sytuacja wyglada nastepujaco, zimny silnik pali ok, rozrusznik kreci normalnie, ale jak dostanie temperatury, nawet nie jakiejs zawrotnej bo juz przy temp. oleju w misce 60-70stopni, nie idzie go odpalic. rozrusznik nie ma siły zakrecic, doslownie wrazenie mam jakby puchł, nagrzany w ogole slabo jedzie najlepsze osiagi sa na zimnym silniku o dziwo. jak juz takiego cieplego postawie to rozrusznik zakreci walem nie czesciej niz raz na sekunde, za ktoryms razem zalapie i zacznie krecic szybciej jakby udalo mu sie rozbujac a czasami musze czekac pare minut az ostygnie.
zaczelo sie to dziac od momentu jak zmienilem piescienie na tlokach, ale tez nie powiem ze to pewnik bo kilka miesiecy bob stał w garazu z wyjetym motorem.
jak na razie wykluczylem luzy zaworowe i ustawienie zaplonu. macie jakies sugestie bo juz nie wiem gdzie łapy wsadzac


z tego co wiem norma jest wymiana samych pierscieni jak silnik bierze olej, jezeli cylindry sa juz okrutnie wyłachane to wtedy remont calosciowy ale u mnie po tej wymianie pierscieni oleju nie bierze.
czyzby gaznik? obadam go dzisiaj.