MotoNews.pl

DS7 Crossback E-Tense Louvre

18 kwietnia 2021

Kategoria | Testy samochodów
Marka, model | , ,
DS7-Crossback-4×4-Louvre

Historia nazwy DS sięga 1955 roku, kiedy to po raz pierwszy świat zobaczył Citroena DS. W porównaniu z innymi samochodami, jakie były wtedy na rynku Citroen DS był szalenie innowacyjny.

Smukła linia i tym samym niskie opory powietrza, tarczowe hamulce na przedniej osi, hydrauliczne wspomaganie kierownicy, hydrauliczne hamulce, ale najbardziej rozpoznawalne było hydrauliczne zawieszenie. Dzięki niemu DSy zapamiętane zostały jako wybitnie komfortowe samochody.

DS7 Crossback E-Tense 300 4×4 Louvre

Obecnie jednak DS Automobiles jest samodzielną marką produkującą samochody. Oczywiście nie zawsze tak było, ale historię tej marki możemy zgłębić bardziej kiedy indziej. Skupmy się dziś na jednym, konkretnym przedstawicielu tego producenta – modelu DS7 Crossback.

Pewnie wielu słyszało, że DS7 nazywany jest SUVem prezydenckim. Taka nazwa została mu nadana po tym jak w 2017 roku Prezydent Francji Emmanuel Macron przybył takim autem na swoją inaugurację i było to na 7 miesięcy przed wprowadzeniem samochodu do sprzedaży.

Oczywiście w sprzedaży nie ma dokładnie takiej samej wersji, nie mniej jednak DS7 to świetnie prezentujący się SUV. Przyjrzyjmy się naszej testowej wersji czyli DS7 Crossback Louvre E-tense 4×4 300.
Wersja Louvre to limitowana edycja, która powstała w ramach partnerstwa z paryskim muzeum Louvre. Zamysłem było stworzenie takiego samochodu, który byłby dziełem sztuki i specjalnie nie trzeba było się starać.

Dwa lata temu również jeździłem DS7 Crossback. Nikt (no prawie) na drodze nie wiedział, co to za twór. Ludzie w miastach się oglądali, nawet znajomi zatrzymali mnie na parkingu żeby pogratulować mi nowego samochodu i zapytać to co. Robił wrażenie premium wszędzie. Może określenie premium nie do końca wyraża jaki wtedy był DS7. Był dokładnie tym czym w 1955 roku był dla większości Citroen DS.

Teraz po kilku latach na ulicy budzi takie samo zdumienie. Nawet na mnie, mimo że nim jeździłem. Może nawet trochę bardziej ze względu na to, co zrobili z napędem. Hybrydowy napęd na 4 koła i 300KM mocy zabiorą ten samochód w około 6 sekund do 100km/h. I to już jest naprawdę szybko.

Tym bardziej, iż samochód nie prowadzi się wcale jak ociężały SUV. Może bardziej jak kompakt z jedną zasadnicza różnicą, a mianowicie ciszą w środku, zgubną czasem ciszą. Jadąc 140km/h do wnętrza dostaje się bardzo mało szumu powietrza, a sinik jakby był wyłączony. Zupełnie nie czuć prędkości, a do tego jeszcze przy tej prędkości ciągle jest spory zapas mocy pod pedałem. Do tego dołóżmy jeszcze inteligentny system adaptacji zawieszenia. Kamera skanuje i analizuje drogę przed samochodem, po czym dostosowuje zawieszenie do sytuacji – dla każdego koła indywidualnie. Cała ta magia po to, aby pasażerowie podczas jazdy mogli się zrelaksować słuchając muzyki z nagłośnienia firmy Focal. Tylną kanapę można trochę położyć, aby bardziej się rozkoszować rozwiązaniami DS7, jeszcze tylko podgrzewanie i masaż i jesteśmy w raju.

Ale raczej kupując DS7 nie mamy zamiaru być wożonymi, to można robić jeżdżąc chociażby Bentaygą, ten raczej będziemy prowadzić osobiście. Nawet lepiej, bo również możemy czerpać garściami z systemu nagłośnienia czy bystrego zawieszenia, a i tutaj fotele są dodatkowo masowane, grzane i wentylowane. Dodatkowo, aby czuć się bardziej jak w dziele sztuki są tu nawiązania do słynnej piramidy w Louvrze. Kratki wentylacyjne mają wygrawerowaną ową piramidę, znajdziemy ją również na schowku pod wielkim wyświetlaczem. Już pomijam fakt, co napisać o desce rozdzielczej. Samo włączenie samochodu nie jest jak w każdym innym samochodzie, na szczycie deski rozdzielczej jest romboidalny przycisk Start/Stop. Po wciśnięciu z nad niego wyłoni się analogowy zegarek, nadający jeszcze więcej elegancji wnętrza. Trochę tak jak w Rolls Royce.

Innowacje w DS7 można znaleźć nie tylko w dziedzinie komfortu. Bezpieczeństwo nie zostało w tym modelu pominięte. W nocy kierowca ma do dyspozycji Night Vision, które po zmniejszeniu liczników, czy cokolwiek będzie ustawione na wyświetlaczu przed kierownicą, pokaże obraz z kamery na podczerwień.

 

System wykrywa i oznacza pieszych, rowerzystów, a nawet zwierzęta na 100m przed samochodem, dając dużo czasu na reakcję. Jako inteligentny samochód DS7 potrafi wykryć zmęczenie i dekoncentrację kierowcy, ale oczywiście nie tak jak każde inne auto. Zazwyczaj komputer analizuje styl jazdy kierowcy. Tu jest inaczej. Auto dzięki kamerom na podczerwień na kolumnie kierownicy analizuje gdzie patrzymy i na jak długo zamykamy oczy. W rezultacie wyświetla odpowiedni komunikat wraz z sygnałem dźwiękowym. Całkiem zmyślne to rozwiązanie, chociaż czasem troszkę irytujące.

Podsumowanie

Co do podstawowej funkcjonalności to schowków jest więcej niż wystarczająco, a bagażnik pomieści ze spokojem walizki dla 4 osób. Pod podwójną podłogą z łatwością zmieści się kabel do ładowania – w końcu jest to hybryda plug in. Szkoda, że ucierpiał zbiornik paliwa, 43l to mało zwłaszcza, że przy dynamicznej jeździe spalanie podchodzi do 8l. Czas ładowania z domowego gniazdka to około 9h.
Cena takiego egzemplarza jest wysoka, bo wynosi prawie 300 000 zł. To nie mało, chyba zrezygnowałbym z wersji limitowanej i został przy standardowych wersjach wyposażenia, przy których cena waha się pomiędzy 211 000 a 255 000, a trzeba przyznać, że ten samochód wart jest każdej złotówki z tej kwoty.

Zalety:

  • Napęd na 4 koła
  • Wykonanie wnętrza z dużą dbałością o szczegóły

Wady:

  • Wysoka cena Louvre w porównaniu z resztą gamy modelowej

Dziękujemy firmie DS Automobile za użyczenie samochodu do testu.

Tekst i zdjęcia: Filip Wykowski - MotoNews.pl