Jak oszukują osoby sprzedające samochody?

Jak oszukują osoby sprzedające samochody? - Samochody02.09.2018 W połowie ubiegłego roku w Polsce zarejestrowanych było przeszło 22 mln samochodów. Tak szeroki rynek, a przy tym popyt na auta używane, to również duże pole do działania dla oszustów.

Liczba samochodów w Polsce rośnie. Tylko w tym roku, od stycznia do czerwca, zarejestrowano w Polsce 305 475 nowych, lekkich samochodów o masie DMC do 3,5 t. W porównaniu z rokiem ubiegłym, w skali kraju daje to przeszło 10-procentowy wzrost. Jako że Polacy nadal nie należą do zbyt zamożnych, znacznie popularniejsze są samochody używane, o czym najlepiej świadczy ogólna liczba aut nad Wisłą. Według Centralnej Ewidencji Pojazdów w połowie ubiegłego roku w Polsce zarejestrowanych było przeszło 22 mln samochodów. Tak szeroki rynek, a przy tym popyt na auta używane, to również duże pole do działania dla oszustów, którzy chcą zarobić kosztem nieświadomych klientów. Jak oszukują osoby sprzedające samochody?

Nieuczciwe praktyki handlarzy

Pomysłowość handlarzy, którzy chcą dorobić się kosztem innych, jest dziś posunięta bardzo daleko. Jedni oszukują, sprzedając samochody po kolizji jako auta bezwypadkowe, inni ze skorygowanym przebiegiem, a kolejni z dobrze ukrytymi usterkami. Z pewnością w oszustwach pomaga też rozwój techniki. Wiele usterek czy skorygowany licznik ukryć jest coraz prościej, choć w dalszym ciągu istnieją narzędzia, które pozwalają na dokładną weryfikację aut oferowanych przez sprzedawców na rynku wtórnym. Zanim do nich przejdziemy, wcześniej przyjrzyjmy się dokładniej sztuczkom handlarzy.

Sfałszowany przebieg pojazdu

Najczęstszym oszustwem jest korygowanie licznika przebiegu sprzedawanego auta, co dotyczy pojazdów oferowanych w Polsce, ale też importowanych z zagranicy. Trudno zgadnąć, jak wiele samochodów ma przekręcony licznik, ale w przypadku importu problem ten może dotyczyć nawet 8 na 10 pojazdów. Na nic zdają się też zabiegi, które mają na celu zmniejszenie liczby tego typu przestępstw. Oszustów nie odstraszają ani wysokie grzywny, ani nawet zagrożenie karą pozbawienia wolności.

Handlarze samochodowi z cofania liczników sprzedawanych pojazdów mają ogromną korzyść. Przede wszystkim auto z mniejszym przebiegiem warte jest więcej. Poza tym wielu Polaków uważa, że samochody, które mają przejechanych 200 tys. km lub więcej, to wraki, które nie nadają się do dalszej eksploatacji. Oczywiście im większy przebieg, tym poszczególne części mechaniczne i inne elementy auta, mogą być bardziej zużyte, ale wiele zależy tu również od jakości i regularności napraw czy przeglądów.

Zresztą często samo cofnięcie licznika nie wystarcza, ponieważ o jego aktualnym stanie sugerować mogą mocno zużyte elementy auta. Wytrawni handlarze doskonale zdają sobie z tego sprawę, zamieniając stare elementy wyposażenia zdecydowanie nowszymi, fałszując książki serwisowe, a nawet zmieniając opony na ogumienie odpowiadające dacie produkcji samochodu.

Ukrycie poważnych szkód

Mocno ryzykowny jest też zakup samochodu powypadkowego. O wypadkowej przeszłości sprzedawanego pojazdu nie wspomni żaden sprzedawca, gdyż tym samym mocno obniżyłby wartość pojazdu, a nie jest wykluczone, że w ogóle miałby problem z jego sprzedażą.

Ukrywanie poważnych usterek ma wiele różnych form. Często po naprawie poważniejszych uszkodzeń, które mogą wpływać na konstrukcję auta, na widoczności pozostawiane są niewielkie usterki, które mają za zadanie odwrócić uwagę nabywcy. Niekiedy, co tyczy się zwłaszcza popularnych pojazdów, do których części są tanie i łatwo dostępne, w ich miejsce montuje się oryginalne części używane. Alternatywą jest zabieg polerowania, choć to zdarza się rzadko, gdyż dotyczy jedynie aut z górnej półki.

Niefachowe naprawy

Naprawy, które zostały wykonane niestarannie lub nie były zgodne z prawem, to coś, o czym nabywcy zainteresowani zakupem nie są informowani. Szkoda, bo zdarza się, iż samochody sprzedawane jako bezwypadkowe, w rzeczywistości są złożone z dwóch lub nawet trzech innych aut, co wiąże się z dużym niebezpieczeństwem. Konstrukcja takiego samochodu jest bowiem wówczas mocno osłabiona.

To oczywiście nie wszystko. W sprzedawanych samochodach, które miały uszkodzony silnik, wymieniana jest też jednostka napędowa. Najczęściej jest to silnik nieznanego pochodzenia i w niesprawdzonym stanie, który w każdej chwili może odmówić posłuszeństwa, co wiązać się będzie z wysokim kosztem naprawy lub wymiany.

Nielegalne jest natomiast wycięcie filtra cząstek stałych, w którego miejsce montuje się emitujące fałszywe sygnały emulatory, przez co zmiany w strukturze spalin są nie do wykrycia nawet przy użyciu testera diagnostycznego. Co z tego jednak, skoro zmianę taką zauważy diagnosta przeprowadzający badanie techniczne. Dla nowego właściciela będzie to oznaczać brak zgody na dopuszczenie do ruchu, a nie jest wykluczone, że skończy się nawet kilkutysięczną karą.

Zaniżanie wieku samochodu

Nie brak handlarzy, którzy próbują zaniżyć wiek sprzedawanego samochodu. Wówczas zamiast daty produkcji auta podają rok jego pierwszej rejestracji. W zależności od różnicy, która zaszła pomiędzy zjechaniem samochodu z taśmy produkcyjnej a momentem sprzedaży i pierwszej rejestracji, dzięki temu prostemu trikowi sprzedawcy zyskują auta o rok lub nawet dwa młodsze od ich stanu faktycznego.

Fałszowanie książki serwisowej

Książka serwisowa to jeden z tych dokumentów, dzięki któremu można zweryfikować przebieg, a także zajrzeć w historię pojazdu, jeśli jest on serwisowany w Autoryzowanym Serwisie Obsługi lub innym warsztacie, naprawę wykonującym zgodnie z zaleceniami producenta. Wielu kierowców przeglądając książkę serwisową, jest przekonanych, że znajdujące się tam informacje są prawdziwe.

Często jest zgoła odmiennie. Handlarze fałszują takie dokumenty. Mogą to być książki serwisowe z nieistniejących ASO lub z istniejących, a mieć tylko podrobione pieczątki. Wiele pustych książek zagranicznych producentów kupić można też przez internet. Mając podrobione pieczątki, wystarczy wówczas uzupełnić je tak, aby nie budziły podejrzeń i były zgodne z aktualnym stanem licznika.

Sprzedaż samochodu bez współwłaściciela

Problemy pojawić się mogą nawet wtedy, kiedy auto jest w pełni sprawne i nie ma żadnych ukrytych uszkodzeń. Wówczas nabywca oszukiwany jest przy finalizacji zakupu. Jednym ze spotykanych na tej płaszczyźnie oszustw jest sprzedaż samochodu bez współwłaściciela, co dotyczy tych aut, które należą do dwóch osób lub więcej. Taka transakcja jest niedopuszczalna i niezgodna z prawem.

Innym oszustwem jest tzw. sprzedaż na Niemca, co dotyczy aut do Polski importowanych. Samochody kupowane przez handlarzy za granicą, nabywane są na ich dane osobowe. Po sprowadzeniu auta do Polski stają się nagle tylko pośrednikami w procesie sprzedaży. Wówczas umowa kupna-sprzedaży takiego auta nie zawiera w sobie danych faktycznego sprzedającego, ale poprzedniego właściciela. Niestety takie próby oszustwa zdarzają się nie tylko wśród handlarzy działających w tzw. szarej strefie, ale i tych legalnych z zarejestrowaną działalnością. Wszystko po to, aby zaoszczędzić na podatkach.

Nabywca, który podpisał taką umowę, nie zdaje sobie sprawy z tego, że przyczynił się do oszustwa celnego. Często w przyszłości sprzedaje on taki pojazd jakby nigdy nic. Umowa może zostać jednak zweryfikowana przez urzędy celne, co najczęściej niesie ze sobą karę pieniężną wraz z odsetkami lub wezwanie do spłaty różnicy w obliczonej na podstawie ceny pojazdu akcyzy. Poważniejsze konsekwencje sprowadzają się do odebrania samochodu, a nawet kary więzienia.

Zresztą próby sprzedaży auta bez przekazania kupującemu wraz z umową kompletu dokumentów, potwierdzających ciągłość przeniesienia własności od osoby widniejącej w dowodzie jako właściciel, aż do sprzedającego, zdarzają się też w Polsce. Nabywca takiego samochodu może mieć wówczas problem z jego przerejestrowaniem.

Jak zweryfikować nabywany pojazd? Skorzystać z raportu VIN!

Widać więc wyraźnie, że nieuczciwi sprzedawcy posuwają się coraz dalej, wykorzystując przy tym naiwność klientów, ale też stosując coraz to bardziej zaawansowane metody, dobrze kamuflując swoje oszustwo. Dawniej sposobem na takich sprzedawców był miernik lakieru i doświadczony mechanik, który potrafił wykryć usterkę i niechlujnie wykonane naprawy. Dziś jest o to coraz trudniej, choć jazda próbna czy dokładny przegląd pojazdu w niezależnym warsztacie mechanicznym, są wskazane. Takie praktyki nie pozwalają jednak wejrzeć w całą przeszłość samochodu od daty jego produkcji do dnia dzisiejszego.

Szansę na to daje natomiast Historia Pojazdu, która zawiera w sobie wszystkie ważne informacje dotyczące auta, a w tym te dotyczące marki, modelu czy roku produkcji. Inne ważne dane, które otrzymać można po rozszyfrowaniu numeru VIN, dotyczą danych technicznych samochodu, jego fabrycznego wyposażenia czy informacji o szkodach, kolizjach i wezwaniach serwisowych, a nawet zdjęć z archiwalnych aukcji i raportu z baz kradzieżowych.

Mając tak wiele kluczowych informacji, które rozkodować pozwala np. serwis www.autobaza.pl, łatwo prześledzić całą historię takiego samochodu, a przy tym zweryfikować sprzedającego. Wystarczy porównać je z tym, co znajduje się w ogłoszeniu sprzedaży lub pada bezpośrednio z ust sprzedawcy przy oględzinach interesującego auta.