Historia tego egzemplarza w moich rekach siega poczatku 2010 roku.
Wypatrzylem ogloszenie we francuskim serwisie internetowym o sprzedazy samochodu kombi z niskim przebiegiem ale w stanie niejezdzacym. Poprzygladalem sie, popodziwialem go troche i sobie dalem spokoj, wracajac od czasu do czasu do ogloszenia, zerkajac na fotki.
W pewnym momencie ktos na forum FSO AK wkleil linke do tego ogloszenia jako ciekawostke i natychmiast posypaly sie sugestie w kierunku mojej osoby bym sie za niego bral. Oznajmilem grzecznie ze juz go od dawna obserwuje ale ja juz mam zbyt duzo Fiaciurow by kupowac kolejnego, tym bardziej ze te co mam wymagaja niemalych inwestycji, finansow i czasu. Minelo kilka kolejnych tygodni a moze i nawet miesiecy i zaczalem sie obawiac ze skoro tak dlugo Fiat nie znajduje amatora to moze wkrotce zle skonczyc. Pomyslalem ze moglbym pomoc komus w sciagnieciu tego samochodu do Polski, komus kto moglby sie nim zajac i sprawic by zyl.
Nikt sie taki nie znalazl a ja w koncu zadecydowalem ze zainteresuje sie tym egzemplarzem, byc moze kupie go i niech stoi i czeka na swoja kolej lub odsprzedam go komus celem przywrocenia go na drogi.
Zadzwonilem, pogadalem z wlascicielem, umowilem sie z kolega by ten mi towarzyszyl i ruszylismy w sobote, dnia 24go kwietnia 2010 roku, bardzo wczesnie rano. W sumie wyszlo nieco ponad 500 km do przejechania w jedna strone, auto znajdowalo sie na poludnie od Paryza.
Zajezdzamy na miejsce, okazuje sie ze wlasciciel to typowy Francuz, czyli Arab
Facet mowi ze musimy wziac akumulator i podjechac jakies 5 km do miejsca postoju wozu. Dojezdzamy, wstepne ogledziny powoduja ze jestem pewien ze wyjade z tym autem na lawecie. Wlasciciel podpina akumulator i kreci rozruszikiem, silnik cos kaszle, w opisie ogloszenia mozna bylo wyczytac ze piardnieta jest uszczelka glowicy. W koncu prosze goscia by zaprzestal meczenia motoru.
Samochod sprawia wrazenie jakby przebieg z licznika byl jego prawdziwym kilometrazem. Facet zaczyna opowiadac historie samochodu. Ponoc przed nim wlascielami bylo malzenstwo, gdzie pan byl Francuzem a pani Polka, woz zas sluzyl im glownie do wozenia raz w tygodniu warzyw na targ przy czym wozone byly one w przyczepce stad w miare dobrze zachowane wnetrze pojazdu.
Czlowiek od ktorego ja kupowalem ten samochod byl tym ktory kupil pojazd od tego malzenstwa. Glownym zalozeniem miala byc sluzba na budowie ktora ow pan Arab prowadzil. Szczesliwy ze zakupil taniego wola roboczego pojechal na CT czyli Control Technique i tu szczescie nie bylo juz nigdy takie jak wczesniej. Diagnosci nie dopuscili Fiata do ruchu ze wzgledu na pekniecie reflektora oraz kiepskie hamulce (
) . Mozna smialo powiedziec ze wlasnie to uratowalo zycie temu Fiatu i dzieki temu mamy okazje podziwiac prawdziwa eksportowke. Swiadczy o tym tabliczka znamionowa oraz znaczek sieci Chardonetta na tylnej klapie.
O taki :
Oto kilka fotek z dnia zakupu :
Po zwiezieniu do domu :
Samochod stanal od tego czasu i czekal az przyjdzie na niego kolej. Tak sie zlozylo ze zgadalem sie ze znajomym ktory chetnie zajalby sie przywroceniem tego auta na szose w staniej jak z dnia kiedy wyjechal on od samego Chardonetta
Troche to potrwalo zanim zdolalem wygospodarowac na tyle czasu by moc zawiezc auto do Polski i tym sposobem z koncem kwietnia tego roku, 12 miesiecy od kupna, rozpoczal sie proces odnowy biologicznej. Zapakowalem go znow na lawete i heja do Polska !
Rozladunek w miejscu docelowym :
Profesjonalna weryfikacja stanu i przebiegu
Samochod zostal niemal natychmiast poddany doglebnej ocenie co trzeba naprawiac lub wymienic. Zaczynamy od nadwozia. Okazuje sie ze do zmiany jest maska przednia oraz drzwi prawy tyl. Byc moze okaze sie ze zmienic trzeba bedzie jeszcze jakis element, wszystko wyjdzie w praniu.
Przebieg po raz wtory sie potwierdza, niestety pasowanie elementow jest zaprawde godne konca produkcji modelu 125p na Zeraniu. Teoria o malzenstwie wozacym warzywa na targ zdaje sie rowniez nie byc wymyslona jako ze po zdemontowaniu wykladziny bagaznika znajduje sie zasuszony koperek ( ktory zreszta chyba nalezaloby jakos zabezpieczyc i wozic w aucie jako talizman ).
Jak widac, mimo ze auto jest “jak nowe” to wymaga niemalego wysilku by wygladalo tak jak u samego Pana Chardonetta w salonie, czyli :
Wraz z postepem prac bede wklejal fotki i meldowal o dokonanych odkryciach lub osiagnietych sukcesach.

Wszystko w bardzo dobrym stanie, chromiki mniam, dla mnie boma























