A ja nic nie mowie,ale rzeczywiscie, to prawda - smiejesz sie i w dupie masz innych, a co gdy bedziesz na czyims miejscu? Ja kiedys za mocno ruszylem octavianka, przy zjezdzie na skrzyzowaniu, bo gosc to samo zrobil przedemna i nagle po 2-3sek zahamowal - bo jednak zrezygnowal z przejechania, no i ja nie dalem rady wyhamowac. Poczulismy szarpniecie z siostra pasow, co bylo skutkiem zahamowania na jego zderzaku. Wysiadam, on wysiada. patrzymy na zderzaki - i co?
Ani śladu - samochody mialy na tej samej wysokosci nawet listwy czarne - bo ty byla nowa ibiza chyba. Sam powiedzial, ze chcial zjechac ze skrzyzowania, ale nie dalo sie rady - machnal reka, podalismy sobie rece - nic sie nie stalo.
Innym razem (po 2 latach) stoje sobie w korku, gosc za mna poldziakiem truckiem zagapil sie za jakas dziewczyna na przystanku - tym razem dostalem w kufer - odbil sie od niego i tez nie bylo sladu - bo nie mam w skodzie zalozonego haka - gdybym mial - caly jego zderzak poszedlby sie rabac. Powiedzialem mu - spoko nie ma tematu - nic sie nie stalo. Gosc z nerwow widzialem w lusterku - trzesly mu sie rece, jak wyciagal papierosy.
Nie zycze nikomu takich nerwow.
Napisalem tyle - bo sa to dwa rozne przypadki - ale dotyczace jednej osoby. Skad wiesz - dzisiaj TY sie smiejesz, ze ktos wjechal na twoja dupe zaopatrzona w hak - Tobie nic sie nie stalo? cieszysz sie i sie smiejesz...
Ale co jesli za dzien za dwa, bedzie odwrotna sytuacja?
Nie zycze tego nikomu (odpukuje

), ale przypadki sie zdarzaja. Nie jestem zadnym filozofem, tylko juz z niejednego pieca chleb jadlem (jak mawiali nasi ojcowie

).
Poza tym, znam goscia, ktory tez sie smial - wjechal mu w zderzak gosc - wymsknela mu sie kierownica przy zawracaniu, no i mowi na glos - ooo bede mial nowy zderzak - to dobrze, bo chcialem go zmienic. Teraz...wlasnie ten gosc, dostaje caly czas - a jakas kobieta mu wyjechala, a to gosc...
Nie życz bliźniemu swemu, co Tobie nie miłe. (jak mawiaja starozytni rzymianie

)
Pozdr