Polonez Caro Plus 1.6 GLI - rocznik 1997

  
Sortuj wg daty:
rosnąco malejąco
Jestem posiadaczem samochodu Polonez Caro Plus 1.6 GLI na wtrysku jednopunktowym Bosch. Samochód został wyprodukowany w 1997 roku. Pierwszy raz wyjechał na ulicę w sierpniu 1998 roku i był jednym z serii promocyjnej, wyposażonej w alufelgi.
Kupiłem go we wrześniu 2004 roku, jestem jego drugim właścicielem. Pierwszy z nich był taksówkarzem (zorientowałem się dopiero po kupnie - po większych oględzinach samochodu). Jak go kupiłem był w całkiem niezłym stanie, jednak sporo rzeczy wymagało dopieszczenia). I tak wymieniłem: linki ręcznego, szczęki hamulcowe, klocki hamulcowe, tarcze hamulcowe, płyn hamulcowy, płyn w układzie chłodzenia, olej i wszystkie filtry, cztery świece, układ wydechowy od katalizatora do tyłu, oleje w skrzyni i w moście, uszczelniacz wałka ataku w moście. Kupiłem też 4 koła zimowe z felgami oraz kołpaki (od jednej osoby z naszego forum ). Po trochu udawało mi się też kupować inne drobne detale do niego, takie jak np. napis POLONEZ na tylną klapę (od poprzedniego odpadały literki). Miesiąc po kupnie założyłem instalację gazową Landirenzo II generacji. Nie wiem jaki jest jego prawdziwy przebieg. Jak go kupowałem, miał na liczniku lekko ponad 65 tys km, ale w to akurat nie wierzę. Myślę, że realny przebieg aktualnie to ok. 200 tys km (na podstawie oceny zużycia podzespołów; nie dotyczy to silnika bo najprawdopodobniej jest wymieniony przez poprzednika i ma się nieźle ). Przejechałem nim ponad 30 tys km, bez szczególnych sensacji. W tym roku miałem z nim trochę kłopotów, wynikających niestety z fatalnej jakości niektórych nowych części zamiennych (na rynku pełno podrób nazywanych błędnie oryginałem, których nie da się łatwo odróżnić, nawet po cenie) i bardzo niskiej jakości polskich "fachowców". Zdjęcia jakie zamieszczam pochodzą z zeszłego roku.





  
 
Piekny!! I w moim ulubionym kolorze
  
 
widać że zadbany ,daj więcej fotek min wnętrza i komory silnika

trzyma się nieźle jak na swój przebieg
  
 
Ładniutki. Trochę mnie dziwi jednak informacja o tym, że conajmniej 8 miesięcy stał w salonie przecież wtedy jeszcze nie było aż takich problemów ze zbyciem Poloneza ...
  
 
Cytat:
2006-10-21 19:35:34, pablo_fso pisze:
Ładniutki. Trochę mnie dziwi jednak informacja o tym, że conajmniej 8 miesięcy stał w salonie przecież wtedy jeszcze nie było aż takich problemów ze zbyciem Poloneza ...



Polonez żony także był wyprodukowany w 1997 roku, a znalazł właściciela dopiero w połowie kwietnia 1998. Już wtedy pojawiały się niestety problemy.
  
 
Cytat:
2006-10-21 19:51:26, MichalSW pisze:
Polonez żony także był wyprodukowany w 1997 roku, a znalazł właściciela dopiero w połowie kwietnia 1998. Już wtedy pojawiały się niestety problemy.


jednak połowa kwietnia to nie to co sierpień .. W końcu w 1998r. sprzedano 28000 Polonezów, więc problemów aż tak wielkich nie było. Pewnie Twój przypadek to jakiś wyjątek jest
  
 
Fajniutki polonezik!!! Gratulki z mojej strony!!! Najfajniejsze masz fele, takie mnie się baaaardzo podobają. Może kiedyś takie zagoszczą na moim poldziu .
  
 
Czas na małą aktualizację. Polonez przez ostatnie kilka miesięcy dostał trochę nowych części i został nieco doposażony. A oto lista zmian:
- odnowione felgi alu
- wymieniony cały moduł nagrzewnicy, razem z siłownikami i panelem sterującym,
- wymieniona cewka zapłonowa,
- wymieniona osłona dźwigni zmiany biegów i gałka
- wymieniona gąbka siedzenia kierowcy
- wymienione ramię wycieraczki tylnej,
- wymieniony pas przedni (stary rdza zjadła prawie w całości),
- wymieniona blenda tylna z napisem POLONEZ,
- wymienione listwy progów wejściowych (szare),
- wymienione uszczelki drzwi prawy tył i lewy przód,
- wymienione tuleje tylne resorów,
- montaż elektrycznych lusterek (oryginalne),
- montaż autoalarmu i naprawa centralnego zamka,
- konserwacja i lakierowanie belki pod reflektorami z przodu.

Na swoją kolej czekają:
- lampy tylne (a szczególnie prawa bo jest popękana),
- migacze przednie (ledwo się trzymają),
- spoiler tylny (niestety złazi farba, szpachlowanie i lakierowanie starego nic tu nie pomaga),
- wał napędowy (po wymianie podpory i krzyżaków cały czas są wibracje, nawet po wyważaniu)
- błotnik przedni prawy (rdza zrobiła swoje)

Zamierzam też pomalować nakładki progowe, gdyż jakaś .... .... zdarła mi z nich lakier na myjce ciśnieniowej.

Jak zrobi się cieplej i uda mi się umyć samochód to zamieszczę fotki stanu aktualnego.
  
 
Po sezonie letnim wymiany doczekały sie wreszcie spoiler tylny, lampy tylne, uszczelka tylnej klapy, dodatkowo nieoczekiwanie padła chłodnica i regulator napięcia. Pomijając wszystko...
... Polonez wczoraj wrócił ze Szwecji (prowincja Vastra Gotland). Byliśmy tam na urlopie. Przez tydzień zrobiłem 3 tys km. Oprócz wymiany żarówki na parkingu nie zepsuło się nic. Na szwedzkiej benzynie spalanie zeszło na ok. 7,5 l/100 km przy prędkościach między 70 a 110 km/h. Gazu mają tam niewiele i ze względu na program zwiedzania nie byłem w stanie wyrobić się na stację LPG we właściwym czasie. Poniżej kilka zdjęć.



na parkingu przy rezerwacie Tiveden:



i w drodze ze Spiken do Lidkoping:


  
 
Ładna wycieczka.
  
 
I jakoś jednak daje się jeździć w dalsze podróże produktem FSO
  
 
No właśnie - Michale - podróżowało Ci się przyjemnie?
  
 
Podróż całkiem przyjemna, aczkolwiek z racji wieku konstrukcji trochę męcząca. Jednak o żadnym bólu pleców czy czymś podobnym nie ma mowy. Poprostu samochód ten nie ma uprzyjemniaczy podróży w postaci np. klimatyzacji (było trochę gorąco) i to raczej temperatura powodowała znużenie. Inną sprawą jest to, że mam trochę niewyważony wał napędowy i te wibracje po dłuższym czasie też męczą (niestety tu chyba może pomóc wymiana na inny wał, bo nikt nie umie tego wyważyć). Mój dyskomfort przez pewien czas był spowodowany świadomością, że jeśli cokolwiek się popsuje i samochód po prostu nie będzie chciał jechać to będzie problem. Serwisy tamtejsze na pewno nie mają części... Elementem nieco uspakajającym był fakt, że cały układ zapłonowy jest Boscha i w razie czego to mogliby mieć podstawowe elementy. Wszystko było kwestią zaufania do samochodu, które z każdym dniem na miejscu było coraz większe. Jak się potem okazało, wszelkie obawy były bezpodstawne, gdyż samochód spisywał się rewelacyjnie. Byliśmy w Goeteborgu (muzeum Volvo ), Trollhattan (muzeum Saab-a ), koło Askersund, Lidkoping, Mariestad, Karlsborgu. Samochód wzbudzał czasem zainteresowanie Szwedów bo u nich to bardzo niespotykany pojazd. Przez cały pobyt w Szwecji nie spotkałem żadnego produktu FSO, a nawet jakikolwiek samochód na polskich tablicach był rzadkością. Na pewno na komfort podróży wpływały bardzo dobrej jakości szwedzkie drogi. Ograniczenia prędkości są momentami bardzo rygorystyczne (np.30 km/h w okolicy szkół). Jednak da się to przeżyć, tymbardziej, że na normalnych drogach jest klasyczne 90 km/h, a pobocza momentami mają szerokość naszych pasów ruchu.
  
 
Niestety, w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia miałem dość dużą stłuczkę. W nocy, w lesie trafiłem sarnę. Jedzenia nie było bo uciekła a straty były spore. Zniszczeniu uległy zderzak przedni, nadkole lewe, halogen lewy, oba reflektory, oba migacze, atrapa chłodnicy, wgięta maska i błotnik lewy. Jakimś cudem udało mi się takim samochodem wrócić do domu (na szczęście szkła reflektorów i chłodnica były całe). Naprawa przekroczyła wartość samochodu, jednak ją przeprowadziłem na nowych, fabrycznych częściach. Blacharz-lakiernik na szczęście nie zdarł ze mnie dużo.
  
 
No i słusznie bo ta "wartość rynkowa samochodu" to bzdura wymyślona przez marketingowców. Ma ona utwierdzać ludzi w przekonaniu że remont za 5000 auta wartego 6000 jest bardziej opłacalny niż remont za 1000 auta wartego 900. Zupełnie jakby 5000 było mniejsze niż 1000.
  
 
Wiesz Grzesiek, po prostu wyszedłem z założenia, że robię dla siebie a nie na handel. Wartość rynkowa tego rocznika ma się nijak do wartości mojego Poloneza, chociażby przez ilość nowych fabrycznych części jaka w nim jeździ.
  
 
Wartość rynkowa to totalna lipa jest. Ja zrobiłem remont hamulców, za same części zapłaciłem ponad 500zł, ale mam teraz auto z nowymi hamulcami i co z tego że to kosztowało ponad połowę tego co mógłbym wziąć za samochód go sprzedając? Niech mi ktoś znajdzie na rynku auto w takim stanie za cenę rynkową + te 500zł.
  
 
Dzisiaj udało mi się ustalić dokładną datę produkcji mojego egzemplarza Poloneza. Z taśmy FSO zjechał 22 grudnia 1997 roku.
  
 
Sesja wiosenna





Tak mnie naszło na robienie zdjęć.
  
 
No proszę jakie ładne auto z jakimi ładnymi klamkami. Możesz mi przy okazji powiedzieć jak dobra jest wentylacja w Plusie gdy jest wyłączony wentylator? Czy jest tak dobry nawiew jak w starszym Caro czy nie?