MotoNews.pl

Suzuki SX4 S-Cross – crossover z napędem na 4 koła

18 października 2020

Kategoria | Testy samochodów
Marka, model | ,
Suzuki-SX4-S-Cross

Model SX4 S-Cross zadebiutował w Genewie w 2013 roku i mimo SX4 w nazwie nie jest jego następcą. W zamyśle ten kompaktowy crossover od Suzuki ma być konkurencją dla takich samochodów jak Nissan Qashqai. Do dyspozycji w tym modelu są dwa napędy: na przednią oś oraz napęd na obie osie czyli ALLGRIP.

Wraz z nadejściem 2020 roku japoński producent dodał do gamy modelowej również wersję Mild Hybrid i właśnie wersję hybrydową z napędem na cztery koła miałem przyjemność przetestować.

Stylistyka Suzuki SX4 S-Cross

Patrząc na S-Cross’a pierwsze wrażenie, jakie odniosłem to dość „elegancka” linia pojazdu. Duży chromowany grill, podłużne i obłe światła przednie zdecydowanie każą porzucić myśli, że miałby to być samochód zadziorny i sportowy.

Linia nadwozia nie jest masywna i przypomina bardziej samochody typu kompakt. Niezależnie, od której strony spojrzy się na tego crossovera widać, że dobrze zachowane zostały proporcje. Koła nie wydają się za małe w stosunku do reszty samochodu, okna są wystarczająco duże, aby nadać lekkości nadwoziu, a całości dopełniają plastikowe nakładki ochronne. Na drzwiach czarna osłona dolna jest urozmaicona szarą wstawką, co zdecydowanie wzbogaca linie samochodu oraz wydaje się przez to troszkę wyżej zawieszony.

Tył samochodu również został zaprojektowany estetycznie. Praktycznie każdy obszar ma jakieś elementy, które łamią monotonię projektu. Tylny zderzak jest prawie cały z czarnego tworzywa, takiego jak osłony po bokach i z przodu. Jednak górna część jest w kolorze nadwozia, a na dolnych elementach zostały zamontowane dwa odblaski po bokach i jedno światło umiejscowione centralnie.
Od spodu delikatnie widnieje szara wstawka nawiązująca do tych, które znajdują się na drzwiach. Przy kolorze nadwozia Sphere Blue Pearl, samochód prezentuje się bardzo dobrze zwłaszcza w mocnym świetle – nic dziwnego, że w katalogu znajdziemy zdjęcia tylko w tym kolorze.

Wnętrze

W S-Crossie po wejściu wita nas morze tworzywa sztucznego. Rzuca się to w oczy z powodu prostego, ale praktycznego designu wnętrza i wcale nie jest to złe. Zdecydowanie lepsze jest wnętrze w takim stylu, niż zastosowanie różnych wstawek, które potem trzeszczą i trzaskają podczas jazdy. Szczerze mówiąc, jak często dotyka się deski rozdzielczej, żeby musiała być obita aksamitem? Raczej tylko podczas czyszczenia, a jak łatwo się domyślić odporność na zabrudzenia tego typu plastiku jest znacznie większa niż delikatnych tkanin.

Co do designu deski rozdzielczej to jest prosta i intuicyjna. Zegary są czytelne i analogowe, co jak na topową wersję wyposażenia staje się powoli rzadkością. Ale to dobrze, w końcu to samochód, który ma spełnić maksymalnie swoje zadanie, czyli jeździć z punktu A do B. I właśnie w tym Suzuki S-Cross jest dobre.

Wygodne i podgrzewane fotele, dobrze wyciszone wnętrze, automatyczna klimatyzacja – co więcej jest potrzebne? Przydatnych schowków jest kilka – standardowe schowki w drzwiach oraz przed nogami pasażera, na desce rozdzielczej przed drążkiem zamiany biegów jest mała półka na telefon, pomiędzy fotelami są dwa uchwyty na kubki oraz regulowany podłokietnik, w którym znajduje się schowek ze złączem USB, ale jest to jedyne gniazdo USB.

System multimedialny, jaki gości w tym modelu Suzuki jest w pełni dotykowy. Jednak moim zdaniem jego słabym punktem jest regulacja głośności, bo zamiast pokrętła został zastosowany dotykowy „suwak” i nie jest to przyjemne w obsłudze.

Przechodząc na tylne miejsca, kanapa wydaje się podobna do… ławki. Proste siedzisko i oparcie bez żadnego wyprofilowania, a jednak siedzi się na niej wygodnie, co nie ukrywam było pozytywnym zaskoczeniem. Za to mniej pozytywnym zaskoczeniem jest brak kieszeni w oparciu fotela kierowcy.

Patrząc na przestrzeń ładunkową S-crossa śmiało można powiedzieć, że jest przemyślana. Podwójna podłoga bagażnika, która w górnej pozycji zrównuje się z położoną kanapą. W tej konfiguracji pomiędzy główną podłogą, a tą regulowaną zmieści się półka bagażnika, dzięki czemu w razie potrzeby nie trzeba się zastanawiać, co z nią zrobić. Na samym dnie znajdziemy zestaw naprawczy, którego nie jestem zwolennikiem, ale jak widać po zdjęciu oraz po opcjach wyposażenia można tu zmieścić również koło dojazdowe.

Osiągi

Jak już wspominałem na wstępie, sylwetka tego auta nie sugeruje, że jest to samochód sportowy. Jest to prawda. Silnik, jaki został umieszczony w tym samochodzie to 1.4 BoosterJet z dodatkowym silnikiem elektrycznym. Moc, jaką dysponuje S-Cross to 129KM, która przekazywana jest na wszystkie 4 koła za sprawą napędu ALLGRIP.

Sama praca silnika i całego układu jest bardzo dobra, najbardziej widać pracę napędu hybrydowego podczas ruszania i jest to jeden z łatwiejszych samochodów do ruszania, z jakimi miałem kontakt – oczywiście spośród modeli wyposażonych w skrzyni ę manualną.

Spalanie jest przyzwoite, w trybie mieszanym przy ustawieniu napędu w tryb automatyczny oscyluje około 6 litrów na 100km. Samochód prowadzi się stabilnie, a nierówności są mało odczuwalne w kabinie. Trochę szkoda, że mimo napędu na cztery koła prześwit jest dość niski, przez co czasem zdarza się przytrzeć podwoziem na polnej drodze.

 

Podsumowanie

Suzuki S-Cross to taki troszkę bardziej wszechstronny kompakt, taki kompaktowy crossover. Tą wszechstronność można bardziej rozumieć pod względem możliwości wjechania w większa ilość miejsc oraz przemieszczanie się w trudniejszych warunkach. Komu bym polecił tego crossovera? Cóż, moi zdaniem jest to samochód dla osób, którym pojemność samochodu kompaktowego do codziennej jazdy wystarczy, ale czasem chcą wybrać się na piknik do lasu albo na narty w góry. W takich warunkach i przy takich potrzebach napęd ALLGRIP okaże się bardzo przydatny.

Dziękujemy firmie Suzuki Motors Polska Sp, z o. o. za użyczenie samochodu do testów. Test odbył się od 17.09 do 24.09.

Link do testowanej konfiguracji:

https://www.motonews.pl/auta-nowe/auto-10683-suzuki-sx4-scross.html

Tekst i zdjęcia: Filip Wykowski – MotoNews.pl