MotoNews.pl

Ford Puma Gen-E – zimna przygoda z elektrykiem od Warszawy do Poznania

12 marca 2026

Kategoria | Testy samochodów
Marka, model | , ,
Ford-Puma-Gen-E-2026

Elektryczne samochody mają w sobie coś z bohaterów filmowych – obiecują spokój, nowoczesność i przyszłość, ale potrafią też zaserwować dramat w najmniej oczekiwanym momencie. Mój test Forda Pumy Gen-E, czyli pierwszej w pełni elektrycznej wersji lubianego crossovera, miał być zwykłym zimowym przejazdem z Warszawy do Poznania. Plan prosty jak konstrukcja MOP-u – 300 kilometrów, jeden postój po drodze, ładowanie i dalej. Tyle że w motoryzacyjnych przygodach, zwłaszcza tych z prądem w tle, nic nie jest proste.

Zimowy początek – czyli wiara w plan

Warszawa, sobotni poranek, temperatura ledwo -4°C, a ja gotów do drogi. Ford Puma Gen-E stoi na parkingu, bateria naładowana w 100%, aplikacja pokazuje zasięg około 325 km, choć w cieplejsze dni producent obiecuje nawet 450 km. No dobrze, myślę sobie – zima to przecież nie żaden koniec świata. Każdy elektryk, którego testowałem do tej pory (a było ich już kilka), spokojnie dawał radę przejechać około 200 km, nawet w takich warunkach. Zaplanowałem więc ładowanie za połową trasy – jakieś 190 km od stolicy.

Ford Puma Gen E 2026 4

Ruszam. Ustawiłem tempomat na 100 km/h, ogrzewanie tylko na połowie mocy, żeby nie drenować akumulatorów. W kabinie cicho, zawieszenie świetnie tłumi nierówności, a wnętrze – klasyczna dla Forda ergonomia i kilka przyjemnych detali: solidne plastiki, dobrze zaprojektowane fotele, ciekawie zaprojektowany kokpit. W mieście Puma Gen-E to przyjemny kompan – szybka, zwinna, pewna pod nogą. Ale na trasie widać, jak temperatura i prędkość wbijają się w procenty baterii niczym nóż w masło. Zasięg ucieka szybciej niż obiecywały cyfry na ekranie.

Przy zjeździe z autostrady w kierunku pierwszej ładowarki komputer pokazuje 10% baterii – idealnie tyle, by spokojnie dotrzeć i rozpocząć ładowanie. Tyle że spokojnie miało się szybko skończyć.

Ford Puma Gen E 2026 5

Awaria numer jeden: ładowarka nie działa, a kabel nie chce się rozstać z samochodem

Dojeżdżam do ładowarki. Miejsce znane, z którego korzystałem już kilkukrotnie. Podłączam przewód, klikam w aplikację, zaczyna się inicjacja ładowania. I nagle – błąd systemu. Ekran zawiesza się na komunikacie „charging failed”. Dobra, może to chwilowe. Przechodzę do drugiego słupka – ten z kolei zupełnie martwy, czarny ekran, żadnej reakcji. Pomysł numer trzy: spróbuję jeszcze raz na pierwszej ładowarce. W końcu aplikacja twierdzi, że wszystko działa.

Próbuję odpiąć wtyczkę… a tu niespodzianka. Gniazdo nie reaguje. Przycisk od blokady? Nie działa, a właściwie to go nie ma. Widać tylko ziejący otwór po przycisku i w otworze delikatne światło, że gdzieś tam jest. Kluczyk? Też nie. Wtyczka trzyma się jakby była zespawana. Dopiero później dowiedziałem się, że w jednym z wcześniejszych testów ktoś uszkodził mechanizm blokady i przycisk został w środku.

Ford Puma Gen E 2026 12

Po kilku minutach bezskutecznych prób przechodzę w tryb „MacGyver”. Dzwonię na infolinię operatora ładowarki – reset, „grzybek bezpieczeństwa”, odłączenie zasilania, ponowne włączenie. Nic. Puma jakby miała nowy ogon i nie chciała go oddać.

Zdesperowany dzwonię do Forda. Po drugiej stronie ktoś spokojnym głosem tłumaczy: „W bagażniku powinna być linka do awaryjnego odpięcia ładowania.” Świetnie, plan mamy. Otwieram bagażnik i rzeczywiście – cienka metalowa linka z pętlą. Pociągnij, mówi instrukcja. Teoria brzmi cudnie. W praktyce linka ma może dwa milimetry ruchu i zero efektu. Ciągnę, próbuję, linka wrzyna się w palce, a wtyczka ani drgnie. Dopiero po dziesięciu minutach walki, kombinowania, przeklinania w duchu i odrobiny szczęścia słyszę klik. Wtyczka wyskakuje.

Uff, sukces! Ale euforia trwa dokładnie do momentu, gdy wsiadam z powrotem do auta. Z 10% baterii zrobiło się 8%. Teoretycznie powinno wystarczyć na 8 kilometrów. Problem? Najbliższa ładowarka jest 16 km dalej.

Ford Puma Gen E 2026 13

Bitwa o każdy kilometr – dramat z zasięgiem

Patrzę na ekran. 8% baterii. Do celu – 16 kilometrów. Autostrada. Nie ma mowy o jazdach 50 km/h, nie tutaj. Ale nie ma też wyjścia – trzeba próbować. Wyłączam wszystko, co może pożerać prąd: ogrzewanie, nawiew, radio, nawet podgrzewanie fotela. Robi się zimno, ale w tej chwili marznięcie to najmniejszy problem. Ruszam.

Puma jedzie, choć z coraz mniejszym entuzjazmem. Każdy kilometr to jak cięcie wątłej nitki nadziei. Zasięg spada niemal w rytm sekundnika. Wjeżdżam na lekki podjazd – i nagle kontrolka żółwia. Samochód sam ogranicza moc, prędkość spada do 40 km/h. Pas awaryjny staje się moim najlepszym przyjacielem. Szyby zaczynają parować, dłoń zaciska się mocniej na kierownicy, a ja w myślach kalkuluję – ile z górki, ile pod górkę, czy dam radę.

Ford Puma Gen E 2026 17

Kiedy wreszcie zaczyna się zjazd, odetchnąłem – dosłownie. Trochę energii odzyskanej z rekuperacji. Zjeżdżam z autostrady mając 1% baterii. Do ładowarki 8 km. Według komputera – zasięg na 2 km.

Nie pytajcie, jakim cudem to się udało. Pewnie siłą woli i strachem przed pchaniem. Telefony, aplikacje, Google Maps – wszystko w pogotowiu. Kiedy do celu zostawało 200 metrów, już miałem plan awaryjny: zapchnąć samochód do ładowarki, jeśli stanie. Ale nie musiałem. Udało się! Podłączam kabel – działa. Tym razem bez błędów, bez dramatu. Prawdziwa ulga. Nawet nie przeszkadzało mi to, że pewnie znów czeka mnie za chwilę walka z wtyczką.

Ford Puma Gen E 2026 18

Na spokojnie o samej Pumie – wnętrze, komfort, osiągi

Po wszystkich emocjach czas przyjrzeć się temu, co naprawdę oferuje Ford Puma Gen-E jako samochód. I muszę przyznać – to jedno z najbardziej dopracowanych miejskich EV, jakie testowałem w tej klasie. Wnętrze jest przestronne, ergonomiczne i naprawdę dobrze wykończone. Z przodu miejsca nie brakuje, fotele świetnie trzymają, a pozycja za kierownicą to wzór wśród crossoverów.

System multimedialny działa płynnie, ekran reaguje bez przycięć, a integracja z Android Auto i Apple CarPlay jest bardzo dobra. Dużym plusem jest też cisza w kabinie – nawet przy wyższych prędkościach hałas jest minimalny, co w połączeniu z elektrycznym napędem daje prawdziwą miejską harmonię.

Ford Puma Gen E 2026 28
Do tego Ford dorzucił sporo praktycznych rozwiązań: spory bagażnik o pojemności 456 litrów (czyli jak na elektryka – świetny wynik), a pod podłogą dodatkowy głęboki schowek, idealny na kable czy drobiazgi. To w zasadzie maxi-Megabox, który wcześniej był wizytówką spalinowej Pumy.

W mieście Puma Gen-E to czysta przyjemność – dynamiczna, szybka, momentalnie reaguje na gaz. Ale w trasie… cóż, fizyki nie oszukasz. Przy prędkości 120 km/h i w minusowych warunkach zasięg spada drastycznie. W cieplejszy dzień można realnie liczyć na 400–450 km, zimą – maksymalnie 200–220.

Ford Puma Gen E 2026 29

Czego mnie nauczyła ta podróż?

Po tej trasie z Warszawy do Poznania mam pełen szacunek dla elektromobilności, ale też sporo pokory. Ten test przypomniał mi, że planowanie to absolutna podstawa. Nie wystarczy zaufać aplikacji, nawet jeśli pokazuje, że wszystko działa. Trzeba mieć „plan B” i najlepiej też „plan C” – alternatywne ładowarki, sprawdzone lokalizacje i margines bezpieczeństwa przynajmniej 15–20% baterii na wszelki wypadek.

Z drugiej strony – Ford Puma Gen-E zasługuje na uznanie. Mimo wszystkich przygód to naprawdę świetny samochód do codziennego użytku. Cichy, komfortowy, praktyczny, z solidnym wyposażeniem i świetnym prowadzeniem. To auto, które w mieście błyszczy, a w trasie uczy cierpliwości. Może nie jest rajdowym sprinterem, ale potrafi dać satysfakcję, jeśli tylko rozumiesz jego ograniczenia.

Ford Puma Gen E 2026 30

Elektryczna Puma pokazuje też, jak bardzo potrzebujemy w Polsce lepszej infrastruktury ładowania – bo nawet najlepszy samochód nie poradzi sobie, gdy prąd nie popłynie.

Podsumowanie – zimna lekcja pokory z elektrycznym happy endem

Ford Puma Gen-E to samochód, który potrafi zachwycić i zdenerwować jednocześnie. Jest dopracowany, przyjemny w prowadzeniu, z dobrym wnętrzem i świetną ergonomią. Ale w zimowej trasie wymaga strategii, cierpliwości i zdrowej rezerwy energii.

Czy warto? Jeśli szukasz miejskiego elektryka z charakterem i akceptujesz jego ograniczenia – zdecydowanie tak. Puma Gen-E potrafi być wdzięcznym towarzyszem codziennych podróży, a jej elektryczny napęd świetnie pasuje do spokojnej, miejskiej jazdy. Na dłuższe trasy? Lepiej dobrze zaplanować każdy kilometr i mieć w zanadrzu linkę bezpieczeństwa… dosłownie i w przenośni.

Ford Puma Gen E 2026 34

FAQ – najczęstsze pytania o Ford Puma Gen-E

  1. Jaki jest realny zasięg Forda Pumy Gen-E zimą?
    W temperaturach około -4°C można liczyć na około 200–220 km, przy spokojnej jeździe do 100 km/h.
  2. Ile trwa pełne ładowanie Forda Pumy Gen-E?
    Na szybkiej ładowarce 100 kW – około 35 minut do 80%. W domowym wallboxie 11 kW – około 6–7 godzin.
  3. Czy Ford Puma Gen-E nadaje się na długie trasy?
    Da się, ale wymaga planowania postoju co 200–250 km i uwzględnienia pogody. To raczej auto miejskie z opcją trasy niż odwrotnie.
  4. Jakie są największe zalety Pumy Gen-E?
    Świetne prowadzenie, komfort, funkcjonalne wnętrze, duży bagażnik i kultura pracy napędu elektrycznego.
Tekst / zdjęcia: MotoNews.pl