MotoNews.pl

Test Renault Megane Grandtour R.S. Line

12 czerwca 2021

Kategoria | Testy samochodów
Marka, model | ,
Renault-Megane-Grandtour-RS-Line

Renault Megane to przedstawiciel samochodów kompaktowych. Nazwa Grandtour oznacza, że jest to wersja kombi, a oznaczenie R.S., że jest to wersja usportowiona. Usportowiona, ale raczej tylko wizualnie. Jednak nie zawsze oznacza to coś złego. Przyjrzyjmy się Megane Grandtour R.S. Line.

Stylistyka Renault Megane Grandtour R.S. Line

Czwarta generacja francuskiego kompakta została zaprojektowana zgodnie z nowym stylem, który wcześniej mogliśmy zobaczyć w modelu Renault Talisman. Duże przednie lampy wraz ze sporym logo producenta obniżają i poszerzają optycznie samochód, dzięki czemu zyskuje bardziej agresywny wygląd.

Wersja R.S. Line dodatkowo dokłada zmieniony zderzak przedni, taki sam jak w wersji R.S. Linia boczna jest ciekawa. Porównując chociażby z Skodą Octavią powiedziałbym, że ciekawsza i praktyczniejsza przez mniej położoną szybę klapy bagażnika.

Z tyłu najbardziej oko przykuwa linia lamp, którą na środku rozdziela duże logo. Poza przodem zmiany, które wnosi wersja wyposażenia R.S. Line są subtelne. Poza felgami znajdziemy wstawki na nadkolach przednich oraz plakietkę na tylnej klapie.

Wnętrze Renault Megane R.S. Line

Środek Meganki w tej wersji określiłbym jako zaskakujący. Kierownica ma emblematy R.S., konsola centralna ma podświetlenia po bokach. Jednak nie to robi największe wrażenie. Kubełkowe fotele oprócz tego, że są bardzo wygodne i świetnie trzymają, są obszyte alkantarą. Właśnie przez ten materiał oprócz sportowego charakteru czuć też swego rodzaju luksus.

Dbałość o szczegóły jest zaskakująca, na pasach bezpieczeństwa znajdziemy czerwone paski. Tyczy się to obu rzędów siedzeń. Co do ilości schowków tez nie ma co narzekać – oczywiście są samochody gdzie znajdziemy większą ilość kieszeni i schowków, ale… w Megane jest schowek na telefon, miejsce na kubki z roletą itp. Moim zdaniem jest idealnie – dość żeby schować rzeczy, które potrzebne są na co dzień, za mało żeby gromadzić w nich śmieci.

Miejsca dla pasażerów jest dość nawet w drugim rzędzie. Bagażnik nie należy do największych z pośród konkurentów jednak rodzina 4 osobowa nie będzie miała problemu się zapakować.

Zasięg i spalanie Renault Megane E-TECH plug-in hybrid

Wersja testowana to Renault Megane E-TECH plug-in hybrid, co oznacza, iż silnik spalinowy może być wspomagany elektrycznym lub możemy jeździć tylko na silniku elektrycznym, który możemy ładować z gniazdka.

Spalinowy silnik ma pojemność 1,6 litra i do spółki z dwoma elektrycznymi dysponuje mocą łączną rzędu 160KM. Renault Megane współpracuje z nową skrzynią biegów, której konstrukcja jest wynikiem doświadczenia jakie Renault posiada ze świata F1.

Moglibyśmy się zagłębiać w szczegóły o sprzęgle kłowym, jednak najważniejszy jest fakt, iż działa bardzo płynnie i zapewnia bardzo przyzwoite osiągi. Na akumulatorze można przejechać około 50km – oczywiście mówimy o zasięgu rzeczywistym podczas testów. Średnie spalanie nie przekracza 5l/100km, o ile pamiętamy o ładowaniu.

Podsumowanie testu

Renault Megane zostawia po sobie bardzo pozytywne wrażenie – świetnie wykonane wnętrze, bardzo przyjemne materiały, zadziorny wygląd oraz co dla mnie najciekawsze, technologie wyniesione z królowej motorsportu – Formuły 1 z zachowaniem przy tym praktyczności i ekonomiczności samochodu.

Czy jest to samochód dla każdego? Zdecydowanie nie, w podobnej cenie znajdziemy samochody z większym bagażnikiem, trochę oszczędniejsze i z większa ilością schowków. Jednak decydując się na coś innego wybieramy tą nudną opcję. Wersja R.S. Line daje poczucie posiadania czegoś wyjątkowego i dla fanów motoryzacji na 100% stwierdzenie „mój samochód ma skrzynię biegów, która jest z F1” jest wyjątkowe.

Zalety:

  • Wykonanie wnętrze
  • Technologie przeniesione z Formuły 1

Wady:

  • Średni bagażnik w porównaniu z konkurencją

Dziękuję firmie Renault Polska za użyczenie samochodu do testu. Link do konfiguracji https://www.motonews.pl/auta-nowe/auto-11748-renault-megane.html

Tekst i zdjęcia: Filip Wykowski - MotoNews.pl