja za grosz kultury za kierownica!!! zajezdzaja droge wciskaja sie na trzeciego, wymuszaja pierwszenstwo jak widze auto z pierwsza literka W na tablicy rejestracyjnej to wtedy nie mam tez za grosz kultury a ogolnie jezdzi sie coraz gorzej po ulicach za duzo aut za malo ulic i ich stan pozostawia wiele do zyczenia.
Mysle ze jezdze w miare dobrze, jezdze tez zawodowo Starem 744 ale do mistrza kierownicy jeszcze wiele mi brakuje jak na razie moj staz jazdy autami bezkolizyjnie choc czasami bylo cieplo
ps. ciekawe ktoremu warszawiakowi sie narazilem
  
 
Jeśli chodzi o tych ”warszawiaków” to wielu jest farbowanych warszawiaków. W rzeczywistości to są ludzie z danego miasta, tyle tylko że w służbowych autach zarejestrowanych na siedzibę firmy w Warszawie.
Jednak nie jest to regułą, bo zdarzają się gogusie z innych miast, ale rzeczywiście warszawiacy jeżdzą bardzo brutalnie. Ale w każdym mieście jest wielu takich.
Słuchajcie może pomyślimy nad jakim DUŻYM programem, razem z mediami, nt kulturalnej jazdy???
  
 
PANOWIE MACIE WSZYSCY RACJĘ, ZGADZAM SIĘ Z WAMI, ALE JA JESTEM TAKI STARY A NA DODATEK JAKI STARY TAKI GŁUPI. MOŻNA TO SPRAWDZIĆ NA MOIM SAMOCHODZIE JEDNA WIELKA SZPACHLA (WIĘKSZOŚĆ WYPADKÓW MIAŁEM NIE ZE SWOJEJ WINY), JAK ZOBACZYCIE NA DRODZE BORDOWO - CZARNY ZNIKAJĄCY PUNKT TO JA. SORY ZA MOJĄ GŁUPOTĘ.
  
 
zgadza sie mam kolege ktory jezdzi firmowym palio WWM i jakies tam cyferki, i jest (spodobalo mi sie okreslenie) farbowanym warszawiakiem i niestety wystawia taka opinie panom z warszawy a ostatnio koles z nissana terrano zajechal mi droge przy zmianie pasa ruchu ,wlasnie warszawiak i jak zatrabilem na niego to on hamulce w decheno i ja musialem tez awaryjnie hamowac dobrze ze nie usiadlem mu na "dupie" mial szczescie ze nie jechalem sluzbowym starem tylko moim super poldim a z kultura jazdy i mediami hmm super sprawa jestem za
  
 
JA ostatnio uswiadomilem sobie - po ktorkim pobycie za maistem i przejzdzka z innymi kierowcami- ze to co ja wyprawiam na drodze moze przyprawic pasarzerow jadacych ze mna o gesią skorke. Chyba jezdze zdziebko za szybko Ale majac pasarzerow staram sie ograniczac moje predkosci, i nie stwarzac zagrozen na drodze. Wychodze z zalozenia ze przynajmniej nie chcial bym znajomym wyrzadzic rzadnej krzywdy, a jak mam sie juz zabic to choc samemu.
A co zrobic aby bylo bezpieczniej ?? Jak juz zostalo powiedziane : myslec, przewidywac, kontrolowac nons stop sytuacje za nami i przed nami, uwazac na dziury w jezdni, i nigdy prznigdy nie swirowac na mokrej jezdni (przynajmniej ja boja sie strasznie jak pada deszcz i mam szybko jechac, bo samochodzik moze stac sie nieprzewidywalny ). I majac caly obraz otaczajacen nas sytuacji, jezeli trzeba mozemy podjac szybko odpowiednia decyzje, a jezeli ma juz dojsc do wypadku mozemy choc zminimalizowac jego skutki.
Cos mi sie tak zdaje ze polacy (a napewno poznaniacy)staja sie coraz bardziej kulturalni za kierownica. I to mi sie podoba
  
 
Brawo. Tak trzymać.
  
 
Witam. Ktoś dawno temu powiedział..."Myślenie ma przyszłość..."A za kółkiem to tym bardziej Zgadzam się z poglądami Macha i Majchala. Należy zachować umiar w prędkości w panujących na drosze warunkach , a wiadomo, że tylko nieliczne drogi mają dobrą nawieżchnię by jechać zarówno szybko i bezpiecznie...Ja osobiście zjeżdżam na boczny pas by ustąpić jadącym szybciej ode mnie i cieszę sie że potem ów kierowca mrugnie kierunkami za to. To przecież też świadczy o jego kulturze na drodze ...Ja też mam synka (2,5 roku) i nie chciałbym stracić życia na drodze z głupoty mojej (bo i to się może zdażyć)czy też innych kierowców, jadących na 3-go... Mój PN F50 nie ma przyspiechy 8-10s do 100, ważne dla mnie jest to że pomimo jego wieku nie psuje się tak często ...I za to mu dziękuję....
  
 
Na pytanie co można zrobić by było bezpieczniej, to przyznam szczerze - NIE WIEM!!!!! Ludzka bezmyślność nie zna granic!!!... . Dzisiej ,jakieś 30 min. temu wróciłem z wypadku, w którym zginął kierowca MB Sprintera.... Chciał wyprzedzić ciężarówkę, ale na trasie ,gdzie mieszczą się tylko tir-y(bo pobocza praktycznie nie ma...) nie ma miejca na taki manewr....A konsekwencje są opłakane....Pięć samochodów uszkodzonych lub rozbitych i kilka osób rannych, jedna IS DEAD...trasa zablokowana na ładnych pare godzin...A do tego mogło dojść do skarzenia środowiska, gdyż w wypadku tym były dwie cysterny z ON, to prawie 60 ton paliwa....Sami widzicie, że na głupotę ludzką nie ma lekarstwa...no, może tylko śmierć, jako lekarstwo....Wiele widziałem w życiu , z racji wyk. zawodu, wypadków i wiem też ,że i inni kierowcy to widzieli przejeżdżając obok. I myślicie że któryś pomyślał,by zdjąc nieco nogę z gazu ? Wątpię...Wybaczcie ten grobowy nastruj, ale krew mi się gotuje jak widzę ile po naszch drogach jeździ kierowców co nie mają nic wyobraźni.....